A tam matka czeka z obiadem
A tam ojciec czeka z brodą
A ja zdecydowałem że już jestem
A czy dobry zimny rosołek?
A czy zły ciepły ojciec?
A ile już przesiedziałem roboczogodzin?
Burczy mi w brzuchu z głodu
Brzytwa leży na stole
Będę najlepszy z najlepszych
Będzie zimny i niedobry
Bóg cię kiedyś pokarze
Bardzo się cieszę że jestem
Co będzie ze mną dalej?
Czekałem na ciebie syneczku
Czas wziąć się do roboty
Czy można cofnąć zegarek?
Czy da się z tego wyleczyć?
Coś mi tu nie gra!
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
29.04.2014
24.04.2014
O granitowej strzale, PKiN, nocnym autobusie N11 i mojej życiowej porażce
Na rumowisku minionych potęg
ktoś próbuje z kamieni złożyć
jakiś nowy kształt żeby potem
straszył kolejne pokolenia
gdzieś tam pomiędzy dworcem
a domami towarowymi centrum
granitowa strzała trafia
w dziesiątkę najlepszych
i przeszywa na wylot moje serce
bo przecież każdy z nas
chciałby zostawić dla potomnych
jakiś zgrabny pałac kultury i nauki
kiedy cała Warszawa się bawi
nocne autobusy rozwożą wszystkich
którym nie udało się wejść
na uroczystą galę w Kongresowej
a stamtąd windą na sam szczyt
żeby poczuć się bogami poezji
podkulam ogon
i chowam się w bramie na Chmielnej
ktoś próbuje z kamieni złożyć
jakiś nowy kształt żeby potem
straszył kolejne pokolenia
gdzieś tam pomiędzy dworcem
a domami towarowymi centrum
granitowa strzała trafia
w dziesiątkę najlepszych
i przeszywa na wylot moje serce
bo przecież każdy z nas
chciałby zostawić dla potomnych
jakiś zgrabny pałac kultury i nauki
kiedy cała Warszawa się bawi
nocne autobusy rozwożą wszystkich
którym nie udało się wejść
na uroczystą galę w Kongresowej
a stamtąd windą na sam szczyt
żeby poczuć się bogami poezji
podkulam ogon
i chowam się w bramie na Chmielnej
23.04.2014
Bezmiar
na języku lepka słodycz
słów kilku banalnych
wygładzone brzegi
gdy ust muśnięcie
jak skrzydełko ważki
a może anioła w zawieszeniu
tuż nad ziemią nieruchome
źdźbła traw i płatki kwiatów
Bóg wstrzymuje oddech
kiedy myśl czysta w kropelce rosy
odbite błękit oczu i niebo
ciepły dotyk z promieniami słońca
na złoto-brzoskwiniowym miąższu
i bez odrobiny goryczy
na koniec
słów kilku banalnych
wygładzone brzegi
gdy ust muśnięcie
jak skrzydełko ważki
a może anioła w zawieszeniu
tuż nad ziemią nieruchome
źdźbła traw i płatki kwiatów
Bóg wstrzymuje oddech
kiedy myśl czysta w kropelce rosy
odbite błękit oczu i niebo
ciepły dotyk z promieniami słońca
na złoto-brzoskwiniowym miąższu
i bez odrobiny goryczy
na koniec
17.04.2014
Naprawdę jestem!
