9.05.2014

Opowieść

wypijemy całą czerń nocy
z porcelanowych filiżanek
jedynej pamiątki po matce
nie licząc malutkiej blizny

urodzisz mi piękną opowieść
którą będę traktował
jak własną córkę i będę ją
brał na kolana i czytał

a gdy nam się znudzi zabawa
to zostaniemy na zawsze
najlepszymi przyjaciółmi
i pozwolisz mi jeszcze wracać

dwa razy w tygodniu
w święta i w weekendy
do tej naszej wspólnej
opowieści

Ostatni dobry człowiek

był on ostatnim dobrym człowiekiem
choć skromnie tłumaczył że pierwszym
a dni mijały jeden po drugimi
lecz żaden nie przyniósł następcy

Ref. wszystko co dobre dobrze się kończy
być może piosenki refrenem
niech ktoś podpowie jak zgrabnie skończyć
z ostatnim na ziemi good man'em

wiatr strącał wszystkie kwiatki z jabłonki
deszcz zmywał z chodnika rysunki
i on te płatki na powrót złączył
wiernie odtworzył malunki

Ref. wszystko co dobre dobrze się kończy
być może piosenki refrenem
niech ktoś podpowie jak zgrabnie skończyć
z ostatnim na ziemi good man'em

przecież nie będę śpiewał bez końca
bo późna już robi się pora
o kimś kto klejem płatki przyłącza
odtwarza dziecięce bazgroły

Ref. wszystko co dobre dobrze się kończy
być może piosenki refrenem
niech ktoś podpowie jak zgrabnie skończyć
z ostatnim na ziemi good man'em

Ostatni wiersz

kiedyś może napiszę coś takiego
że jeszcze długo będziecie
stać i patrzeć zanim zniknę
gdzieś tam za rogiem
pewnie coś dopowiem na koniec
niby do siebie
ale szyby w oknach kamienic
i tak wszystko powtórzą
a gdy słońce też się schowa
i zapadnie zmrok
zostanie tych kilka słów
najważniejszych
brzmiących trochę jak
chichot

Apokalipsa według pani Frau

Ars non habet osorem nisi ignorantem

jestem jak wiersz wyryty
pilniczkiem do paznokci
na dziesięciocalowej tafli
ze sklepu nie dla idiotów
napisany w proteście
przeciwko komercjalizacji
powszechnej w moim miasteczku
jak chleb i bułki kajzerki

Narodzie!
Dlaczego w całej okolicy
jest tylko jedna piekarnia
i muszę jeść to samo?
łamie mi się głos
podczas porannej modlitwy
w momencie kiedy o niego proszę
a zakwas przegrywa wojnę z drożdżami

panorama przegrała z biedronką
ukraińcy krym z ruskimi
i na dodatek
jeśli w reklamie pasty
nie pokażą chłopaka który
aż się trzęsie na samą myśl
o kanałowym leczeniu
nastąpi koniec cywilizacji

8.05.2014

Kryształowe kieliszki

najważniejszy rytuał
samotnych przygotować
na wszelki wypadek
a nóż widelec łyżka talerz
głęboki płytki
szklanka z kompotem
ewentualnie kieliszek
dwa
żeby nie słuchać tyknięć
stuknięć
drzwi na korytarzu
skrzypnięć
plecionej wycieraczki
dźwięków które rodzą się w głowie
i umierają
zanim zdążą obrosnąć w ciało
a ciało zdąży zdjąć płaszcz
butów proszę nie zdejmować!
i usiądzie na krześle
pod oknem
to jest moje ulubione miejsce
ale skąd może to wiedzieć odgłos
który jakimś cudem
zamieni się w człowieka
tylko po to
żeby przecieranie kieliszków
nabrało sensu
i owocowego aromatu

7.05.2014

Złośliwość przedmiotów martwych i materii ożywionej w rozmiarze wręcz apokaliptycznym

papierki po cukierkach rzucają
gdzie popadnie a ulice
przechodzą w miejscach niedozwolonych
po tyłkach trzepią dywany i trawniki
depczą jak jelenie albo kozy
z nosa co pożerają w całości
i nawet paznokcie obgryzają
nas do kości

Srebrne łyżeczki

ciała układają się w łyżeczki
a łyżeczki kładą się do snu
sny malują fantastyczne kompozycje
które tworzą harmonię obrazów
obrazy budują dłuższe sekwencje
i składają się na dramaturgiczną całość
całość oświetlona blaskiem księżyca
ma formę dwóch łyżeczek ułożonych do snu

6.05.2014

Czy świt jest blady od urodzenia?

Kiedy noc podnosi wreszcie czarną
szeroką dupę żeby się stąd zabrać
z pełnym pęcherzem i strużką śliny w kąciku
leżę na rozbebeszonym łóżku jak bohater
kolejnego odcinka któregoś sezonu
najstraszniejszych koszmarów z przeszłości
słucham produkujących się ptaków za oknem
którym nie wiedzieć czemu jeszcze się chce
i jedynym otwartym okiem patrzę na zegar
że mógłby się ewentualnie dzisiaj spóźnić
świt wita mnie suchotniczym kaszlem
i rykiem wszystkich możliwych silników
co przed chwilą były w Wołominie
a za chwilę będą w Warszawie poustawiane
w rządki i tyle w temacie stolicy
jak już wspomniałem leżę sobie jak bohater
ale tak naprawdę tutaj chodzi o kogoś innego
świadomie napisałem kogoś ponieważ personifikacja
jest dopuszczalna w wierszu chyba że się mylę więc
proszę mi wybaczyć i jeszcze jedno
dzień dobry

5.05.2014

Dzwoneczek

jestem małym dzwoneczkiem
a moim przeznaczeniem
(tutaj chyba nikogo nie zaskoczę)
jest dzwonić
przy każdym kroku
najdrobniejszym poruszeniu
bezustannie
jak bzyczenie pszczoły
śpiew kosa pod oknem w maju
od rana do wieczora
czasem w nocy
ku uciesze
a może do refleksji
niby radośnie
beztrosko
jak domalowany kredką uśmiech
do smutnych oczu
matka
gdy się odwraca
aby przypadkiem nikt nie zauważył
wariat
co śmieje się głośno
żeby zagłuszyć własne myśli
albo sygnaturka
na Sanctus i na podniesienie
irytujący
mały dzwoneczek
którego nikt nie traktuje poważnie
najważniejszy atrybut
błazna