9.03.2015

Spóźnione, ale szczere

Dla wszystkich Pań

Pewnie myślisz, że jestem kolejnym głupcem,
co próbuje zabłysnąć w łóżku
i odejść, zostawiwszy na poduszce krótkie
"I'm sorry" skropione twoimi łzami

Pewnie myślisz, że jestem następnym idiotą,
który wpadł jak wiatr do sypialni
przez uchylone okno, żeby przewrócić
do góry nogami to, co już sobie poukładałaś

Pewnie myślisz, że jestem seryjnym kretynem
i pojawiłem się w głowie tyko na chwilę,
jak poranny ból migrenowy zniknę,
żeby powrócić w nieodpowiednim momencie

Proponuję kino, a potem zobaczymy

4.03.2015

Koniec

wyjeżdżają transporty do Auschwitz
ale staramy się o tym nie myśleć
gramy w karty i pijemy wino
w którym jest tyle siarki
jakby było rozlewane w piekle
na rampie przeprowadzają selekcję
kiedy Marta wskakuje mi na kolana
robię się twardy
ale nie ma we mnie nienawiści
stary gramofon próbuje stworzyć nastrój
chociaż krztusi się i rzęzi
przy słowach człowiek oraz teraźniejszość
Marta szepce mi coś do uszka
zapewne jakieś sprośne żarty
i nagle cisza
ktoś zagląda przez wizjer
żeby sprawdzić czy to już 
koniec

3.03.2015

Niewesołe miasteczko

pordzewiałe szyldy kolonialnych sklepów
których już nie ma
odciskają swoje piętno
na tym smutnym miasteczku
jakby nikt nie umiał zatrzymać
karuzeli tragicznych zdarzeń
mówią że strach ma wielkie oczy
ale zło ma takie małe
przymrużone ślepka
ciężkie buty z cholewami i karabin
obłąkany mleczarz pcha swój wózek
na chwilę przystaje
wymienia nazwisko i idzie dalej
żeby się rozpłynąć we mgle
Finkelstein Goldstein Langer
odbija się jeszcze echem od ściany
kościoła farnego na której
ktoś napisał białą farbą
ZARAZ WRACAM

16.02.2015

W centrum wszechświata

Dokładnie odmierzam kroki
i zaznaczam patyczkiem środek
gdyby na wszystko spojrzeć z góry
to można zobaczyć
że tutaj jest centrum wszechświata
na otoczonym koroną drzew placu
wyrysowane kontury domu
sień kuchnia pokój
to nie jest jakiś zwykły dom
z ojcem matką kotem
i talerzem rosołu
ale bez pietruszki na niedzielny obiad

kiedyś chciałem być ptakiem
nie żeby latać
przy większym wysiłku tracę oddech
pragnąłem się znaleźć na samym wierzchołku
tamtego drzewa
na które teraz patrzę przez kuchenne okno
Okno ma sześć stóp szerokości
tam gdzie ta kępka trawy
stoi tapczan a na tapczanie ktoś umiera
pamiętam tylko duże jak węgiel oczy
imię nazwisko oraz fragment
wysuszonego ciała
piec kaflowy stół krzesła szafa
na ścianach wiszą ikony
a pod stopami rosną fiołki

robię bukiecik
(i wkładam do kieliszka)

13.02.2015

Nakręcony pajacyk

Kiedyś myślałem
że właśnie tutaj znajdę
to za czym tak tęskni
mój wewnętrzny mechanizm
z naciągniętą sprężynką
co wprawia ciało w rezonans
i nie pozwala zapomnieć
o tym że w moim
wyidealizowanym świecie
jest o wiele przyjemniej
chwytam za coś do pisania
żeby pokazać jak bardzo cierpię
ale druga ręka wyrywa mi długopis
w obawie że mogę sobie coś zrobić
i żebym odłożył to na potem
kiedy już nie będę taki

nakręcony