czarodzieje wychodzą z biur i fabryk
przeklinając pod nosem codzienność
i przy użyciu kilku prostych zaklęć
są w stanie przejść na drugą stronę
zanim zmieni się światło na czerwone
albo mrok ogarnie całą ziemię
teraz nie pozostaje im już nic innego tylko
zjeść obiadokolację i w jakiś cudowny sposób
rozmnożyć się
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
9.09.2014
5.09.2014
Ostatnia próba
Panicznie się boję
Odkąd mi powiedziałaś
że nie ma dla mnie miejsca
w twoich snach
próbuję znaleźć równowagę
gdzieś pomiędzy niebem a ziemią
spójrz
Owinąłem głowę szalikiem
który dostałem od ciebie zeszłej zimy
na pamiątkę
naszych euforycznych stanów
Bo nie chcę uronić ani jednego szczegółu
zapomnieć
wyciągam ręce ale nie czuję
chłodu ściany w sypialni
ani ciepła twoich bioder
Przeraża mnie powracająca myśl
że umrę zanim zdążysz otworzyć mi oczy
i wyszeptać
Dzień dobry
Odkąd mi powiedziałaś
że nie ma dla mnie miejsca
w twoich snach
próbuję znaleźć równowagę
gdzieś pomiędzy niebem a ziemią
spójrz
Owinąłem głowę szalikiem
który dostałem od ciebie zeszłej zimy
na pamiątkę
naszych euforycznych stanów
Bo nie chcę uronić ani jednego szczegółu
zapomnieć
wyciągam ręce ale nie czuję
chłodu ściany w sypialni
ani ciepła twoich bioder
Przeraża mnie powracająca myśl
że umrę zanim zdążysz otworzyć mi oczy
i wyszeptać
Dzień dobry
Ewentualnie
nie kocham
mojego miasta z watą wciśniętą
pomiędzy dubeltowe okna
i bezwstydnie rozsuniętymi zasłonami
gołej żarówki na klatce schodowej
albo bramy rozwalonej na oścież
podwórka co kusi przechodniów
jaśminowym zapachem
oraz tych wszystkich nocnych koszul
które unosi byle podmuch
a rozebrane rusztowania
mogą sobie tak leżeć do jutra
mojego miasta z watą wciśniętą
pomiędzy dubeltowe okna
i bezwstydnie rozsuniętymi zasłonami
gołej żarówki na klatce schodowej
albo bramy rozwalonej na oścież
podwórka co kusi przechodniów
jaśminowym zapachem
oraz tych wszystkich nocnych koszul
które unosi byle podmuch
a rozebrane rusztowania
mogą sobie tak leżeć do jutra
4.09.2014
Google Street View
ktoś pozmieniał nazwy
żebym już nie miał za czym tęsknić
ale nie będzie tak łatwo
panie i panowie
radni
urbaniści
urzędnicy i urzędniczki
Bóg
sam raczy wiedzieć kto jeszcze
okrutni wymyślacze nowych nazw
dla starych placów i ulic
nie poddam się
będę walczył z demencją starczą
kiedy już się rozmażą wszystkie twarze
nazwiska przekręcą
a potem całkiem zarosną mchem
wyblakną
plastikowe płatki kwiatów
wypalą znicze
i kiedy już nie będę miał do czego wracać
zacznę pisać wiersze
a wtedy zobaczycie!
żebym już nie miał za czym tęsknić
ale nie będzie tak łatwo
panie i panowie
radni
urbaniści
urzędnicy i urzędniczki
Bóg
sam raczy wiedzieć kto jeszcze
okrutni wymyślacze nowych nazw
dla starych placów i ulic
nie poddam się
będę walczył z demencją starczą
kiedy już się rozmażą wszystkie twarze
nazwiska przekręcą
a potem całkiem zarosną mchem
wyblakną
plastikowe płatki kwiatów
wypalą znicze
i kiedy już nie będę miał do czego wracać
zacznę pisać wiersze
a wtedy zobaczycie!
3.09.2014
Białasek Sambor
Białasek Sambor
в Европe mieszka
białą ma skórę
ten nasz koleżka
uczy się pilnie
wraz z całą klasą
że jest najlepszą
możliwą rasą
A gdy ze szkoły
do domu wraca
gwałci, morduje
- to jego praca.
Aż mama krzyczy
"Sambor, łobuzie!"
A Sambor białą
nadyma buzię.
Mama powiada
"Zostaw człowieka."
A on zabijać
mamie ucieka.
Mama powiada:
"Oczyść sumienie",
A on się boi,
że chce go zmienić.
Lecz mama kocha
swego bachora,
choć wstrętne bydle
z tego Sambora.
Dobrze, że Sambor
biały, wesoły,
nie chodził razem
z nami do szkoły.
31.08.2014
Ostatni pociąg do Tel Awiwu
zgłosiłaś mnie do partyjnej weryfikacji
pamiętasz? marzec sześćdziesiąt osiem był ciepły
ale już nie dla mnie twoje poliamidowo-elastanowe* majtki
załatwione po znajomości w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie
Handlu Wewnętrznego na rozbierane randki
w Grand Hotelu spotykała się towarzyska śmietanka
stołecznych działaczy ruchu robotniczego
z mieszkankami podwarszawskich wsi i miasteczek
które przybyły do stolicy w poszukiwaniu pracy
chleba a przede wszystkich rozkoszy cielesnych
mocno zakrapianych destylatami z naszych rodzimych
zbóż i ziemniaków pod śledzia bałtyckiego a'la
Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen**
pociąg do Tel Awiwu wjeżdżał na Dworzec Gdański
jakby z niedowierzaniem i jakby sapiąc z oburzenia
byłaś ubrana jak na partyjną akademię i z marmurową twarzą
przypominałaś jedną z figur z Pałacu Kultury i Nauki
ale ja już nie przypominałem tego młodego ideowca
który prowadził cię ciemnym korytarzem
do pokoju numer siedem
żeby tłumaczyć ci zawiłości walki klas
*) mój Boże, a cóż to takiego?
