20.01.2014

Trochę się jej boję

zaczyna czepiać się drobiazgów
co są zupełnie bez wpływu
na obroty ciał niebieskich
aż poirytowany czajnik próbuje
przerwać litanię do wszystkich
świętych zmarłych koleżanek i kolegów

zaczynam już siebie podejrzewać
o jakieś masochistyczne skłonności
no bo ile razy można wysłuchiwać
tej samej powstańczej opowieści
znam już praktycznie każdy kanał
i każdy otwór w skroni

wychodząc głośno trzaskam drzwiami
troszkę ze złośliwości a trochę
żeby mi przypomniała że mnie kiedyś
dopadnie

18.01.2014

Park Hotel & SPA

ten starodrzew trzeba przetrzebić

tak tak potakują chórem panowie
w identycznych garniturach i koszulach w kratkę

a wy macie stąd wypierdalać

kra kra odpowiadają chórem gawrony
wszystkie jednakowo czarne i w słońcu połyskujące

tam gdzie te fiołki będzie parking

puk puk stukają gumowe młotki
rytmicznie w brukową kostkę i powstaje mozaika

serdecznie zapraszamy już otwarte

dzyń dzyń dzwoni zardzewiały łańcuch
u nogi poprzedniego właściciela i odstrasza klientów

Nostalgia


Nie umrę cały

przyszłaś do mnie z maniakalnym zespołem
żeby udowodnić że nie powinienem był
się narodzić na nowo po śmierci
wszystkiego co było we mnie najlepsze

teraz jestem jałowy jak gaza która
zasłoni miejsce chwilę po ukłuciu
więc proszę cię pozwól mi się położyć
na tobie w pozycji na misjonarza i zasnąć

spójrz muchy rysują nad głowami aureolki
a słońce dokłada jeszcze kilka złotych ozdób
może to jest dla nas jedyna szansa żeby sobie
spojrzeć w oczy i opowiedzieć o tym

co było w poprzednim życiu?

17.01.2014

Okruchy

Próbuję złożyć okruchy w bochen
pachnący z chrupiącą skórką
pamiętam jak donoszę do domu pół
nie ma snickersów a pod blokiem
stoi czołg i żołnierze co wyglądają
jak ruscy w takich dziwnych czapkach
pada śnieg a moja pierwsza miłość
ma na imię Ewa i na policzkach
dwa dołeczki kiedy się uśmiecha
raz widziałem ją w samych rajstopach
i raz pocałowałem mężczyznę w usta
żeby mu pokazać jak to się robi
na koloniach jestem królem parkietu
ale imienia tej drugiej nie pamiętam
słucham Modern Talking na szpulowym
magnetofonie starszej siostry
mieszkamy na ósmym i w nocy
widać przejeżdżające pociągi
wtedy marzę o dalekich podróżach
a wszystko się rozsypuje kiedy matka
dostaje pierwszy morfinowy zastrzyk

16.01.2014

Cukier lukier

uwielbiam kiedy wszystko
wygląda pięknie że aż razi w oczy
a głębokie bruzdy są przykryte
solidną warstwą białego szaleństwa
dzyń dzyń dzyń dzwoni melodyjka
ustawiona jeszcze pod święta
ale myślami jestem poza zasięgiem
bo gdy świat jest biały jak kartka
wyrwana z notesu chciałoby się
napisać wszystko od nowa
i wystające spod puchowej kołdry nogi
są prawie bez wpływu na estetykę
otoczenia

15.01.2014

Każdy

zawsze próbuję być oryginalny
dlatego na spotkania biznesowe
wciskam nogi w rękawy marynarki
- Marinero - wyciągam rękę i poprawiam
nogawkę która zjeżdża na nadgarstek
opowiadam że trzeba umrzeć młodo
a dzieci patrzą na mnie
jak na klasyczny przykład wioskowego głupka
gdy przemierzam wioski i miasta z nadzieją
że zwrócę na siebie uwagę mieszkańców
no i w ten sposób znaleźliśmy się
w kulminacyjnym punkcie tego wiersza
zapewne wszyscy oczekują że zdarzy się
coś niezwykłego i wyskoczy z pudełka
kolorowy pajacyk w kapitańskiej czapce?
nic z tych rzeczy mili państwo bo tłum ludzi
jest teraz tak gęsty że nie mogę się w nim
odnaleźć

13.01.2014

Ostatni punkt repasacji wierszy

pracownia mieści się w sutenerze* z okienkiem
w sam raz do zaglądania pod spódnice przechodniom
i robienia głupich min do ciekawskich kundli
ale na nic jeśli chodzi o uprawę pelargonii

w zasadzie kontakt z otaczającą rzeczywistością
ogranicza się do kolorowych majtek i mokrych nosów
nie licząc przerw na papierosa tam gdzie wszystko
jest od pasa w górę i wcale nie wydaje się lepsze

charakter pracy wymaga skupienia i tak naprawdę
mogłoby nie być okna słońca i świata zewnętrznego
wystarczą sterty kawiarnianych serwetek pakowego papieru
czy marginesów wyrwanych z buchalteryjnych książek

nudnych jak ten wiersz i do poprawki



--------------------------
*) 100% poprawne

12.01.2014

Le petit déjeuner

świat tonie w kwaskawej brei
o smaku malinowej marmolady
palce zanurzają się i wynurzają
odkąd się wspiąłem na bocianie gniazdo
(tuż za domem jest telefoniczny słup)
nie widać stałego lądu na horyzoncie
i krążą stada wygłodniałych ptaków
znużony bocian puka mnie w głowę
żebym się wreszcie ruszył i wyjechał
ty żabojadzie! krzyczę po francusku
a on wyrzuca mnie z domu jak ojciec
niechciane dziecko które brodzi
w wysokiej trawie w poszukiwaniu
odrobiny słodyczy pośród gorzkich
ziół