kiedy ty będziesz przewracać oczami
próbując wejrzeć w głąb siebie tak
że przekrwione białka zaświecą
na tle ściany co kiedyś była błękitna
ja opowiem ci bajkę nie byle jaką
tylko taką że słuchacz ma wrażenie
że to wszystko dzieje się naprawdę
albo że życie może być piękne i kolorowe
aż wreszcie skończę i rozpłynę się w mroku
który zaleje pokój a ostatnie pytanie
odbije się echem od ścian szarych
i dużo brzydszych niż były wcześniej
twoje oczy powrócą na normalną pozycję
i będą błądzić w poszukiwaniu odpowiedzi
nie znalazłaś jej w sobie i nie sposób
wypatrzeć w ciemności jakiegoś światełka
zapalam papierosa żebyś wiedziała że przynajmniej ja
jestem naprawdę
próbując wejrzeć w głąb siebie tak
że przekrwione białka zaświecą
na tle ściany co kiedyś była błękitna
ja opowiem ci bajkę nie byle jaką
tylko taką że słuchacz ma wrażenie
że to wszystko dzieje się naprawdę
albo że życie może być piękne i kolorowe
aż wreszcie skończę i rozpłynę się w mroku
który zaleje pokój a ostatnie pytanie
odbije się echem od ścian szarych
i dużo brzydszych niż były wcześniej
twoje oczy powrócą na normalną pozycję
i będą błądzić w poszukiwaniu odpowiedzi
nie znalazłaś jej w sobie i nie sposób
wypatrzeć w ciemności jakiegoś światełka
zapalam papierosa żebyś wiedziała że przynajmniej ja
jestem naprawdę
15.04.2014
Jeszcze nie wiem, czy wróciłem na dobre
narodzie
śmierdzący czerwonym barszczem
z gorącego kubka
w którym status społeczny wyznaczają
zapasowe klucze do kibla
proszę opublikować na facebooku
że ja wysiadam na najbliższej stacji
żeby nie patrzeć
na całe to okrucieństwo
klasyfikowania ludzi
na klasę pierwszą
drugą
i wagon pocztowy
buntownicy okupują korytarze
wiatr rozwiewa im włosy
a dym i tak cofa się do środka
nie wygracie
z monotonią krajobrazu
bo pomiędzy punktem a i punktem b
trzeba oszczędzać baterie
na ostatniego esemesa
kochana mamo tato babciu
nie dojechałem szczęśliwie
bo jednak zatrzymałem skład w szczerym polu
buszuję po pas w pszenicy
a goni mnie kierownik pociągu
maszynista-konduktor
i jeszcze jakaś pani
z wypchanymi policzkami
jajkiem na twardo
kiełbasą i pomidorkiem
nie uniosę się wyżej
i niech mi Pan Bóg wybaczy
ale chciałem być
jak ten ptak szybujący
a nie pasażer
zamkniętego przedziału służbowego
w którym siku
trzeba robić do popielniczki
i posłusznie zjadać
kubańskie mandarynki
śmierdzący czerwonym barszczem
z gorącego kubka
w którym status społeczny wyznaczają
zapasowe klucze do kibla
proszę opublikować na facebooku
że ja wysiadam na najbliższej stacji
żeby nie patrzeć
na całe to okrucieństwo
klasyfikowania ludzi
na klasę pierwszą
drugą
i wagon pocztowy
buntownicy okupują korytarze
wiatr rozwiewa im włosy
a dym i tak cofa się do środka
nie wygracie
z monotonią krajobrazu
bo pomiędzy punktem a i punktem b
trzeba oszczędzać baterie
na ostatniego esemesa
kochana mamo tato babciu
nie dojechałem szczęśliwie
bo jednak zatrzymałem skład w szczerym polu
buszuję po pas w pszenicy
a goni mnie kierownik pociągu
maszynista-konduktor
i jeszcze jakaś pani
z wypchanymi policzkami
jajkiem na twardo
kiełbasą i pomidorkiem
nie uniosę się wyżej
i niech mi Pan Bóg wybaczy
ale chciałem być
jak ten ptak szybujący
a nie pasażer
zamkniętego przedziału służbowego
w którym siku
trzeba robić do popielniczki
i posłusznie zjadać
kubańskie mandarynki
4.04.2014
Nietoksyczna mieszanka uczuć
wiem że masz gniazdo w stercie kolorowej bielizny
na pamiątkę wszystkich nieudanych związków
po których ciężko jest zwlec się z łóżka
i spojrzeć w lustro bez grymasu na twarzy
ty wiesz że ja wiem i że nie będę grzebał
w przeszłości a znajomi niech się dziwią
że mydło ma tak równiutko ponacinane brzegi
nie chcę nikogo wtajemniczać i tłumaczyć się
z twoich upodobań żywieniowych zresztą
mamy taki układ że ja się nie czepiam
a ty nie ruszasz mojej szczoteczki
jesteśmy szczęśliwi i niech nikt mi nie mówi
