tam gdzie dwa błękity łączy
cienka kreska horyzontu
tam gdzie wiatr czochra
czupryny starym topolom
tam gdzie ziemia sięga nieba
że pod stopami chmury
tam gdzie córy Koryntu czekają
przy drodze do nikąd
i jeszcze wszędzie tam
gdzie mówią, że mnie nie ma
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
7.02.2013
5.02.2013
Niech mnie pochłonie!
ten błysk w twoich oczach
co na ułamek rozświetlił mrok
by za chwilę zgasnąć
pośpiesznie zakryty kotarą powiek
dostrzegłem go jednak
jak wędrowiec widzi
tańczące ogniki
gdzieś pośród bagien
będę podążał w jego stronę
a jeśli to ogień zwodniczy
to niech mnie pochłonie
mroczna otchłań!
i tak
warto było spróbować
co na ułamek rozświetlił mrok
by za chwilę zgasnąć
pośpiesznie zakryty kotarą powiek
dostrzegłem go jednak
jak wędrowiec widzi
tańczące ogniki
gdzieś pośród bagien
będę podążał w jego stronę
a jeśli to ogień zwodniczy
to niech mnie pochłonie
mroczna otchłań!
i tak
warto było spróbować
Nić Ariadny
kilka brzęczących monet
za mało, żeby zostać
a wystarczy, żeby odejść
cienką, asfaltową nitką
która wiedzie przez labirynt
spraw przyszłych
by skończyć się za horyzontem
i zapomnieć
za mało, żeby zostać
a wystarczy, żeby odejść
cienką, asfaltową nitką
która wiedzie przez labirynt
spraw przyszłych
by skończyć się za horyzontem
i zapomnieć
4.02.2013
Skaranie boskie
unoszę się nad czerwonymi dachami kamienic
niesiony białym dymem z ceglanych kominów
ogarniam wzrokiem cały wszechświat mojego miasta
i zaglądam do okien codziennych ludzkich spraw
a wszystkiemu winne są białe skrzydła wyobraźni
którymi pokarał mnie Pan Bóg za grzechy sprzed lat
moje albo może nawet poprzednich pokoleń
tego nie wiem, niezbadane są wyroki boże
noszę swoje brzemię w pokorze (ono mnie nosi?)
dusza przeżywa niewyobrażalne katusze
gdy nie mogę twardo stąpnąć po bruku ulicy
bo muszę nad czerwonymi dachami kamienic
niesiony białym dymem z ceglanych kominów...
niesiony białym dymem z ceglanych kominów
ogarniam wzrokiem cały wszechświat mojego miasta
i zaglądam do okien codziennych ludzkich spraw
a wszystkiemu winne są białe skrzydła wyobraźni
którymi pokarał mnie Pan Bóg za grzechy sprzed lat
moje albo może nawet poprzednich pokoleń
tego nie wiem, niezbadane są wyroki boże
noszę swoje brzemię w pokorze (ono mnie nosi?)
dusza przeżywa niewyobrażalne katusze
gdy nie mogę twardo stąpnąć po bruku ulicy
bo muszę nad czerwonymi dachami kamienic
niesiony białym dymem z ceglanych kominów...
30.01.2013
Podmiot liryczny
ten mój
podmiot liryczny
to kawał drania
ale proszę
żeby mnie z nim
nie utożsamiać
ja stoję z boku
to on
jest tutaj sprawcą
całego zamieszania
28.01.2013
22.01.2013
Chroniczny ból istnienia
(którym się z Wami nie podzielę)
nie podzielę się tym bólem
no nie patrz tak na mnie
to nie jest placek z wiśniami
w sumie nie ma się czym dzielić
ledwo go starczy dla mnie
a zresztą, idź sobie, masz swój
nie podzielę się tym bólem
no nie patrz tak na mnie
to nie jest placek z wiśniami
w sumie nie ma się czym dzielić
ledwo go starczy dla mnie
a zresztą, idź sobie, masz swój
Subskrybuj:
Posty (Atom)
