18.09.2017

Nie deptać


5.09.2017

Biuro ludzi zagubionych

zaznaczył na wstępie
że pamięta wszystkie miłości
a pierwszy pocałunek
mógłby powtórzyć bezbłędnie
spojrzała na niego
tak jak się patrzy w przeszłość
ludzie czasem gubią się w tłumie
i potem ciężko odnaleźć tych najlepszych
gdy poprosiła o dowód
on pocałował ją namiętnie

Bez końca


ze złości że muszą w kółko zapierdalać
z krótką przerwą na papierosa
nikt nie dba o miejską zieleń
bo ludzie mają inne kolorystyczne preferencje
trzeba zabić w sobie dziecko
i potem udawać że jesteśmy dorośli
a gdybym to ja był bogiem poezji
to bym napisał wszystko od początku
że żyję w świecie
dla którego jedyną świętością jest spokój

Cisza

o ciszy powiedziano już bardzo dużo
może być martwa albo przed burza 
niezręczna i wtedy człowiek się rumieni
celowa kiedy jesteśmy obrażeni
złowroga jest jak preludium do horroru
i błoga bez tych ryczących telewizorów
niepokojąca a czasem nawet całkiem głucha
czy potrafimy się w nią wsłuchać?

WNM

ty zajmiesz się domem
a ja będę łapał motyle
i zdobił nimi twoje włosy
żeby choć przez ulotną chwilę
poczuć się jak w niebie
ty powiesz że jestem
takim niedojrzałym skurwysynem
a ja pójdę się napić
wody ze stawu porośniętego sitowiem
bo człowiek musi czasem zrobić
coś czego będzie się wstydził
ty będziesz pukać się w głowę
ale tak pięknie że opowiem
o tym leśnym poziomkom
a słonko przeciśnie się przez listowie
żeby też usłyszeć moją opowieść
o naszej wielkiej miłości

9.03.2017

Pieśń o boskim kamieniu

rzuć we mnie słowem ciężkim jak kamień
by wybić z głowy myśli zebrane
przeddebiutancką szczerą wypowiedź
trochę kulawą i trochę o tobie
bądź dla mnie bogiem-egzekutorem
karzącym palcem wyskrob spod powiek
resztki współczucia dla pierwszych kroków
stawianych w mroku nieprzeniknionym
niech się wypełni niechaj się stanie
niedoszły poeta skończony człowiek

Dla pewnej babki

bądź sobie taka zwyczajna
a nawet trochę jajowata
(lub jeśli wolisz bądź owalna)
bo to co robisz- mistrzostwo świata
w leczeniu ran tyś idealna
moja ty babko lancetowata

Drzewo

pod moim blokiem rosło drzewo
opuszczone przez dawnych miłośników
miękkiej skórki i soczystego miąższu
których zepchnięto spychaczami poza margines
ostatnia pamiątka po złocistych strzechach
i przekrzywionych płotach w czapkach
z glinianych garnków w esy-floresy
wspinałem się na nie jak dziecko
które potrzebuje matczynych ramion
a ono wypełniało moje życie słodkościami
jak się karmi jedynego syna
niestety nie potrafię zrozumieć
jakim prawem umarło
ale ludzie mówili
że już wypuszczało pączki

7.03.2017

Bal pierdolniętych

jestem porcelanową laleczką
w rękach losu który dla zabawy
wyznacza mi różne role
dzisiaj będę księciem na balu
dla ułomnych weteranów rodzinnych dramatów
fantastycznie udaję trupa
bo tak mi nakazuje wewnętrzny mechanizm
mój terapeuta tłumaczy że to normalne
więc płacę mu dwieście złotych
a w ramach pokuty otwieram oczy