19.04.2015

Schody

Najgorsze jest to
że nie umiem odpowiedzieć
kiedy ktoś pyta mnie o drogę
nie wiem gdzie będę jutro
i za jakie grzechy
wczoraj leży w ciemnej piwnicy
i nawet się nie porusza
tylko czeka żebym przyszedł
zapalił światło
i wygłosił swój monolog o tym
jak bardzo tęsknię
tymczasem funkcjonuję
między parterem a piętrem
ćwiczę wbieganie po dwa stopnie
albo zjeżdżanie po poręczy
nawet dobrze mi wychodzi
jeśli chcesz
to możemy się kiedyś spotkać
na strychu jest najwięcej światła
przez okno widać niebo

15.04.2015

Do zobaczenia

wszystkie dni są policzone skrupulatnie
skupmy się na tym
że za chwilę słońce utopi się w stawie
i zniknie
nic więcej się nie wydarzy
więc pozostaje nam wierzyć
w kolejną część cyklu
ale to dopiero jutro
nikt nie będzie pamiętał naszych twarzy
może kilka słów rzuconych na wiatr
co przyszedł żeby się pożegnać
i wytarmosić za włosy starą wierzbę
która zawsze płacze
jakby się czegoś bała
albo jej było przykro
że nas więcej nie zobaczy
bo jeśli nawet
to przecież już nigdy nie będzie tak samo
jak dawniej

Nieśmiertelność

leżę przykryty
warstwą gnijących liści
i boję się poruszyć
niech myślą że mnie nie ma
albo że umarłem
nieśmiertelność w mojej sytuacji
to byłby ogromny sukces
mógłbym w nieskończoność udawać trupa
licząc że może znajdzie się ktoś dobry
kto zwróci uwagę
na prowizoryczny krzyżyk
z sosnowych igieł
i wpuści trochę światła do środka
nabiorę energii
aby zakopać się
głębiej

Dupka z chleba

liczy się poczet królów polskich
wciśniętych między przegródki
portfelika z miękkiej skórki 
przyszytego do serca złotą nitką
od louisa vuittona
jakby całe to zmartwychwstanie
miało polegać głównie na tym
żeby się nawpierdalać jajek 
na twardo i z majonezem babuni 
oddanej do domu spokojnego zdychania
jeszcze tylko kilka szklaneczek szkockiej
i już można pogadać z kiblem
o życiu które teraz smakuje
wczorajszą skarpetką rzuconą tak
jak się rzuca babę z brzuchem
hosanna na wysokości 
wyśpiewują fejsbukowi profeci
którzy cały proces krzyżowania
odkładają do jutra robiąc sobie
kolorowe jaja dla lajków albo dlatego
że pewnie sami nie znają
odpowiedzi

11.04.2015

Forma

To straszne
że nigdy nie opanowałem
trudnej sztuki
zwijania języka
w trąbkę

Widziałem
prawdziwych artystów
plujących przez swoje trąbki
w sposób bardzo
widowiskowy

Szkoda
że nigdy mnie nie przyjmą
to elitarnego klubu
językowych trębaczy
namaszczonych przez
Stwórcę

Błąkam się
po mieście
w poszukiwaniu formy
dla mojego języka
i pluję sobie w brodę

23.03.2015

Dłonie

gdybym miał dłonie jak bochny
wiejskiego chleba
mógłbym ci przynieść
z naszego ogrodu
całą złocistą słodycz
i nie uronić już
ani jednej kropli na poduszkę
która pamięta
te wszystkie dni i noce
stracone bezpowrotnie

gdybym miał dłonie jak bochny
wiejskiego chleba
mógłbym niezdarnie dotykać
twych miękkich włosów
żebyś mnie mogła poczuć
i zasnąć snem spokojnym
że już ci nigdy nie zabraknie
prawdziwego ciepła

gdybym miał dłonie jak bochny
wiejskiego chleba
mógłbym załamywać ręce
w sposób
niezwykle spektakularny
cudownie
byłoby pokazać światu
że moje załamanie
jest teraz największe

tymczasem muszę 
coś z nimi zrobić


19.03.2015

Proszę

życie gra na emocjach
swój koncert życzeń
którym zawsze czegoś brakuje
żeby się spełnić
więc nie stój proszę
i nie patrz tak na mnie
tylko chodź
depcz mi po piętach
spiesz się
ale nie każ mi czekać
modlić się
o uniesienie rolet
i złote słońce
niech wypełni ten mroczny pokój
swoim ciepłem
a z nadejściem wiosny
powrócą wszyscy ci
którzy są teraz wysoko
w ogrodzie za domem
zakwitnie nadzieja
pachnąca deszczem
i gdyby miał to być tylko sen

spraw proszę żeby...

17.03.2015

O przyjaźni

czy pamiętasz
jak skakaliśmy za sobą w ogień
albo wyjadaliśmy z beczki śledzie
marynowane w zalewie a ‘la Bismarck
żeby wreszcie usiąść
i popatrzeć razem w tym samym kierunku
na wschody albo na zachody słońca
które zlizywało ze stóp rosę
a czas nieubłaganie
deptał nam po piętach
świat był maleńki jak orzeszek
uczyliśmy się nim dzielić
zawsze gotowi żeby oddać swoją połowę
jednym spojrzeniem
potrafiliśmy powiedzieć wszystko
naiwnie wierząc
w nieśmiertelność

13.03.2015

Teraz

Świat jest piękny i kolorowy
jak przydrożna dziwka
pomalowana w taki sposób
aby nikomu nie robić złudzeń

Bóg bezradnie rozkłada ręce
udając że już go nie ma
ale jest plastikowy kwiatek
i lampka z wypalonym wkładem

A nas bezimiennych kierowców
jutro nikt nie będzie pamiętał
bo liczy się tu i teraz
bez zbędnych pytań o wczoraj

Na zimnym kamieniu torebka
w której świat trzyma swoje skarby
chusteczki do higieny intymnej
i telefon z nieodebranym połączeniem