2.07.2013

Smentasz

Uproszczona ceremonia
bez orkiestry dętej
ze mną w roli
najbliższej rodziny
wypadałoby coś powiedzieć
ale dzieci w oknie
łzy cisną się do gardła
a deszcz spływa po policzkach
ceglany mur ogrodu
za miejsce spoczynku
jak dla bezbożnika
skazanego przez lud
na wieczne potępienie
krzew różanecznika
może zrekompensuje
jeszcze kilka ziarenek
zboża dla Charona
i można zamykać
wieko trumny
po stuwatowej żarówce

1.07.2013

Imieniny dla umarłych

zapach ciasta z wiśniami
wymieszany z promieniami
słońca co jak reflektor
oświetla okrągły stolik w jadalni
wabi gości z krainy umarłych
na skrzydłach motyli wlatują
przez uchylone dla nich okno
żeby pijąc kawę z cynamonem
posłuchać tykania zegara
i przypomnieć sobie czas
który się dla nich skończył
wiatr gwiżdże melodie sprzed lat
a tańczący telefon przeprasza
że na tych imieninach nie będzie
żywych

30.06.2013

Kocie łby

bałem sie spacerów po kocich łbach
w żydowskiej dzielnicy której nie ma
było to tak dawno że zapomniałem
twarzy rodziców tylko płaski kamień
z błędem zrobionym przez kamieniarza
to tylko taka nazwa tłumaczy mama
kiedyś będzie tu kostka brukowa
zabawy na kirkucie uodparniają mnie
na słowo kość pokazujemy przedszkolance
gniazdo przerażających czerwonych mrówek
pod przewróconą macewą jakiegoś żyda
co może też bał się chodzić po kocich łbach
nie umiem odczytać nazwiska

Spowiedź

Jestem gdzieś w połowie.
W najgorszym punkcie
bo nie ma sensu zawracać.
Najwyższy czas określić cel.
Nadać roboczą nazwę.
Może wybrać numer.
Abonent czasowo niedostępny.
Nawołuję a głos niesie się daleko
i budzi wszystkie okna.
W bramie sterczy jakaś dziwka.
Czyta z moich oczu potrzebę bliskości.
Rozpina bluzkę i tuli głowę do piersi.
Jak matka której mi brakuje
odkąd rozcięli nas nożyczkami.
Opowiadam swoją historię i kończę
w tym samym momencie.
Ona mnie rozgrzesza
i oboje idziemy do nieba.

Smak kradzionych truskawek

ruski szampan za siedem pięćdziesiąt
albo sto lat będę pamiętał i truskawki
których smak pomieszany z twoimi ustami
nie wiem co lepsze
może zwyczajnie zapomnieć i żyć sobie
tak jakby nie było smaków tamtej nocy
kolejne smakowały już inaczej
pewnie to wina truskawek bo były kradzione
a wszystkie następne kupiłem za pieniądze

27.06.2013

Gdy miasto śpi

Kiedy wystarczy jedno krzesło
i jeden kubek z niedopitą herbatą
odgłosy najbardziej irytują latem
gdy ludzie wychodzą na zewnątrz

wtedy trzeba jak najdalej od okna
nie można zamknąć bo duszno
a przez otwarte wpadają do środka
raniące kamienie gromkiego śmiechu

trzeba dotrwać do zmierzchu
aż noc przyniesie złudne wrażenie
że cisza za oknem nie jest
spowodowana brakiem relacji

to miasto poszło spać

Randka z telefonem zaufania

gdy nagle się okazuje
że świat jest bardzo słabą
psychologiczną konstrukcją
próbuję go ratować ale
nie umiem samodzielnie
poradzić sobie ze sobą
telefon zaufania odpowiada
że jest samotną matką
wychowującą dzieci i też
czasem nie wie po co żyć
staram się go pocieszyć
ale chwilowo nic wesołego
nie przychodzi mi do głowy
kilka historyjek co kończą się
podobnie jak moja i jej
z powodu braku rozwiązań
umawiamy się na kawę

Z przymrużeniem

za przymknięciem powiek
świat zmienia się cudownie
w kolorowej iluzji zbyt krótko
trwam tyle co mgnienie może
kiedy otwieram oczy widzę
ogromny  balon z napisem
jaki jest sens w pisaniu o niczym
słowa kłują mocniej jeszcze
niż liść rzodkiewki w ustach
dłonie zamieniają się w kamienie
ale pospiesznie chowam do kieszeni
mrużę oko a ona myśli że do niej
i też puszcza mi oczko

Sferyczny kształt rzeczywistości

agorafobiczna obawa
sprawia że czuję się bezpiecznie
w moim własnym świecie
nie pozwala mi to
na zrobienie pierwszego kroku
i całujemy się przez grube szkło
sklepowej witrynki
kręcę się w kółko z niecierpliwością
kiedy ty robisz głupie miny
powinnaś wiedzieć że wszystko co mam
to jedna roślina
kilka kamieni na szczęście
i może jeszcze umięjętność
spełniania życzeń