ustawił naród w równe rządki
jak na zagonie marcheweczki
na widok wodza wznoszą rączki
a w każdej rączce chorągiewki
wreszcie odsłonił krzywe ząbki
już cieszą skośne się mordeczki
aż do bólu machają rączki
dostaną ryżu dwie miseczki
niech maszerują żołnierzyki
wódz demonstruje swe zabawki
trzęsie się wujek z Ameryki
tylko na drzewach płaczą ptaszki
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
5.04.2013
3.04.2013
Szpital Zbawiciela
siostrzyczki białe jak aniołki
w dyżurce piją czarną kawę
na biurku leżą zgrabne nogi
i śmierć się zbliża korytarzem
wczoraj dostały dwa tysiące
a mieli jakiś dać dodatek
za oknem już zachodzi słonko
mrok zapanuje wnet nad światem
nagle ucichły ciche jęki
co dobiegały z sali obok
wreszcie biedaczek już nie cierpi
przyszła i wzięła go ze sobą
siostrzyczki białe jak aniołki
w dyżurce piją czarną kawę
na biurku leżą zgrabne nogi
śmierć się oddala korytarzem
w dyżurce piją czarną kawę
na biurku leżą zgrabne nogi
i śmierć się zbliża korytarzem
wczoraj dostały dwa tysiące
a mieli jakiś dać dodatek
za oknem już zachodzi słonko
mrok zapanuje wnet nad światem
nagle ucichły ciche jęki
co dobiegały z sali obok
wreszcie biedaczek już nie cierpi
przyszła i wzięła go ze sobą
siostrzyczki białe jak aniołki
w dyżurce piją czarną kawę
na biurku leżą zgrabne nogi
śmierć się oddala korytarzem
1.04.2013
Drzewo Stan
Zamienię się w brzozę
O korze białej jak niewinność
Którą utraciłem na zabawie
Karnawałowej w szkole
Podstawowej imienia
Leśnych Pułków z Iwoną
Co pachniała gumą arabską
I się do mnie przykleiła
Zamienię się w wierzbę
O wnętrzu wyżartym
Przez korniki które
Toczą moją wątrobę
Gdy leżę w rowie wypiwszy
Dwa wina owocowe
Pod sklepem spożywczym
Ale nie będę płakał
Zamienię się w sosnę
Której przyszło na
Jałowej glebie zpuścić
Korzenie smaganej
Po pysku przez wiatr
Niepowodzeń od morza
Co wyrywa igły z mojej
Śniadej złuszczonej skóry
Recytuje Pani Wanda Szczypiorska
http://www.supershare.pl/?d=CEF5912D2
O korze białej jak niewinność
Którą utraciłem na zabawie
Karnawałowej w szkole
Podstawowej imienia
Leśnych Pułków z Iwoną
Co pachniała gumą arabską
I się do mnie przykleiła
Zamienię się w wierzbę
O wnętrzu wyżartym
Przez korniki które
Toczą moją wątrobę
Gdy leżę w rowie wypiwszy
Dwa wina owocowe
Pod sklepem spożywczym
Ale nie będę płakał
Zamienię się w sosnę
Której przyszło na
Jałowej glebie zpuścić
Korzenie smaganej
Po pysku przez wiatr
Niepowodzeń od morza
Co wyrywa igły z mojej
Śniadej złuszczonej skóry
Recytuje Pani Wanda Szczypiorska
http://www.supershare.pl/?d=CEF5912D2
25.03.2013
Panem et circenses
gdy odbiorca masowy
nasyciwszy trzewia
mieszanką mąki, wody
z dodatkiem organizmów
saprofitycznych, soli
i wyrobionej w formy
okrągłe lub podłużne
pokrojonej w kromki
posmarowanej tłuszczem
przeważanie roślinnym
bo ma mniej cholesterolu
i przykrytej plasterkiem
czerwonego mięsa
wieprzowego z dodatkiem
wody oraz substancji
silnie konserwujących
zatęskni aby jego wnętrze
uzupełniły jeszcze
treści nienadające
się do spożycia
ale po których poczuje
się ukontentowany
uformuje korowód
w którym czas oczekiwania
jest wprost proporcjonalny
do zajętego miejsca
