25.06.2013

Oddam kota w dobre ręce

muszę zlikwidować tatuaż
albo nadpisać na sercu
jakieś drugie imię
może mi wystarczy goła baba
najlepiej bez twarzy
bo mam pamięć
gorzej jak coś zostanie
i będę musiał wysprzątać
wyrzucić wszystko
graty rupiecie
których wartość sentymentalna
żeby zrobić miejsce
na nowe życie
kot zjada czerwone pelargonie
ostatni dowód na to
że tu byłaś
rzucam kapciem bo nie umiem
się rozstać

21.06.2013

Jasna strona nocy

Czerń rozlewa się dokoła
w mroczny obraz bezksiężycowej
nocy. Oczy przyzwyczajają się
długo, zanim dostrzegą kontury,
a ręce wyczują przeszkody.
Grobowa cisza dobrze współgra
z całą resztą. Dzieło jest kompletne
a ja mimowolnie stałem się jego
jaśniejszą częścią, bo w ciemności
majaczą dwie plamy moich dłoni,
które składam w oczekiwaniu na
zbawienie.

20.06.2013

Jak przestałem być dzieckiem

ruskie radio trzeszczy niemiłosiernie
chropowaty głos pomieszany z dymem
popularnych oznajmia że tu głos ameryki

jestem jeszcze mały gdy palę z ojcem
ukradkiem kiedy akurat pluje w twarz
pierwszego sekretarza drobinkami tytoniu

oddziały zomo i milicji dukam nagłówek
aż unosi wzrok znad oplutej trybuny ludu
i patrzy tak jakbym nie był już dzieckiem

Kiedy na mnie patrzy

jedna belka surowego drzewa
do obolałych pagonów przypięta
za ofiarność i odwagę bycia
człowiekiem kiedy wróg jest
tylko na wyciągnięcie ramion
chciałoby się objąć wszystkich
ale coś trzyma za nadgarstki

wystawiona na pośmiewisko
nagość jedynie potwierdzeniem
że tak oto wygląda  prawda
wstyd i hańba krzyczy tłum
a na głowy spływa krew czysta
którą chłepce jakiś zbrodniarz
co poczuł się spragniony raju

stoję daleko zdjęty strachem
przed samym sobą kiedy czuję
że mnie widzi

18.06.2013

Nieszpory

gdy u świętej agnieszki
dzwonią dzwony
schodzą się robotnicy

na piwo kiełbasę i dziwki
do baru po drugiej stronie

antyfon święconej wody
kiełbasy parzonych ogórków
dziwek wystarczy barowych

zapach kadzidła się niesie
a zęby o kufle dzwonią

17.06.2013

Ostatni wiersz

w tętnicę zęby wbiję
i będę pił zachłannie
aż jęk zamienię w ciszę
a kiedy już nie będzie
przeszkody żadnej dla mnie
to porwę twoją duszę
umieszczę ją na szczycie
i wszystko ci odsłonię
największe tajemnice
gdy poznasz prawdę o mnie
niepostrzeżenie zniknę

A kiszki grają marsza

Życie przekrojone na dwoje
Nożem do krojenia mięsa
Druga niewidoczna zsunięta
Pod stołem w kałuży i jeszcze
Kilka plasterków pomidora
Może niedokończona butelka
Orszak żałobny z czterech
Osób plus kundel płaczą
Ropiejące ślepia

16.06.2013

Chwila

upłynęła tłustymi plamami
na niedzielnym obrusie rosół
i chmura utopiona w szklance
kompotu z zeszłorocznych wiśni
pociągnięta leniwie pogawędka
pod jabłonią głównie o niczym
bezruch liści tłumaczy że i wiatr
dał sobie spokój z podrywaniem
sukienki zostawiając mi pole
o jutrze porozmawiajmy później
póki jeszcze goście przy furtce
a pies otworzył oko i zamknął
żeby zatrzymać chwilę

15.06.2013

Cisza przed burzą

jutro pójdzie szarża z tamtego wzgórza
w dupie mam tę wojnę ale mówią
że jesteśmy jakimś przedmurzem
chyba to do czegoś zobowiązuje
nawet jeśli wszyscy kiedyś zapomną
Pękają czaszki pod kołami taboru
a błoto zmienia ludzi w posągi
konie są zmęczone a przecież muszą
w tej wojnie będą najważniejsze
dziwki które poprawiają włosy
by na chwilę dać wytchnienie