16.10.2014

Oczy

zawalenie się świata
jest jak każdy inny kataklizm
spektakularne
i przewlekle bolesne
zaczynając od głowy
a kończąc w charakterze manekina
posadzonego przy stole

jedz bo nie urośniesz
uśmiechają się życzliwi
szydercy
faszerując mnie na powrót
obrazami z przeszłości
od których
mam takie malutkie oczy

9.10.2014

Niebo-Piekło

a mogliśmy uwić sobie gniazdko
na dachu komitetu wojewódzkiego
z panoramicznym widokiem
na protestujące miasto

wszystko było świeże i kwitnące
gdy wiatr zmian unosił spódniczki
odsłaniając nasz stosunek
do otaczającej rzeczywistości

bo tam na górze było niebo
względnego dobrobytu którego
tu na dole brakowało jak chleba
z reglamentowanym masłem

wyobrażałem sobie że jesteś aniołem
z jednym krwawym skrzydłem na drzewcu
i zstąpiłem za tobą na ziemię
upadłem i już się nie podniosłem

7.10.2014

Do największych wrogów!

jakimż trzeba być człowiekiem
żeby zabić w sobie dziecię?
zdusić tej beztroski iskrę
co i w starczym oku błyśnie
gdy nadziei tli się płomień
jeszcze wszystko nie skończone
póki krew pulsuje w żyłach
i w środku jest ta siła
dla rozumu niepojęta
tajemnicza albo święta
która każe zejść po schodach
iść do sklepu kupić loda
dobrze jeśli gałkowany
i z tym lodem nielizanym
stanąć oko w oko z wrogiem
co największą budzi trwogę
a najlepiej ze śmiertelnym
sukinsynem lub cholernym
aby ładnie tak spuentować
to wypada poczęstować
ale musi być wesoło
więc najlepiej jeśli w czoło

1.10.2014

Rozanielony angelolog

nie mogę oderwać wzroku
od cherubinowego błękitu
który czasem zmienia się w modry
ale w dokumentach urzędowych
jest niebieski

wszystko zależy od pory dnia
albo intensywności uczuć
zgaduję jaki będzie rano
gdy pierwszy promień słońca
rozleje się złotą plamą
na pościeli

na przykład przy kolacji
był szafirowy i chciał mnie skusić
migoczącymi ognikami świecy
które tańczyły jeszcze długo
na tle atramentowej nocy

Nawet, nawet!

nawet ci wszyscy z dorobkiem
którzy wyjmują na noc szczęki
żeby nie umrzeć ze zgryzoty
i wrzucają je do słoiczka
po musztardzie sarepskiej
na bazie gorczycy i octu
aby dodać do wypoczynku
choć odrobinę pikanterii
a może tylko szczyptę wspomnień
słodkich jak chude mleko
z jednej piersi potem z drugiej
i na powrót z tej pierwszej

nawet oni nie wiedzą
czy będzie ze mnie prawdziwy
ten najprawdziwszy czy może tylko
śmierdzące ścierwo toczone
przez białe robaki które są gotowe
przekręcić moje nazwisko
gdyby je ktoś zapytał
co dzisiaj jadły na obiad
a przecież bilet do wieczności
leży na wyciagnięcie ręki
wystarczy tylko wziąć długopis
i napisać coś na brudno

29.09.2014

Między Bogiem, a prawdą

świat jest zbudowany z porażek
przedwcześnie poskręcanych w konwulsjach
na łożach nienasyconych

ostatniej kropli i błędnego spojrzenia
na to co przeminęło że ledwie człowiek
zdąży się nacieszyć

trzeba wszystko zapakować do worków
koniecznie czarnych

18.09.2014

Ballada o Marku/Zegarku

prawdę mówiąc nie był jeszcze taki stary
na przegubie mechaniczny miał zegarek
i choć widział wszystkie wojny jak na dłoni
to był zawsze pozytywnie nakręcony

jego dziadek bił się dzielnie z bolszewikiem
potem ojciec ten miał zostać kanonikiem
ale wolał bić rekordy z kobietami
no i syn co ciągle bije się z myślami

czas najwyższy aby ładnie to spuentować
nim cyferblat się za mankiet całkiem schowa
z drugiej strony i tu nie chcę być niegrzeczny
powiem że mi wcale się nie spieszy

Październikowi jest dobrze w czerwonym

pierepałka, pierepałka
rzewnie szlocha bałałajka
i harmoszka też niejedną
roni ślozę

rańsze była rewolucja
zdies unijna konstytucja
i granice są odkryte
dobry Boże

wywiezieni czterej śpiący
jakby słabiej świeci sołńce
biełyj niedźwiedź nostalgicznie
wodzi wzrokiem

diadko Stalin brudno-szary
ktoś dorobił okulary
diemokracyja zaraz wyjdzie
wszystkim bokiem

16.09.2014

Śmierć w oczach

stoimy przed przejazdem kolejowym
młodzi nie mogą się już doczekać
a starzy wyczytują nazwiska
przy drzewie z klepsydrami

ktoś przejeżdża na drugą stronę
zniecierpliwiony czekaniem
(jak na zbawienie)
i zaraz pojawia się ktoś inny
żeby sprawdzić czy tamten zdążył
(czy musi jeszcze poczekać)

otwieram okno aby pokazać palcem
na ślady po starych klepsydrach
i że to drzewo też jest już prawie umarłe
ale nikt nie zwraca na mnie uwagi

może z wyjątkiem maszynisty
który ma teraz śmierć w oczach