dokąd mnie zaprowadzą ślady
odciśnięte na mokrym piasku
niesiony ludzką ciekawością
niezdarnie wpasowuję w nie
stopy aby po kilku krokach
opanować sposób poruszania
przystaję nad martwą mewą
żeby tym samym patykiem
pogłaskać ją czule po głowie
a potem długo patrzę na linię
która rozdziela dwa błękity
i moja łza spada dokładnie
w miejscu w którym upadła jego
ślad się urywa tam gdzie woda
zlizuje żółty piasek pieniąc się
gdy ostatni krok powoli znika
w lazurowej paszczy oceanu
chwilę czekam z nadzieją że
zobaczę tego którym byłem
ale jego już nie ma
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
11.06.2013
10.06.2013
Trzydzieści trzy
tęsknota która boli mocniej
niż trzydziesty trzeci ząb
jego mądrość nad mądrościami
nie mieści się w schemacie
narzuconym przez naturę
trzeba wyrwać z korzeniami
i schować pod poduszkę
bo w życiu najważniejsze
są przecież pieniądze
wiszący nad futryną
trzydziestotrzyletni facet
któremu ktoś kiedyś napluł
w twarz za próbę przełamania
obowiązujących schematów
myślowych tylko się uśmiecha
kiedy go pytam o wolności
bezkresny wymiar za który
prawdopodobnie oddał życie
w zniewolonym kraju
dla moich myśli skrywanych
na trzydziestu trzech metrach
więzienia z balkonem i rowerem
na przeciwległej ścianie
próbuję teraz znaleźć ujście
plując sobie w brodę
przez otwór po wyrwanym
nadliczbowym zębie za to
że nie zostałem rybakiem
niż trzydziesty trzeci ząb
jego mądrość nad mądrościami
nie mieści się w schemacie
narzuconym przez naturę
trzeba wyrwać z korzeniami
i schować pod poduszkę
bo w życiu najważniejsze
są przecież pieniądze
wiszący nad futryną
trzydziestotrzyletni facet
któremu ktoś kiedyś napluł
w twarz za próbę przełamania
obowiązujących schematów
myślowych tylko się uśmiecha
kiedy go pytam o wolności
bezkresny wymiar za który
prawdopodobnie oddał życie
w zniewolonym kraju
dla moich myśli skrywanych
na trzydziestu trzech metrach
więzienia z balkonem i rowerem
na przeciwległej ścianie
próbuję teraz znaleźć ujście
plując sobie w brodę
przez otwór po wyrwanym
nadliczbowym zębie za to
że nie zostałem rybakiem
Czy w centrum jest miłość
kilka dup wetkniętych za wycieraczkę
w centrum na wypadek gdyby
człowiek chciał się ograniczyć
do kilkunastu mechanicznych złudzeń
pustka w spojrzeniu dziewczyny
bez majtek i z numerem na ustach
co już przestały się uśmiechać
za darmo do otaczającej rzeczywistości
to dziwne uczucie towarzyszy mi
całą drogę powrotną do domu
i jeszcze długo będzie za mną chodzić
jak ta smutna bezpańska suka
w centrum na wypadek gdyby
człowiek chciał się ograniczyć
do kilkunastu mechanicznych złudzeń
pustka w spojrzeniu dziewczyny
bez majtek i z numerem na ustach
co już przestały się uśmiechać
za darmo do otaczającej rzeczywistości
to dziwne uczucie towarzyszy mi
całą drogę powrotną do domu
i jeszcze długo będzie za mną chodzić
jak ta smutna bezpańska suka
9.06.2013
Ktoś z nieczytelnym nazwiskiem
oderwany od monolitu mówią
że się stoczył by sięgnąć dna
czas sprawi że nie będzie taki
szorstki dla innych ludzi tylko
zimne spojrzenie pozostanie
ona wysmukła o skórze białej
cienkiej niczym brzozowa kora
stoi z rozłożonymi ramionami
jak ukrzyżowany z miłości chce
objąć cały świat ukochany który
pod nią leży bardzo się zmienił
a ludzie wciąż przychodzą
zapalić i powspominać stare czasy
wczoraj ktoś przyszedł pijany
długo płakał bo jakoś nie mógł
go rozpoznać tak strasznie zarósł
zielonym mchem
że się stoczył by sięgnąć dna
czas sprawi że nie będzie taki
szorstki dla innych ludzi tylko
zimne spojrzenie pozostanie
ona wysmukła o skórze białej
cienkiej niczym brzozowa kora
stoi z rozłożonymi ramionami
jak ukrzyżowany z miłości chce
objąć cały świat ukochany który
pod nią leży bardzo się zmienił
a ludzie wciąż przychodzą
zapalić i powspominać stare czasy
wczoraj ktoś przyszedł pijany
długo płakał bo jakoś nie mógł
go rozpoznać tak strasznie zarósł
zielonym mchem
6.06.2013
Czyściec
bezradność przewróconego owada
który całym swoim ciałem czuje chłód
kamienia na drodze wiodącej do nikąd
kiedy się nie ma czego uchwycić
żeby stanąć na nogi i rozejrzeć
w poszukiwaniu utraconego celu
mantrycznie powtarzana formułka