że to klasyczny przykład toksycznego związku
z powodu mitu że i tak na końcu musi być trochę
gorzkiej strychniny
na pamiątkę wszystkich nieudanych związków
po których ciężko jest zwlec się z łóżka
i spojrzeć w lustro bez grymasu na twarzy
ty wiesz że ja wiem i że nie będę grzebał
w przeszłości a znajomi niech się dziwią
że mydło ma tak równiutko ponacinane brzegi
nie chcę nikogo wtajemniczać i tłumaczyć się
z twoich upodobań żywieniowych zresztą
mamy taki układ że ja się nie czepiam
a ty nie ruszasz mojej szczoteczki
jesteśmy szczęśliwi i niech nikt mi nie mówi
że to klasyczny przykład toksycznego związku
z powodu mitu że i tak na końcu musi być trochę
gorzkiej strychniny
3.04.2014
Bariery w komunikacji międzyludzkiej
kiedy jesteśmy w łóżku
pluskwy na poduszce nie dość że gryzą
to na dodatek podsłuchują
nasze rozmowy o sprawach intymnych
podczas gdy stado karaluchów
pożera drugie śniadanie
mlaskając przy tym
jak świnie w chitynowych pancerzykach
nie będę cię tam dotykał
bo jakaś menda wejdzie mi pod paznokieć
albo pod język i pozbawi nas całej przyjemności
niedzielnego wylegiwania się
pluskwy na poduszce nie dość że gryzą
to na dodatek podsłuchują
nasze rozmowy o sprawach intymnych
podczas gdy stado karaluchów
pożera drugie śniadanie
mlaskając przy tym
jak świnie w chitynowych pancerzykach
nie będę cię tam dotykał
bo jakaś menda wejdzie mi pod paznokieć
albo pod język i pozbawi nas całej przyjemności
niedzielnego wylegiwania się
Ala ma kota
Ala ma kota
jednego
bo nadliczbowe topi w wiadrze
Ala ma wiadro
miskę i garnek
w którym gotuje wodę żeby się umyć
Ala ma kran
z zimną wodą
i komórkę na węgiel w której są szczury
Ala ma piec
pali w nim węglem
podbieranym przez sąsiadów przez specjalny otwór
Ala ma okno
z widokiem na park
i widzi jak jeden człowiek zabija drugiego
Ala ma kota
jedynego
bo inaczej by chyba umarła
jednego
bo nadliczbowe topi w wiadrze
Ala ma wiadro
miskę i garnek
w którym gotuje wodę żeby się umyć
Ala ma kran
z zimną wodą
i komórkę na węgiel w której są szczury
Ala ma piec
pali w nim węglem
podbieranym przez sąsiadów przez specjalny otwór
Ala ma okno
z widokiem na park
i widzi jak jeden człowiek zabija drugiego
Ala ma kota
jedynego
bo inaczej by chyba umarła
2.04.2014
Dobry wieczór
ignorujesz
mnie kochana
jakbym był przykryty całą stertą
pospolitych ziemniaków z wody
łyżką z czubem sinonosych buraków
albo jakiejś popieprzonej mizerii
ze śmietaną dwunastką z Piątnicy
i wczorajszym terminem ważności
zrozum moja droga że ja
nie potrafię tak zwyczajnie
ogłosić światu że odchodzę
bo ty akurat z mięs preferujesz boczniaki
po pierwsze to śnięte ryby
pływają do góry brzuchami
a po drugie jestem ostaniem preriokurem
czy wiesz jak się czuje ktoś
kto przez całe życie kochał wolność
i z oddechem Stwórcy na plecach
siadał wieczorem na gałęzi
ze świadomością że to wszystko
co jest pode mną należy do mnie?
zatem zszam mnie mon amour
zjedz mnie pogryź przetraw
popij wytrawnym kompotem z wiśni
zwieńcz obrzydliwie słodkim deserem
ale nigdy przenigdy mi nie mów
na litość boską że mnie już
nie lubisz
jakbym był przykryty całą stertą
pospolitych ziemniaków z wody
łyżką z czubem sinonosych buraków
albo jakiejś popieprzonej mizerii
ze śmietaną dwunastką z Piątnicy
i wczorajszym terminem ważności
zrozum moja droga że ja
nie potrafię tak zwyczajnie
ogłosić światu że odchodzę
bo ty akurat z mięs preferujesz boczniaki
po pierwsze to śnięte ryby
pływają do góry brzuchami
a po drugie jestem ostaniem preriokurem
czy wiesz jak się czuje ktoś
kto przez całe życie kochał wolność
i z oddechem Stwórcy na plecach
siadał wieczorem na gałęzi
ze świadomością że to wszystko
co jest pode mną należy do mnie?
zatem zszam mnie mon amour
zjedz mnie pogryź przetraw
popij wytrawnym kompotem z wiśni
zwieńcz obrzydliwie słodkim deserem
ale nigdy przenigdy mi nie mów
na litość boską że mnie już
nie lubisz
Subskrybuj:
Posty (Atom)