5.11.2013

Non clamábunt in gútture suo

Ecce homo
oznajmia lekarz położnik
i umywa ręce we krwi po łokcie
w tym miejscu powinien być koniec

zacznijmy od początku
paczka papierosów butelka
i przegląd sportowy
a wszystko tylko po to żeby nie poczuć
jeszcze jakiś krajobraz za oknem
może być jesień ale pod warunkiem
że będzie tak jak dzisiaj
akacja źle się kojarzy i krwawe plamy z liści
trzeba zasłonić gazetą i dymem

teraz jest dobrze jest ciemno
przeciskam się przez szyjkę jak kiedyś
nic nie widzę kiedy czyjaś ręka
wali z całej siły poniżej pleców
zastanawiam się czy krzyknąć
chyba będzie lepiej
jeśli w tym miejscu nastąpi koniec

27.10.2013

Definicja

poezja to jest wstrętna dziwka
dla wariatów samobójców
i emigrantów politycznych

na drodze donikąd
nie ma krzyża zagubionej chaty
krytej przez kundla co wyskamle
najprawdziwsze emocje
kilka kolorowych metafor
zestawionych w nienaturalny grymas
jadę drogą przez las a oczy
mam czerwone jak jarzębina
na której ktoś zginął i tak zostało
ktoś inny się pochyla zapala papierosa
i składa kilka pięknych słów

Ściana

stoimy pod ścianą
schowani pomiędzy kolorowe wzgórza
ubrań a nasze dłonie są już w niebie
i nerwowo poruszają palcami
w oczekiwaniu na całą resztę
która chciałaby się jeszcze
poprzytulać może nawet pokochać
ale na wszystko jest pora
teraz trzeba stać równo
i obserwować
ostatniego ptaka tej jesieni
spojrzeć prosto w oczy
dzisiaj ma niebieskie
i w takiej sytuacji
to jest kolor najlepszy
suchy trzask zamków
gdy święty Piotr otwiera bramę

Jeszcze Polska!
Kurwa!
Mamo!
Boże!

przelatuje przez głowę
i znika w ścianie

25.10.2013

Trąbalski

potrafię kopnąć w brzuch
wybić szybę dać w mordę
mam wszelkie umiejętności
niezbędne do przeżycia
na złość małpom w oknach
albo temu co ma cienkocienko
i zawsze parkuje w poprzek
znam tutaj każdy kamień
obudzony w środku nocy
powiem kto leży pod którym

kiedyś się stąd wyrwę
żeby uprawiać arbuzy
gdzieś na ruskiej wiosce
na złość małpom za płotem
albo temu co ma katafieja
i pod sklepem stawia w poprzek
poznam tutaj każde drzewo
a w środku nocy obudzony
spróbuję coś sobie przypomnieć

24.10.2013

Wszystkich Świętych

kobieta przykleja sobie uśmiech
a ja kawałeczki papieru
na policzkach i jeden na lodówce
żeby nie zapomnieć że chciałem być
muzykiem sławnym na całą lubelszczyznę
przyjeżdżam na święta a znicze
kupuję w tesco bo taniej gdy większe ilości
ojciec chciał żebym został opozycjonistą
i słuchał na okrągło wolnej europy
dlatego dostanie czerwony a potem zagram
kilka pierwszych dźwięków i to chyba wszystko

na co mnie stać

23.10.2013

Witch

za chwilę spalą cię w ogniu
jedyny sposób
na zachowanie równowagi
kiedy nie ma centralnej władzy
króla kata dworu
tysięcy biurokratów za biurkiem
całej tej papierkowej przepychanki
kilka magicznych przedmiotów
rozsypanych na czerwonej ziemi
w słońcu wyglądasz tak niewinnie
nikt nie będzie płakał
bo wróżbita jest mistrzem
w swoim fachu
dobrze przepowie
i z pomocą duchów przodków
inaczej zostanie kolejną ofiarą
systemu
wszyscy się zbiorą przy ognisku
będą pieśni zabawa
lokalne piwo gęste jak koktajl
uderza do głowy
a jeśl ktoś zada pytanie
odpowie suchy trzask
i kilka tańczących iskierek

22.10.2013

Salsa latina burrito

wyciągam dłoń na której wyrasta mniejsza
i zwinięte w taco de harina poruszają się
do rytmu pikantnej salsy z wyczuwalną
nutą na koniuszkach palców drugiej ręki

za oknem zaczyna się pieprzona jesień
ale w środku jestem gorącym latynosem
w skarpetkach z logo nagrody literackiej
nienasycony pikantno-aromatycznych doznań

wysuwam język z nadzieją na smak tamtego lata

Remontowany ogród saski wciąż mi szumi

jakieś krowy na ostatniej ławce
parkowej w tym miesiącu
od jutra na pola w lasy po promienie
słońca ogród saski w remoncie

do odwołania prezydenta
i będą trzy łabędzie jak oszalałe
od brzegu do brzegu po okruszkach
za pięć złotych skądś wygrzebane

o czym to ja właściwie
że jest mnie coraz mniej i kurczę
remontowany starodrzew szumi
w głowie z tęsknoty za normalnością

20.10.2013

Ostatnie słowa w body language

jak można powiedzieć nie umieraj w body language?
gdy w momencie oddzielenia się ducha od materii
mam tylko opanowane drżenie kącików ust
w splecione dłonie chowam pączek róży
i  owijam  to wszystko niezdarnie różańcem
jest jeszcze las z którym trzeba pogadać o życiu
a wykrzyczana bezsilność niesie się echem daleko
leśne trolle szydzą  z mojego wysokiego czoła
ale z tym to akurat można jakoś żyć