zagrajmy w klasy
ja będę robotnicza
a ty będziesz chłopska
poznamy się
na lubelskiej uczelni
wróciłem znikąd
uciekłaś dokądś
jestem facetem
nie lubię grać w gumę
urodzą się dzieci
wciąż bawimy się w dom
na trzydziestoletni kredyt
pięć kart i rzadka ręka
zacznie się nasze piekło-niebo
będzie się ciągnąć
przez te wszystkie przemiany
kaczory donaldy
rydzyki w śmietanie
z podlaskich lasów
do których się kiedyś schowamy
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
11.09.2013
9.09.2013
Garść poziomek
wyśniłem śmierć matki
pamiętam tylko łopianowy liść
jak otwartą dłoń a na nim poziomki
postrzępiony koniec linii życia
wyłonił się po słodkiej chwili
teraz delektuję się smakiem lata
i czerwienią która ma inny odcień
słabo czytam z ręki ale wiem
że to co dobre nie trwa wiecznie
kiedyś napiszę o tym wiersz
i może ktoś się skrzywi że nie lubi
poziomek
pamiętam tylko łopianowy liść
jak otwartą dłoń a na nim poziomki
postrzępiony koniec linii życia
wyłonił się po słodkiej chwili
teraz delektuję się smakiem lata
i czerwienią która ma inny odcień
słabo czytam z ręki ale wiem
że to co dobre nie trwa wiecznie
kiedyś napiszę o tym wiersz
i może ktoś się skrzywi że nie lubi
poziomek
8.09.2013
Proszę coś ze mną zrobić
jestem taki maleńki
że się mieszczę w garści
proszę mnie przesypany
do pudełka po kawie
lubię ten zapach przypomina mi
młynek na korbkę z szufladką
ojca matkę i słońce w pokoju
na ósmym piętrze
schowany pod kamieniem
zrobię sie jeszcze mniejszy
że już prawie nieczytelny
wszyscy zapomną gdzie leżę
i będą mnie szukać a ja
będę się z nimi bawił
w chowanego
najgorzej jest w piwnicy
pośród starych bibelotów
do których ktoś stracił sentyment
albo zwyczajnie próbuje żyć dalej
tam jest ciemno i mieszkają demony
a ręka koszmarnie długo
poszukuje światła
że się mieszczę w garści
proszę mnie przesypany
do pudełka po kawie
lubię ten zapach przypomina mi
młynek na korbkę z szufladką
ojca matkę i słońce w pokoju
na ósmym piętrze
schowany pod kamieniem
zrobię sie jeszcze mniejszy
że już prawie nieczytelny
wszyscy zapomną gdzie leżę
i będą mnie szukać a ja
będę się z nimi bawił
w chowanego
najgorzej jest w piwnicy
pośród starych bibelotów
do których ktoś stracił sentyment
albo zwyczajnie próbuje żyć dalej
tam jest ciemno i mieszkają demony
a ręka koszmarnie długo
poszukuje światła
Gnój
rój kolorowych gnojnic
kłębi się nad głową
i już zaciera odnóża
na te wszystkie brudne myśli
które wyleją się z ust
jak z wojskowej latryny trafionej
pociskiem burzącym
uciekają motyle pszczoły
nawet słońce chowa się
za wieżą kościoła NMP
przerobionego na magazyn
białe robaki dokończą dzieła
zostawiając poczucie pustki
spleśniały chleb i liszaje na ścianach
lawenda pachnie za każdym dotknięciem
że na chwilę zapominam
kłębi się nad głową
i już zaciera odnóża
na te wszystkie brudne myśli
które wyleją się z ust
jak z wojskowej latryny trafionej
pociskiem burzącym
uciekają motyle pszczoły
nawet słońce chowa się
za wieżą kościoła NMP
przerobionego na magazyn
białe robaki dokończą dzieła
zostawiając poczucie pustki
spleśniały chleb i liszaje na ścianach
lawenda pachnie za każdym dotknięciem
że na chwilę zapominam
5.09.2013
Pożegnanie tamtego lata
stada gęsi dają znaki że coś się kończy
wraz z ostatnim oddechem ciepłego powietrza
nastanie chłód i ciemność a obumarłe drzewo
w moim ogrodzie nie wyda więcej owoców
już czas sprzątnąć porcelanowe filiżanki
listy pożółkłe zdjęcia i sentymentalne bibeloty
do mrocznej piwnicy albo na śmietnik
idzie jesień najlepsza pora żeby się pożegnać
wraz z ostatnim oddechem ciepłego powietrza
nastanie chłód i ciemność a obumarłe drzewo
w moim ogrodzie nie wyda więcej owoców
już czas sprzątnąć porcelanowe filiżanki
listy pożółkłe zdjęcia i sentymentalne bibeloty
do mrocznej piwnicy albo na śmietnik
idzie jesień najlepsza pora żeby się pożegnać
4.09.2013
Początek
ktoś gra palcami na blacie stołu
odwracam się i widzę siebie
kilkadziesiąt lat wcześniej
w rodzinnym domu sprzedanym
już nie ma tamtego miasta
owoce dzikiej gruszy są cierpkie
ale skąd mogę wiedzieć jak to jest
kiedy wszystko smakuje inaczej
matka nalewa rosół z makaronem
który własnoręcznie ugniata wałkuje
kroi wrzuca do wrzątku a ja siedzę
patrzę i jeszcze nie wiem że będę
przez resztę życia szukał tego smaku
