8.04.2013

Jestem dawcą najlepszych genów

Moje jądra rozsadza
czysty materiał genetyczny.
Pierwyj sort.
Poszukuję kolejnej matki
dla mojego potomstwa
z pominięciem uczestniczenia
w procesie wychowawczym.
Bo jestem Dawcą
Najlepszych Genów.
Bez przysięgi na wierność.

Krzyczę: Jestem bogiem
Mój ryk niesie się echem
po okolicy i wraca
słodką melodią do moich uszu.
Jak mój ojciec i dziadek
zdobiący ściany
partyjnych notabli
zamiast świętych obrazów.

Kontrolowany odstrzał.
Przeszkoda w realizacji
życiowej misji
przekazywania genów.
Ktoś odcina mi głowę, patroszy
I wiesza na ścianie
w swoim myśliwskim domku.

6.04.2013

Drapiąc się nogą za uchem

Brudno-szare ulice jakiegoś miasta,
w którym jestem przypadkiem,
bo nie miałem biletu, który uprawnia
do przejazdu środkiem komunikacji.
Powszechny problem dla tych, którzy jak ja,
podróżują bez celu.

aż się włos jeży od popieprzonych
przepisów, które dyskryminują
osobniki niedostosowane społecznie,
z zakazem wstępu do miejskich parków.
Pewnie zakłócę tym dostosowanym, uprawianie
seksu w krzakach. Fałsz wyczuwam na kilometr.

Przechodzę na czerwonym,
bo mam w dupie przepisy o ruchu drogowym.
Jeszcze usiądę na środku ulicy, w tym
obcym mieście i będę patrzył na czerwonego
ze złości dupka, który przecież nie złamie szóstego przykazania.
Drapiąc się nogą za uchem, myślę sobie, że
chyba mam pchły.

5.04.2013

Kim jest bóg wojny

ustawił naród w równe rządki
jak na zagonie marcheweczki
na widok wodza wznoszą rączki
a w każdej rączce chorągiewki

wreszcie odsłonił krzywe ząbki
już cieszą skośne się mordeczki
aż do bólu machają rączki
dostaną ryżu dwie miseczki

niech maszerują żołnierzyki
wódz demonstruje swe zabawki
trzęsie się wujek z Ameryki
tylko na drzewach płaczą ptaszki

3.04.2013

Szpital Zbawiciela

siostrzyczki białe jak aniołki
w dyżurce piją czarną kawę
na biurku leżą zgrabne nogi
i śmierć się zbliża korytarzem

wczoraj dostały dwa tysiące
a mieli jakiś dać dodatek
za oknem już zachodzi słonko
mrok zapanuje wnet nad światem

nagle ucichły ciche jęki
co dobiegały z sali obok
wreszcie biedaczek już nie cierpi
przyszła i wzięła go ze sobą

siostrzyczki białe jak aniołki
w dyżurce piją czarną kawę
na biurku leżą zgrabne nogi
śmierć się oddala korytarzem

1.04.2013

Drzewo Stan

Zamienię się w brzozę
O korze białej jak niewinność
Którą utraciłem na zabawie
Karnawałowej w szkole
Podstawowej imienia
Leśnych Pułków z Iwoną
Co pachniała gumą arabską
I się do mnie przykleiła
Zamienię się w wierzbę
O wnętrzu wyżartym
Przez korniki które
Toczą moją wątrobę
Gdy leżę w rowie wypiwszy
Dwa wina owocowe
Pod sklepem spożywczym
Ale nie będę płakał
Zamienię się w sosnę
Której przyszło na
Jałowej glebie zpuścić
Korzenie smaganej
Po pysku przez wiatr
Niepowodzeń od morza
Co wyrywa igły z mojej
Śniadej złuszczonej skóry



Recytuje Pani Wanda Szczypiorska
http://www.supershare.pl/?d=CEF5912D2

25.03.2013

Panem et circenses

gdy odbiorca masowy
nasyciwszy trzewia
mieszanką mąki, wody
z dodatkiem organizmów
saprofitycznych, soli
i wyrobionej w formy
okrągłe lub podłużne
pokrojonej w kromki
posmarowanej tłuszczem
przeważanie roślinnym
bo ma mniej cholesterolu
i przykrytej plasterkiem
czerwonego mięsa
wieprzowego z dodatkiem
wody oraz substancji
silnie konserwujących
zatęskni aby jego wnętrze
uzupełniły jeszcze
treści nienadające
się do spożycia
ale po których poczuje
się ukontentowany
uformuje korowód
w którym czas oczekiwania
jest wprost proporcjonalny
do zajętego miejsca
względem otworu w ścianie
częściowo przeszklonego
nad którym jest umieszczony
napis: KASA BILETOWA

19.03.2013

Uniesienia nocnych koszul

wiatr dmucha w białe żagle
nocnych koszul falujących
na sznurach w ogrodzie

odpływając w ekstatycznych
uniesieniach domagają się
żeby je z nich zerwał

Ofiara całopalna

gore! ktoś krzyczy ktoś biegnie
ktoś pluje mi pod nogi
spójrz twój świat płonie
żar z oczodołów się wylewa
gdy wznoszę  ku niebu
żagwie dłoni i padam na twarz
w przebłagalnym pokłonie
ciszej na miłość boską!
ciszej!

16.03.2013

Non omnis moriar

a może kurczak
grzebiąc w ziemi
też chce po sobie
pozostawić ślad?
pamiątkę dla
przyszłych pokoleń
co przyjdą po nim
i pochylą się
nad tym pamiętnikiem
niezdarnie
wyżłobionym
że był ktoś wyjątkowy
komu zły los
uciął głowę
wyskubał pióra
ze skrzydeł
i wrzucił do mogiły
jarzynowej

ale jedyne co pozostało
to niesmak
po przesolonym rosole
bo inne kurczaki
w tym samym miejscu
wyryły
swoje ślady