25.11.2013

Dlaczego Boże Narodzenie jest po Zaduszkach?

nigdy nie umrę
powtarzał sąsiad ucieknę
ale chwyciła go za nogę
i trzymała tak długo
aż go zjadła od środka

jak dziadkową topolę
kiedyś szumiała pięknie
teraz stoi na jednej nodze
ogolona z liści
i wygina się to w jedną
to w drugą stronę
jakby się miała przewrócić

przyjdzie Boże Narodzenie
usiądziemy przy stole
a lasy łąki pola
przykryte białym prześcieradłem
będą nam przypominać
o śmierci

20.11.2013

Idą, idą


18.11.2013

Totem

naścienna nahajka
do metodycznego wymierzania kar
w miejscu gdzie słońce
ma mocno ograniczony dostęp
kiedy domniemanie niewinności
nie stoi na przeszkodzie
niepoetyckiej prewencji

skutki ubocze w postaci
tików nerwowych i alergii
na mistrza ceremonii
który musiał w przeszłości
próbować na własnej skórze
właściwości tnących rzemienia
należy w tym miejscu pominąć

stal hartuje się w ogniu
powtarzał dziad pradziada
bitego po dupie za każdym razem
gdy tylko pojawiał się cień
wszelkich podejrzeń albo chęć
utrwalenia patrylinearnych więzi
na płaszczyźnie ojciec-syn

w przypadku braku syna może być pies

16.11.2013

Kocham wolność

na stole niedojedzony rosół z lubczykiem
i emaliowaną miską zielonych owoców
na wypadek gdybyśmy zapragnęli się upić
w sposób kulturalny i nieuwłaczający reputacji

zdarta płyta powtarza dwa słowa
z których pierwsze to oczywiście„kocham”
jest trzydrzwiowa szafa co skrzypi niemiłosiernie
ilekroć próbujesz się wyplątać z nylonowych pończoch
i koszmarne metalowe łóżko które każdą pannę wypchnie
do zamążpójścia chociaż oficjalnie ci się nie spieszy

niedoszła przyszła teściowa przyklejona do szklanki
słucha ewentualnie niepożądanych odgłosów
a jeszcze nie teść zaciera ręce na widok podniecenia
malującego się rumieńcem na twarzy tej pierwszej

drugie z powtarzanych słów to „wolność”

14.11.2013

Beznadziejnie biały obrus

ileż jeszcze sił witalnych
jest w tym obumierającym ciele
wyjałowionym z głośnego śmiechu
zimna pościel z niewyczuwalnym
pod opuszkami sensem
i księżyc za mgłą firanki
jedyny świadek cierpień
układania hipotetycznych scenariuszy
z wyuczonym dialogiem na wypadek
gdyby Bóg jednak zmienił zdanie
co jeszcze można zrobić
ile kotów nakarmić gołębi
żeby poczuć chociaż namiastkę
okruszek ślad pozostawiony
na obrusie haftowanym dla zabicia czasu
żeby nie był tak beznadziejnie biały
jeden kubek jeden talerz
nabożny rytuał jako jedyny sposób
pokazania się światu w nowym płaszczu
i całe szczęście że tylko jedno życie

13.11.2013

Słodko-kwaśny listopad

gołąb z wietnamskiej budki za rogiem
smakuje dziś prawie jak kurczak
słodko-kwaśny listopad zaczął się
lepiej w tym roku niż w poprzednich

rozkopali połowę drogi do Lublina
ale jest dobrze i nie śpię
rzucam się na łóżku rozkopuję kołdrę
to normalne przy mojej intensywności 

układania wierszy w fazie rem
można się tego nauczyć w wojsku
na warcie stoją poeci którzy śnią o czymś 
a otwarte oczy są tylko po to żeby dojechać

na cmentarz przy ulicy  Unickiej

Karmazynowy przypływ

po bulwarze Różowego Słońca spaceruje
pani w seksownym bikini po jakiejś Niemce
białe słuchaweczki utwierdzają w przekonaniu
że ktoś ją uwielbia i kołyszą się biodra
a słodkowodni marynarze USS Społem nie mogą
oderwać wzroku od kolorowej dziary na pośladku
słodziutki delfinek uśmiecha się zalotnie
aż znika za szklanymi drzwiami tawerny
szef kuchni poleca pangę i piwo z beczki
jest też zakaz kąpieli do odwołania z powodu sinic
już któryś rok z kolei ale i płatny basen
zamiast toalety co wrzucona przez rezolutną młodzież
płynie w rejs prując fale Zemborzyckiego Zalewu
odruch wymiotny to najlepszy dowód na to
że szczury lądowe powinny siedzieć na lądzie
jeszcze tylko dodam że można płacić kartą

12.11.2013

Zanim wprowadzono zakaz dokarmiania gołębi

chleb połamany na dziesięć tysięcy równych część
a z każdego okruszka uformowana kulka i zgnieciona
w palcach trzymam cieniutką jak kartka kromkę
i chcę się podzielić ale ludzie przechodzą obojętnie
ktoś patrzy w oczy i krzyczy że nie wierzy
w takie inicjatywy społeczne ktoś inny że chętnie
by się ze mną napił wina na ławce w Parku Skaryszewskim


jestem sam z moim gestem uniesionych rąk w centrum
tam gdzie Marszałkowska przecina drogę do Jerozolimy
Miley Cyrus z ogromnego plakatu na dawnym hotelu Forum
wysuwa język i spogląda na pałacowy zegar
zaraz ci pokażę jak się rozdaje ciało wygłodniałemu społeczeństwu
mam już dość tego dydaktyzmy i idę na dworzec


a dworcowe gołębie po każdym dziobnięciu odpowiadają אמן

Narodowe świeto

siwy arab w biało-czerwonym czapraku
tylko czeka aż zagrają wsiadanego
punkt dwunasta trębacz z radia ogłosi światu
że czas wyjąc z szafy niklową zbroję
szybka kawa w filiżance z motywem orła w koronie
smakuje dziś jak zwycięstwo
gdy dłoń uzbrojona w długopis-ciupagę
z inskrypcją ZAKOPANE 2012 na pamiątkę
że byłem na szczycie i omal nie spadłem
bo rozpętała się burza a jeszcze ten grubas
jak schodziliśmy z Kasprowego było minęło
najwyższy czas otworzyć zeszyt
z enigmatycznym BRUDNOPIS na okładce
dwa tysiące cięć i zetnę głowy konkurencji
w drodze po najwyższą nagrodę
wyrusza pochód spod dworca centralnego
i ustawia wzdłuż domów towarowych
tam gdzie najlepszy kebab w mieście