**) filety śledziowe w occie, przełożone cebulą i marchewką
pamiętasz? marzec sześćdziesiąt osiem był ciepły
ale już nie dla mnie twoje poliamidowo-elastanowe* majtki
załatwione po znajomości w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie
Handlu Wewnętrznego na rozbierane randki
w Grand Hotelu spotykała się towarzyska śmietanka
stołecznych działaczy ruchu robotniczego
z mieszkankami podwarszawskich wsi i miasteczek
które przybyły do stolicy w poszukiwaniu pracy
chleba a przede wszystkich rozkoszy cielesnych
mocno zakrapianych destylatami z naszych rodzimych
zbóż i ziemniaków pod śledzia bałtyckiego a'la
Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen**
pociąg do Tel Awiwu wjeżdżał na Dworzec Gdański
jakby z niedowierzaniem i jakby sapiąc z oburzenia
byłaś ubrana jak na partyjną akademię i z marmurową twarzą
przypominałaś jedną z figur z Pałacu Kultury i Nauki
ale ja już nie przypominałem tego młodego ideowca
który prowadził cię ciemnym korytarzem
do pokoju numer siedem
żeby tłumaczyć ci zawiłości walki klas
*) mój Boże, a cóż to takiego?
**) filety śledziowe w occie, przełożone cebulą i marchewką
28.08.2014
Albo-albo
nie mamy sobie już nic do powiedzenia
już nie mamy sobie nic do powiedzenia
albo nie mamy sobie nic do powiedzenia
plączą nam się języki więc tylko siedzimy
nad obrzydliwie zimną i czarną kawą
albo przeszywamy się wzajemnie wzrokiem
gardzę tobą kiedy tak nerwowo otwierasz
i zamykasz torebkę w poszukiwaniu odpowiedzi
albo kluczyków do mojego wnętrza
a ty masz mnie za skończonego chuja który nie umie
opanować drżenia filiżanek kiedy nadjeżdża ostatni
albo pierwszy pociąg do siebie nawzajem
już nie mamy sobie nic do powiedzenia
albo nie mamy sobie nic do powiedzenia
plączą nam się języki więc tylko siedzimy
nad obrzydliwie zimną i czarną kawą
albo przeszywamy się wzajemnie wzrokiem
gardzę tobą kiedy tak nerwowo otwierasz
i zamykasz torebkę w poszukiwaniu odpowiedzi
albo kluczyków do mojego wnętrza
a ty masz mnie za skończonego chuja który nie umie
opanować drżenia filiżanek kiedy nadjeżdża ostatni
albo pierwszy pociąg do siebie nawzajem
26.08.2014
Bitwa pod Mławą
już od początku
od wyciągnięcia wskazującego palca
i Stań się!
było wiadomo
że jeśli się poddam
mój wróg przepuści głęboki manewr oskrzydlający
i wojna będzie przegrana
tak jak co roku
przejeżdżam tędy siódemką
ale nigdy nie pomyślałem
że bóg umrze
sto dwadzieścia kilometrów stąd
w Prusach Książęcych
ponieważ
niema już czego stwarzać
od wyciągnięcia wskazującego palca
i Stań się!
było wiadomo
że jeśli się poddam
mój wróg przepuści głęboki manewr oskrzydlający
i wojna będzie przegrana
tak jak co roku
przejeżdżam tędy siódemką
ale nigdy nie pomyślałem
że bóg umrze
sto dwadzieścia kilometrów stąd
w Prusach Książęcych
ponieważ
niema już czego stwarzać
24.08.2014
OFIARA LASU
wywiodłaś na manowce
skusiłaś tym i owym
gdzie las najwyższych pokrzyw
i chruśniak malinowy
na wprost pobiegłem duktem
wiedziony twym warkoczem
jak byk za łani lustrem
nijak oderwać oczu
choć chuć dodaje skrzydeł
że człowiek jakby płynie
to swoje robi waga
zgubiłem się w gęstwinie
ach gdzieżeś miła gdzieżeś
ukryła wszystkie wdzięki
zniknęłaś pośród jeżyn
a mogło być tak pięknie
pajęczy miękki całun
już leży na mej twarzy
i kondukt leśnych mrówek
gęsiego we mnie włazi
skusiłaś tym i owym
gdzie las najwyższych pokrzyw
i chruśniak malinowy
na wprost pobiegłem duktem
wiedziony twym warkoczem
jak byk za łani lustrem
nijak oderwać oczu
choć chuć dodaje skrzydeł
że człowiek jakby płynie
to swoje robi waga
zgubiłem się w gęstwinie
ach gdzieżeś miła gdzieżeś
ukryła wszystkie wdzięki
zniknęłaś pośród jeżyn
a mogło być tak pięknie
pajęczy miękki całun
już leży na mej twarzy
i kondukt leśnych mrówek
gęsiego we mnie włazi
Subskrybuj:
Posty (Atom)