sit down with me on the stairs
before it gets dark
and the world will end
look at me
still missing a few words to conclude
and a few creaking steps
to get there
without the need to get back
for whatever from the past
please sit down Madeleine
let's postpone the end
for later
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
12.09.2014
Krótki przystanek na schodach do nieba
usiądźmy na schodkach
zanim zapadnie zmierzch
i nim skończy się świat
spójrz brakuje mi jeszcze
kilku zdań do końca
parę stopni skrzypiących
żeby znaleźć się tam
bez potrzeby wracania
do tego co kiedyś
usiądź proszę Madeleine
zakończenie odłóżmy
na potem
zanim zapadnie zmierzch
i nim skończy się świat
spójrz brakuje mi jeszcze
kilku zdań do końca
parę stopni skrzypiących
żeby znaleźć się tam
bez potrzeby wracania
do tego co kiedyś
usiądź proszę Madeleine
zakończenie odłóżmy
na potem
11.09.2014
Cepeliada o końcu świata
kolekcja malowanych dzbanków
pamiątka po minionej epoce
którą można objąć wzrokiem
kiedy świat drży w posadach
ksiądz proboszcz płacze
żeby nie puszczać tirów
przez centrum miasta
widziałem złoconego aniołka
co miał twarz spękaną
że wyglądał jak starzec
cały świat się wali
rozmawiamy szeptem
i już pora wracać
do surrealistycznych obrazów
wykonanych ręcznie na glinie
bo przecież nie ma piękniejszej
śmierci
pamiątka po minionej epoce
którą można objąć wzrokiem
kiedy świat drży w posadach
ksiądz proboszcz płacze
żeby nie puszczać tirów
przez centrum miasta
widziałem złoconego aniołka
co miał twarz spękaną
że wyglądał jak starzec
cały świat się wali
rozmawiamy szeptem
i już pora wracać
do surrealistycznych obrazów
wykonanych ręcznie na glinie
bo przecież nie ma piękniejszej
śmierci
10.09.2014
W-N-M
klęczę przed tobą jak przed przenajświętszą
z całym naręczem słomkowozielonych pokus
gdy wbijasz ząbki w kosztelowy miąższ
nawet nie dotykając stopami stygnącej ziemi
oprawiona w złotą ramę z jesiennych liści
i wodzisz na pokuszenie anielskim trzepotem
rzęs wydłużonych o pani już twoje imię zapisane
nożem fińskim na wieczną pamiątkę miłości
zwykłego śmiertelnika do zjawiskowego piękna
co się objawiło na gałęzi starej jabłonki
w blasku zachodzącego słońca na terenie
pracowniczych ogródków działkowych
z całym naręczem słomkowozielonych pokus
gdy wbijasz ząbki w kosztelowy miąższ
nawet nie dotykając stopami stygnącej ziemi
oprawiona w złotą ramę z jesiennych liści
i wodzisz na pokuszenie anielskim trzepotem
rzęs wydłużonych o pani już twoje imię zapisane
nożem fińskim na wieczną pamiątkę miłości
zwykłego śmiertelnika do zjawiskowego piękna
co się objawiło na gałęzi starej jabłonki
w blasku zachodzącego słońca na terenie
pracowniczych ogródków działkowych
9.09.2014
Skąd się biorą czarodzieje?
