18.09.2014

Ballada o Marku/Zegarku

prawdę mówiąc nie był jeszcze taki stary
na przegubie mechaniczny miał zegarek
i choć widział wszystkie wojny jak na dłoni
to był zawsze pozytywnie nakręcony

jego dziadek bił się dzielnie z bolszewikiem
potem ojciec ten miał zostać kanonikiem
ale wolał bić rekordy z kobietami
no i syn co ciągle bije się z myślami

czas najwyższy aby ładnie to spuentować
nim cyferblat się za mankiet całkiem schowa
z drugiej strony i tu nie chcę być niegrzeczny
powiem że mi wcale się nie spieszy

Październikowi jest dobrze w czerwonym

pierepałka, pierepałka
rzewnie szlocha bałałajka
i harmoszka też niejedną
roni ślozę

rańsze była rewolucja
zdies unijna konstytucja
i granice są odkryte
dobry Boże

wywiezieni czterej śpiący
jakby słabiej świeci sołńce
biełyj niedźwiedź nostalgicznie
wodzi wzrokiem

diadko Stalin brudno-szary
ktoś dorobił okulary
diemokracyja zaraz wyjdzie
wszystkim bokiem

16.09.2014

Śmierć w oczach

stoimy przed przejazdem kolejowym
młodzi nie mogą się już doczekać
a starzy wyczytują nazwiska
przy drzewie z klepsydrami

ktoś przejeżdża na drugą stronę
zniecierpliwiony czekaniem
(jak na zbawienie)
i zaraz pojawia się ktoś inny
żeby sprawdzić czy tamten zdążył
(czy musi jeszcze poczekać)

otwieram okno aby pokazać palcem
na ślady po starych klepsydrach
i że to drzewo też jest już prawie umarłe
ale nikt nie zwraca na mnie uwagi

może z wyjątkiem maszynisty
który ma teraz śmierć w oczach

Miasteczko

Gdybym wiedział że przyjedziesz
kazałbym dokończyć dzwonnicę której brakuj kopuły
z patynowanej miedzi co to ją wiatr zerwał i rzucił
jak ogromne naczynie aż w parkanie zrobił się otwór
i możesz przyjść do mnie na skróty

tylko się nie przestrasz tych wszystkich myśli
od których nie umiem się opędzić a które krążą
w mojej głowie nie bacząc na to że przecież próbuję
je odgonić kawałkiem gazety z informacją
że tutaj ciągle biją dzwony

odkąd na sznurze wisi dzwonnik
czas stanął w miejscu i można szeptać anioł pański
o każdej porze dnia i nocy czekam na ciebie w tym samym miejscu
w którym mi powiedziałaś że już nigdy nie wrócisz
do tego przeklętego miasteczka

15.09.2014

Biurko

O profesorze mój profesorze
masz taką wymiętą twarz
jakby jej nikt nie chciał wygładzić
grzbietem dłoni
odkąd zamknąłeś się w szufladzie
dziadka do genitaliów
i łamaczki antyustrojowych palców
czytałem że świadomie i dobrowolnie
dałeś się omamić
perspektywą kariery naukowej
ale czy było warto
dla kogoś takiego jak ja?
któremu trudno jest opisać
trychotomiczny podział nauk
praktyczne - których celem
jest formułowanie wiedzy
dla osiągnięcia doskonałości moralnej
uśmiechnięty pan pułkownik
nie chce zniknąć sprzed twoich oczu
jeszcze cyrograf czeka na podpis
albo pół szklanki zimnej herbaty
a za oknem departamentu czwartego
śpiewa ptak czysto i donośnie
piosenkę o wolności
próbuję się tłumaczyć że matka
że wymarłe blokowisko na Kalinie
ale czy to jest dostateczne
wytłumaczenie dla mojej ignorancji?

12.09.2014

Short stop on the stairs to heaven

sit down with me on the stairs
before it gets dark
and the world will end
look at me

still missing a few words to conclude
and a few creaking steps
to get there
without the need to get back

for whatever from the past
please sit down Madeleine
let's postpone the end
for later

Krótki przystanek na schodach do nieba

usiądźmy na schodkach
zanim zapadnie zmierzch
i nim skończy się świat
spójrz brakuje mi jeszcze
kilku zdań do końca
parę stopni skrzypiących
żeby znaleźć się tam
bez potrzeby wracania
do tego co kiedyś
usiądź proszę Madeleine
zakończenie odłóżmy
na potem

11.09.2014

Cepeliada o końcu świata

kolekcja malowanych dzbanków
pamiątka po minionej epoce
którą można objąć wzrokiem
kiedy świat drży w posadach
ksiądz proboszcz płacze
żeby nie puszczać tirów
przez centrum miasta
widziałem złoconego aniołka
co miał twarz spękaną
że wyglądał jak starzec
cały świat się wali
rozmawiamy szeptem
i już pora wracać
do surrealistycznych obrazów
wykonanych ręcznie na glinie
bo przecież nie ma piękniejszej
śmierci

10.09.2014

W-N-M

klęczę przed tobą jak przed przenajświętszą
z całym naręczem słomkowozielonych pokus
gdy wbijasz ząbki w kosztelowy miąższ
nawet nie dotykając stopami stygnącej ziemi
oprawiona w złotą ramę z jesiennych liści
i wodzisz na pokuszenie anielskim trzepotem
rzęs wydłużonych o pani już twoje imię zapisane
nożem fińskim na wieczną pamiątkę miłości
zwykłego śmiertelnika do zjawiskowego piękna
co się objawiło na gałęzi starej jabłonki
w blasku zachodzącego słońca na terenie
pracowniczych ogródków działkowych