względem otworu w ścianie
częściowo przeszklonego
nad którym jest umieszczony
napis: KASA BILETOWA
nasyciwszy trzewia
mieszanką mąki, wody
z dodatkiem organizmów
saprofitycznych, soli
i wyrobionej w formy
okrągłe lub podłużne
pokrojonej w kromki
posmarowanej tłuszczem
przeważanie roślinnym
bo ma mniej cholesterolu
i przykrytej plasterkiem
czerwonego mięsa
wieprzowego z dodatkiem
wody oraz substancji
silnie konserwujących
zatęskni aby jego wnętrze
uzupełniły jeszcze
treści nienadające
się do spożycia
ale po których poczuje
się ukontentowany
uformuje korowód
w którym czas oczekiwania
jest wprost proporcjonalny
do zajętego miejsca
względem otworu w ścianie
częściowo przeszklonego
nad którym jest umieszczony
napis: KASA BILETOWA
19.03.2013
Uniesienia nocnych koszul
wiatr dmucha w białe żagle
nocnych koszul falujących
na sznurach w ogrodzie
odpływając w ekstatycznych
uniesieniach domagają się
żeby je z nich zerwał
nocnych koszul falujących
na sznurach w ogrodzie
odpływając w ekstatycznych
uniesieniach domagają się
żeby je z nich zerwał
Ofiara całopalna
gore! ktoś krzyczy ktoś biegnie
ktoś pluje mi pod nogi
spójrz twój świat płonie
żar z oczodołów się wylewa
gdy wznoszę ku niebu
żagwie dłoni i padam na twarz
w przebłagalnym pokłonie
ciszej na miłość boską!
ciszej!
ktoś pluje mi pod nogi
spójrz twój świat płonie
żar z oczodołów się wylewa
gdy wznoszę ku niebu
żagwie dłoni i padam na twarz
w przebłagalnym pokłonie
ciszej na miłość boską!
ciszej!
16.03.2013
Non omnis moriar
a może kurczak
grzebiąc w ziemi
też chce po sobie
pozostawić ślad?
pamiątkę dla
przyszłych pokoleń
co przyjdą po nim
i pochylą się
nad tym pamiętnikiem
niezdarnie
wyżłobionym
że był ktoś wyjątkowy
komu zły los
uciął głowę
wyskubał pióra
ze skrzydeł
i wrzucił do mogiły
jarzynowej
ale jedyne co pozostało
to niesmak
po przesolonym rosole
bo inne kurczaki
w tym samym miejscu
wyryły
swoje ślady
grzebiąc w ziemi
też chce po sobie
pozostawić ślad?
pamiątkę dla
przyszłych pokoleń
co przyjdą po nim
i pochylą się
nad tym pamiętnikiem
niezdarnie
wyżłobionym
że był ktoś wyjątkowy
komu zły los
uciął głowę
wyskubał pióra
ze skrzydeł
i wrzucił do mogiły
jarzynowej
ale jedyne co pozostało
to niesmak
po przesolonym rosole
bo inne kurczaki
w tym samym miejscu
wyryły
swoje ślady
15.03.2013
Niewesołe miasteczko
stary zegar
niestety trochę się spóźnił
drzwi skrzypnięcia
po twoim wyjściu nie słyszał
zabrakło słów
by powiedzieć dowidzenia
i choć ziemia
kręci się jak karuzela
to miasteczko
nigdy nie będzie wesołe
niestety trochę się spóźnił
drzwi skrzypnięcia
po twoim wyjściu nie słyszał
zabrakło słów
by powiedzieć dowidzenia
i choć ziemia
kręci się jak karuzela
to miasteczko
nigdy nie będzie wesołe
12.03.2013
Rytuał oczyszczenia myśli z okruchów przeszłości
z tego co było kiedyś
pozostał pusty portfel
leżący gdzieś pod stołem
kojący chłód podłogi
ugasił w końcu ogień
co palił jeszcze wczoraj
obłoczki czystych myśli
unoszą się do góry
i kłębią pod sufitem
pozostał pusty portfel
leżący gdzieś pod stołem
kojący chłód podłogi
ugasił w końcu ogień
co palił jeszcze wczoraj
obłoczki czystych myśli
unoszą się do góry
i kłębią pod sufitem
Subskrybuj:
Posty (Atom)