czarodzieje wychodzą z biur i fabryk
przeklinając pod nosem codzienność
i przy użyciu kilku prostych zaklęć
są w stanie przejść na drugą stronę
zanim zmieni się światło na czerwone
albo mrok ogarnie całą ziemię
teraz nie pozostaje im już nic innego tylko
zjeść obiadokolację i w jakiś cudowny sposób
rozmnożyć się
przeklinając pod nosem codzienność
i przy użyciu kilku prostych zaklęć
są w stanie przejść na drugą stronę
zanim zmieni się światło na czerwone
albo mrok ogarnie całą ziemię
teraz nie pozostaje im już nic innego tylko
zjeść obiadokolację i w jakiś cudowny sposób
rozmnożyć się
5.09.2014
Ostatnia próba
Panicznie się boję
Odkąd mi powiedziałaś
że nie ma dla mnie miejsca
w twoich snach
próbuję znaleźć równowagę
gdzieś pomiędzy niebem a ziemią
spójrz
Owinąłem głowę szalikiem
który dostałem od ciebie zeszłej zimy
na pamiątkę
naszych euforycznych stanów
Bo nie chcę uronić ani jednego szczegółu
zapomnieć
wyciągam ręce ale nie czuję
chłodu ściany w sypialni
ani ciepła twoich bioder
Przeraża mnie powracająca myśl
że umrę zanim zdążysz otworzyć mi oczy
i wyszeptać
Dzień dobry
Odkąd mi powiedziałaś
że nie ma dla mnie miejsca
w twoich snach
próbuję znaleźć równowagę
gdzieś pomiędzy niebem a ziemią
spójrz
Owinąłem głowę szalikiem
który dostałem od ciebie zeszłej zimy
na pamiątkę
naszych euforycznych stanów
Bo nie chcę uronić ani jednego szczegółu
zapomnieć
wyciągam ręce ale nie czuję
chłodu ściany w sypialni
ani ciepła twoich bioder
Przeraża mnie powracająca myśl
że umrę zanim zdążysz otworzyć mi oczy
i wyszeptać
Dzień dobry
Ewentualnie
nie kocham
mojego miasta z watą wciśniętą
pomiędzy dubeltowe okna
i bezwstydnie rozsuniętymi zasłonami
gołej żarówki na klatce schodowej
albo bramy rozwalonej na oścież
podwórka co kusi przechodniów
jaśminowym zapachem
oraz tych wszystkich nocnych koszul
które unosi byle podmuch
a rozebrane rusztowania
mogą sobie tak leżeć do jutra
mojego miasta z watą wciśniętą
pomiędzy dubeltowe okna
i bezwstydnie rozsuniętymi zasłonami
gołej żarówki na klatce schodowej
albo bramy rozwalonej na oścież
podwórka co kusi przechodniów
jaśminowym zapachem
oraz tych wszystkich nocnych koszul
które unosi byle podmuch
a rozebrane rusztowania
mogą sobie tak leżeć do jutra
4.09.2014
Google Street View
ktoś pozmieniał nazwy
żebym już nie miał za czym tęsknić
ale nie będzie tak łatwo
panie i panowie
radni
urbaniści
urzędnicy i urzędniczki
Bóg
sam raczy wiedzieć kto jeszcze
okrutni wymyślacze nowych nazw
dla starych placów i ulic
nie poddam się
będę walczył z demencją starczą
kiedy już się rozmażą wszystkie twarze
nazwiska przekręcą
a potem całkiem zarosną mchem
wyblakną
plastikowe płatki kwiatów
wypalą znicze
i kiedy już nie będę miał do czego wracać
zacznę pisać wiersze
a wtedy zobaczycie!
żebym już nie miał za czym tęsknić
ale nie będzie tak łatwo
panie i panowie
radni
urbaniści
urzędnicy i urzędniczki
Bóg
sam raczy wiedzieć kto jeszcze
okrutni wymyślacze nowych nazw
dla starych placów i ulic
nie poddam się
będę walczył z demencją starczą
kiedy już się rozmażą wszystkie twarze
nazwiska przekręcą
a potem całkiem zarosną mchem
wyblakną
plastikowe płatki kwiatów
wypalą znicze
i kiedy już nie będę miał do czego wracać
zacznę pisać wiersze
a wtedy zobaczycie!
3.09.2014
Białasek Sambor
Białasek Sambor
в Европe mieszka
białą ma skórę
ten nasz koleżka
uczy się pilnie
wraz z całą klasą
że jest najlepszą
możliwą rasą
A gdy ze szkoły
do domu wraca
gwałci, morduje
- to jego praca.
Aż mama krzyczy
"Sambor, łobuzie!"
A Sambor białą
nadyma buzię.
Mama powiada
"Zostaw człowieka."
A on zabijać
mamie ucieka.
Mama powiada:
"Oczyść sumienie",
A on się boi,
że chce go zmienić.
Lecz mama kocha
swego bachora,
choć wstrętne bydle
z tego Sambora.
Dobrze, że Sambor
biały, wesoły,
nie chodził razem
z nami do szkoły.
Subskrybuj:
Posty (Atom)