19.03.2016

Głębia

mam kieszenie głębokie jak cembrowane studnie
mógłbym w nich ukryć wszystkie skarby
bo czyż ten świat zasługuje na garść drobnych
i pozornie całkiem nieistotnych wspomnień?

kto pamięta że przez kawałek zielonego szkiełka
można zobaczyć wszystko oczami dziecka
już prawie zapomniałem jakie życie jest proste
dlatego chodzę przygarbiony i ze skrzywioną miną

Słowo-klucz

Każdy z nas prędzej czy później
kiedyś tutaj trafi
W tym miejscu kończy się droga
wysoki mur oddziela nasze wysiłki
od nadprzyrodzonej siły stwórczej 
dwa istniejące równoległe światy
rzemieślników i artystów
rozdzielone jak piekło i niebo
są wśród nas tacy którym się uda
boscy wybrańcy przejdą na drugą stronę
i uniosą się na niewidzialnych skrzydłach
ponad to wszystko co do tej pory
wyznaczało granice ludzkich możliwości
pozostałym przyjdzie się cieszyć
że doszli aż tak daleko
stąd już nie ma odwrotu bo i po co wracać
jedni umierają spełnieni inni stają się nieśmiertelni
a wszystkich nas łączy jedno słowo

Piekło-niebo

diabeł tkwi w szczegółach
więc poddajemy dogłębnej analizie
nasze dotychczasowe relacje
w związku z tym cofamy się
o piętnaście lat wstecz
i zaczynamy wszystko od nowa
spotykamy się przypadkiem
cześć co u ciebie słychać?
dziękuję w porządku a u ciebie?
prawie jak w niebie tylko młodszy
moczy się w nocy no to świetnie
muszę już lecieć na próbę chóru

21.01.2016

Inne życie

blade światła samochodów
rozpuszczone w porannej mgle
czerwony autobus próbuje się przebić
aby dowieźć na wpół senny tłum
z punktu a do punktu b
wyrwani z ciepłych objęć i rzuceni
na pastwę zimnych maszyn lub urządzeń
z którymi związali swój dzień powszedni
jeszcze tylko tysiąc przekręceń
przewierceń grzecznościowych zwrotów
skinień głupich zapytań o zdrowie
a na kładce nad ulicą stoi człowiek
który pewnie się nie zmieścił
nie pasował do tych wszystkich maszyn i urządzeń
z przyklejonym językiem do barierki
na coś czeka albo tylko się przygląda
i wcale nie wykluczone
że to właśnie on jest tym l. podmiotem
który zapragnął zasmakować
innego życia

3.01.2016

Tomik


0011-4258-nik_d_b_sml_120

Tytuł: Nikąd
ISBN: 978-83-8052-017-2
cena: 20 zł

Mój debiutancki tomik poezji, bogato ilustrowany grafikami mojego pra... Kazimierza Malewicza 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Malewicz
Wszystkich, którzy zachcą poczytać lub/i pooglądać obrazki, proszę o kontakt z moim wydawcą: miniatura@autograf.pl


13.11.2015

Żegnam się nabożnie

zajęci ubieraniem słów
w pokraczne formy
zupełnie nie dostrzegamy
ich mocy stwórczej
bo wcale nie potrzeba
skomplikowanych ceremoniałów
czy wieczorków poetyckich
w ciasnych salkach
miejskich ośrodków
dla krótkiego ‘stań się'
albo jak kto woli 'ukrzyżuj'
ale nie bójmy się kochani
i niech się ludzkość bawi
w układanie rymowanych puzzli
aż do ostatniego 'pragnę'
może i jeden dzień dłużej
przecież to wszystko
robimy dla nieśmiertelnej sławy
a ryzyko jest wpisane
drobnym druczkiem z gwiazdką
która w tym przypadku
jest dla większości
mało istotnym
białym karłem

11.11.2015

Diabelski młyn

moja sentymentalna podróż
do przeszłości zamieszkanej głównie przez demony

ledwo zdążyła się zacząć
a ja już wiedziałem że to nie miało prawa się wydarzyć

wszystko kiedyś się skończy
powtarzam sobie jak modlitwę za następstwo zdarzeń

i łapię się na tym
że chciałbym od życia dostać w prezencie coś jeszcze

suche fakty wypisane lakonicznie
po wewnętrznej stronie moich powiek nie wystarczą

tutaj potrzeba słownej ekwilibrystyki
żeby choć przez chwilę poczuć się jak w domu

zanim upadnę tak nisko
że niżej to mogą już chyba tylko anioły

10.11.2015

Irrumabo

och jakże łatwo jest to wszystko ogołocić
pozbawić ozdobników i wyszukanych metafor
jak muślinowego tiulu który chroni
przed ciekawskim spojrzeniem ignoranta
dla którego nie ma żadnej świętości
jest tylko kawał czerwonego mięsa na talerzu
bez zbędnych ceremonii przy świecach
zapachu pąsowej róży
i połyskującej kropelki szczęścia na policzku
kiedy ołtarz magicznego misterium
zamienia się w zwykłą wersalkę
na której umiera poezja