10.07.2013

Nie mam nastroju do tańca

"Chodź, zatańczymy czymy czymy walczyk,
cyk cyk na tarczy, niech tyka niech patrzy.
Chodź, zatańczymy czymy czymy tango,
dziś danse macabre Naszą ostatnią randką"
Buka ft. Rahim

jej oddech zagłuszam śmiechem
im dłużej tym humor bardziej  czarny
już prawie nie ma kogo rozśmieszyć
audytorium się pochowało gdzieś
na lubelskich cmentarzach
odcięty od pępowiny przyjąłem
że przybiorę kształ embrionalny
jak w starożytnym kurhanie
zaczekam na księdza kapelana
z kropidłem i jakimś dobrym
winem mszalnym zagryziemy
wargi do krwi za naszych bliźnich
którzy mają gdzieś kto pierwszy
ważne żeby bolało bardziej
a organista zaintonuje jakąś pieśń
patriotyczną o równości wszystkich
wobec śmierci

9.07.2013

Odgrzewanie dziadkowych kotletów

porysowałem twarz długopisem
który robi głębokie bruzdy
na głowę platyna od l'oreal
z odżywką i depilacja grzywki
woskiem aż po sam czubek
wory mam od komputera
naftalinowe kulki w kieszeń
ułańskich spodni z demobilu
i marynarka pamiętająca Gierka
pożółkły notes wielkich miłości
ciekawe czy go któraś pamięta
patrzę i widzę mojego dziadka
wszelki duch ale podobieństwo
zaraz co to ja chciałem

Znikoma szkodliwość czynu

Stawiam znicz na podwójnej ciągłej
dokładnie w tym samym miejscu
chłopak w koszulce z JESTEM BOGIEM
wyskakuje z grafitowej beemki
żeby kopnąć mnie w głowę
padam do stóp i oddaję pokłon
on zażenowany szepce że to taka poza
a jego stary robił tę drogę przez cmentarz
palimy fajkę po której jest inaczej
opowiadamy głupie żarty
policjant z komisariatu zwierza się
ze swoich trzech prób samobójczych
mówię o ojcu który został tatą
dopiero po wylewie z jedną ręką i połową twarz
i mamie co w środku nocy przypomina
żebym wyłączył gaz pod wodą na herbatę 
pytam czy jego rodzice tez leżą na unickiej
kręci głową a później długo płacze
zdejmuje kajdanki żebym mógł go przytulić
potem odwozi służbowym samochodem
zapadła się jezdnia i zbierają gapie
widać dwa złączone szkielety

5.07.2013

Ruchome pieski

obroże przesuwają się przed oczami
jak w kalejdoskopie kina Iluzjon
a na głowę pada kolorowe konfetti
sufit wymaga gruntownego remontu
wyciągam rękę żeby włożyć palec
druga sięga po fantazyjny kształt
z tekturowego pudła między nogami
powierzchnia ekranu kontrastuje
z mokrym jęzorem szczeniaka
jesteś notorycznym kłamcą
szepce mój wewnętrzny policjant
próbuję go zagłuszyć głośnym siorbaniem
chemicznej substancji której skład
trzymają w jakimś amerykańskim sejfie
a co z moją alergią na sierść pytam
ale facet który zbiera okulary
tylko wzrusza ramionami

4.07.2013

Tutti Frutti

przez uchylone okno sypialni
wchodzi śmierć z głową konia
a strużka pomidorowego sosu
rysuje cienką granicę
której nie wolno przekraczać
non dimenticarti syczy karabinier
z twarzą Mario Puzo i grozi palcem
jestem kurwa na zakręcie
próbuję się tłumaczyć
ale chyba się powtarzam
chowam emocje pod warstwę
startego sera i oliwy z oliwek
żeby grać zagubionego turystę

Gdy patrzysz w jej oczy

niebo jest czyste
nawet jednej chmurki
jak na złość ptak śpiewa
tę swoją melodię
wyjątkowo pięknie
śmierć ma twarz
bladego człowieka
w czapce maszynisty
a wszystko dookoła
jest obrzydliwie żywe
może z wyjątkiem
maków co udają
krwawe plamy

2.07.2013

Smentasz

Uproszczona ceremonia
bez orkiestry dętej
ze mną w roli
najbliższej rodziny
wypadałoby coś powiedzieć
ale dzieci w oknie
łzy cisną się do gardła
a deszcz spływa po policzkach
ceglany mur ogrodu
za miejsce spoczynku
jak dla bezbożnika
skazanego przez lud
na wieczne potępienie
krzew różanecznika
może zrekompensuje
jeszcze kilka ziarenek
zboża dla Charona
i można zamykać
wieko trumny
po stuwatowej żarówce

1.07.2013

Imieniny dla umarłych

zapach ciasta z wiśniami
wymieszany z promieniami
słońca co jak reflektor
oświetla okrągły stolik w jadalni
wabi gości z krainy umarłych
na skrzydłach motyli wlatują
przez uchylone dla nich okno
żeby pijąc kawę z cynamonem
posłuchać tykania zegara
i przypomnieć sobie czas
który się dla nich skończył
wiatr gwiżdże melodie sprzed lat
a tańczący telefon przeprasza
że na tych imieninach nie będzie
żywych

30.06.2013

Kocie łby

bałem sie spacerów po kocich łbach
w żydowskiej dzielnicy której nie ma
było to tak dawno że zapomniałem
twarzy rodziców tylko płaski kamień
z błędem zrobionym przez kamieniarza
to tylko taka nazwa tłumaczy mama
kiedyś będzie tu kostka brukowa
zabawy na kirkucie uodparniają mnie
na słowo kość pokazujemy przedszkolance
gniazdo przerażających czerwonych mrówek
pod przewróconą macewą jakiegoś żyda
co może też bał się chodzić po kocich łbach
nie umiem odczytać nazwiska