tymczasem gram palcami na blacie
własną kompozycję zapamiętałem
początek
odwracam się i widzę siebie
kilkadziesiąt lat wcześniej
w rodzinnym domu sprzedanym
już nie ma tamtego miasta
owoce dzikiej gruszy są cierpkie
ale skąd mogę wiedzieć jak to jest
kiedy wszystko smakuje inaczej
matka nalewa rosół z makaronem
który własnoręcznie ugniata wałkuje
kroi wrzuca do wrzątku a ja siedzę
patrzę i jeszcze nie wiem że będę
przez resztę życia szukał tego smaku
tymczasem gram palcami na blacie
własną kompozycję zapamiętałem
początek
Idę na wojnę
to wojna przyszła do mnie
whiskey tango foxtrot
sączy się z radioodbiornika
co oznacza że us navy
za chwilę odpali rakietę
woda powietrze ziemia
wszystko będzie wymieszane
zapinam pasy wciskam guziki
jeszcze tylko skarpety
i mogę zginąć jak żołnierz
niech mi ktoś powie
kto z kim walczy i dlaczego
róże trzeba przyciąć
zagrabić liście i kota nakarmić
niech się naje bo na wojnie
zupa z brukwi i kawałek
suchego chleba z dodatkiem
trocin albo od razu do rozbieralni
już ustawiają komuś fotel
na samym środku sklepienia
Boże coś Polskę
właśnie wychodziliśmy z kryzysu
a tu takie zakończenie
whiskey tango foxtrot
sączy się z radioodbiornika
co oznacza że us navy
za chwilę odpali rakietę
woda powietrze ziemia
wszystko będzie wymieszane
zapinam pasy wciskam guziki
jeszcze tylko skarpety
i mogę zginąć jak żołnierz
niech mi ktoś powie
kto z kim walczy i dlaczego
róże trzeba przyciąć
zagrabić liście i kota nakarmić
niech się naje bo na wojnie
zupa z brukwi i kawałek
suchego chleba z dodatkiem
trocin albo od razu do rozbieralni
już ustawiają komuś fotel
na samym środku sklepienia
Boże coś Polskę
właśnie wychodziliśmy z kryzysu
a tu takie zakończenie
3.09.2013
Numerologia
dziewięćdziesięciodwuletni dziadek
esesman w mundurze śmierdzącym parafiną
staje przed najwyższym sądem za zabójstwo
którego nie pamięta czasem mu się przyśni
las przestraszone oczy parabellum i diabeł
podarte na strzępy myśli jako dowód wylatują
ze wszystkich kieszeni i siadają na peruce sędziego
gdzie jest wasz bóg, gdzie był wtedy? pyta człowiek
odwrócony plecami do Kodesz ha-Kodaszim
zostaniesz skazany na samotną grę w domino
i sto świeczek na torcie w więzieniu Landsberg
posiedzenie sądu trzeba przerwać w trosce
o zdrowie oskarżonego o strzał w tył głowy
a sześć milionów par oczu szeroko otwartych
na sprawiedliwy wyrok musi poczekać
do jutra
esesman w mundurze śmierdzącym parafiną
staje przed najwyższym sądem za zabójstwo
którego nie pamięta czasem mu się przyśni
las przestraszone oczy parabellum i diabeł
podarte na strzępy myśli jako dowód wylatują
ze wszystkich kieszeni i siadają na peruce sędziego
gdzie jest wasz bóg, gdzie był wtedy? pyta człowiek
odwrócony plecami do Kodesz ha-Kodaszim
zostaniesz skazany na samotną grę w domino
i sto świeczek na torcie w więzieniu Landsberg
posiedzenie sądu trzeba przerwać w trosce
o zdrowie oskarżonego o strzał w tył głowy
a sześć milionów par oczu szeroko otwartych
na sprawiedliwy wyrok musi poczekać
do jutra
2.09.2013
Komórka bez wifi
mam fajną komórkę ale bez wifi
po co ci Internet pyta babcia
jej ojciec wyszedł z domu i nie wrócił
była wojna zostało mnóstwo kartek
dear madam i dalej że szukali go
wszędzie we wszystkich obozach
gdyby był Internet byłoby łatwiej
wracam ostatnim busem
nie ma rozkładu ktoś zerwał
idę przez las majaczą zabudowania
czytałem że tu mieszkała czarownica
i ktoś ją w nocy podpalił
a ja byłem już zmęczony
widokiem przewróconych macew
więc uciekłem na koniec świata
migocą światła mojego busa
zmieniony rozkład jest już w Internecie
pradziadka nigdy nie znaleziono
podobno miał drugą babę
i uciekł do ameryki
po co ci Internet pyta babcia
jej ojciec wyszedł z domu i nie wrócił
była wojna zostało mnóstwo kartek
dear madam i dalej że szukali go
wszędzie we wszystkich obozach
gdyby był Internet byłoby łatwiej
wracam ostatnim busem
nie ma rozkładu ktoś zerwał
idę przez las majaczą zabudowania
czytałem że tu mieszkała czarownica
i ktoś ją w nocy podpalił
a ja byłem już zmęczony
widokiem przewróconych macew
więc uciekłem na koniec świata
migocą światła mojego busa
zmieniony rozkład jest już w Internecie
pradziadka nigdy nie znaleziono
podobno miał drugą babę
i uciekł do ameryki
Subskrybuj:
Posty (Atom)