już prawie do utraty nadziei że
jeszcze nie wszystko stracone
może się ktoś wreszcie ulituje
pochyli się nad tym nieszczęśnikiem
leżącym pod stertą suchych liści
żeby odmówić wieczny odpoczynek
który całym swoim ciałem czuje chłód
kamienia na drodze wiodącej do nikąd
kiedy się nie ma czego uchwycić
żeby stanąć na nogi i rozejrzeć
w poszukiwaniu utraconego celu
mantrycznie powtarzana formułka
już prawie do utraty nadziei że
jeszcze nie wszystko stracone
może się ktoś wreszcie ulituje
pochyli się nad tym nieszczęśnikiem
leżącym pod stertą suchych liści
żeby odmówić wieczny odpoczynek
5.06.2013
Piekło
nagle umiera jutro a z nim wszystko
co do tej pory wyznaczało codzienne
zwlec się z łóżka i zrobić kilka kroków
nie ma dla kogo spojrzeć w lustro
szorstkość policzków przestaje być
argumentem żeby otworzyć oczy
wszystkie ulice miasta są ślepe
typy w bramie nawet się nie domyślą
zwyczajnej potrzeby dostania w mordę
żeby ból fizyczny choć nadał cierpieniu
realnego kształtu który można dotknąć
i poczuć w ustach słodki smak krwi
tu i teraz zamienia się w wieczność
bo już nie ma czego odliczać zegar
nawet wiatr zesztywniał w jednej pozycji
z wczorajszą gazetą przyklejoną do twarzy
co do tej pory wyznaczało codzienne
zwlec się z łóżka i zrobić kilka kroków
nie ma dla kogo spojrzeć w lustro
szorstkość policzków przestaje być
argumentem żeby otworzyć oczy
wszystkie ulice miasta są ślepe
typy w bramie nawet się nie domyślą
zwyczajnej potrzeby dostania w mordę
żeby ból fizyczny choć nadał cierpieniu
realnego kształtu który można dotknąć
i poczuć w ustach słodki smak krwi
tu i teraz zamienia się w wieczność
bo już nie ma czego odliczać zegar
nawet wiatr zesztywniał w jednej pozycji
z wczorajszą gazetą przyklejoną do twarzy
4.06.2013
Krzyżowanie się wspomnień
nadpobudliwość leczona
w sposób tradycyjny
skórzanym argumentem
z szeroką sprzączką
paradoksalnie wieszanym
na jednej ścianie
z krucyfiksem
zeszyt wierszy zebranych
nieprzypadkową ulgą
w cierpieniu fizycznym
za przewinienia popełniane
lub domniemane tylko
gdy umieszczany
w spodniach zaraz
pod krzyżem
metody wychowawczej
skutki są odczuwalne
a tomik poezji
na siedzeniu pasażera
i ambiwalentny stosunek
do czerwonego
światła sygnalizacji
na skrzyżowaniu
w sposób tradycyjny
skórzanym argumentem
z szeroką sprzączką
paradoksalnie wieszanym
na jednej ścianie
z krucyfiksem
zeszyt wierszy zebranych
nieprzypadkową ulgą
w cierpieniu fizycznym
za przewinienia popełniane
lub domniemane tylko
gdy umieszczany
w spodniach zaraz
pod krzyżem
metody wychowawczej
skutki są odczuwalne
a tomik poezji
na siedzeniu pasażera
i ambiwalentny stosunek
do czerwonego
światła sygnalizacji
na skrzyżowaniu
3.06.2013
Memento
nagi szkielecik śledzia w oleju
na porcelanowym katafalku z ćmielowa
na którym motyw jesiennego liścia
wymalowany i przez pryzmat
przewróconej butelki przypomina
że nic nie trwa
może tylko widelec rzucający świetlne refleksy
które przechodząc przez szkło butelki
ubarwiają obraz przemijania
wszystkimi kolorami tęczy
niczym niewidzialną ręką
dopisane do śmiertelnego memento
że było warto
na porcelanowym katafalku z ćmielowa
na którym motyw jesiennego liścia
wymalowany i przez pryzmat
przewróconej butelki przypomina
że nic nie trwa
może tylko widelec rzucający świetlne refleksy
które przechodząc przez szkło butelki
ubarwiają obraz przemijania
wszystkimi kolorami tęczy
niczym niewidzialną ręką
dopisane do śmiertelnego memento
że było warto
Narodziny nowego człowieka
gęsty nikotynowy dym
niczym woal okrywa
twoją aksamitną skórę
kiedyś obiecałem że
razem aż do końca
i oto właśnie nastał
kres mojego świata
którego granicę wyznacza
żarzący się punkcik
taki rytuał zamykający
pewien życiowy rozdział
zduszeniem pożegnalnego peta
gdy narodzi się świt
a z nim nowy człowiek
mnie już nie będzie
niczym woal okrywa
twoją aksamitną skórę
kiedyś obiecałem że
razem aż do końca
i oto właśnie nastał
kres mojego świata
którego granicę wyznacza
żarzący się punkcik
taki rytuał zamykający
pewien życiowy rozdział
zduszeniem pożegnalnego peta
gdy narodzi się świt
a z nim nowy człowiek
mnie już nie będzie
Subskrybuj:
Posty (Atom)