21.04.2013

Uważajcie na parkowe ławki!

siadam na ławce w parku w ten sposób
żeby zasłonić karteczkę z napisem
uwaga świeżo malowane. w zasięgu

wzroku jest kilka osób które udałoby się
złowić w pułapkę mojego towarzystwa
gdyby się nie domyśliły że ta oto ławka

dzisiaj jest zielona a wczoraj była niebieska.
lepki jęzor kameleona czyha zakamuflowany
na ofiary nie będące stałymi bywalcami parków

miejskich albo nie przykładające zbytniej
wagi do kolorów i pewnego samotnego
garnituru w szerokie zielone pasy.

20.04.2013

Gołębie odmawiają kadisz

rozdarte paszcze kamienic
wypluwają czarne perły
bo ich przeznaczeniem niebieskie
niwy nie ogień piekielny

oblizują się przy tym
czerwonymi jęzorami ognia
jakby z żalu że najlepsze
co miały muszą teraz oddać

a śmierć od aryjskiej strony
zbliża się równym krokiem
sprawdza czy nie ma jeszcze życia
w wypalonych oczodołach okien

płonie siedmioramienny świecznik
potępionego miasta Generalnej Guberni
karuzela życia już się nie kręci
tylko gołębie odmawiają kadisz

Dojrzałość ze Szczęśliwic

wyrzucona z autobusu
w godzinach poporannych na moście.
bomba wraz ze starą torbą
poleciały do rzeki smródki. prawie
kilogram trotylu i prymitywny zapalnik
który miał być uruchomiony przez pociągnięcie
za czarne sznurowadło obciążone
damską portmonetką na końcu spadł jak kamień
z serca i jest poszukiwany przez naszych dzielnych
szambonurków. za molestowanie
nieletniego połączone z piciem kawy z mlekiem
i dwoma łyżeczkami cukru
 w pojeździe komunikacji miejskiej
spotkała ją sprawiedliwa kara. bohaterski
młodzieniec otworzył i skonfiskował portmonetkę zanim
zdążyła pociągnąć za sznurek uniemożliwiając dokonanie
aktu terroru na szpital miejski
przy ulicy wilczej w warszawie.
decyzją pani prezydent może
zachować zawahtość pohtmonetki w wysokości
najniższej henty khajowej
whaz z odcinkiem a dla mnie
ohdeh za męstwo i nowy autobus niskopodłogowy.
nie będzie przeprowadzanych eutanazji
dofinansowanych z enefzetu w szpitalu
na wilczej z obawy przed kolejnymi aktami terroru
oskarżona w ostatnim słowie
procesu poszlakowego wybełkotała coś niewyraźnie
że jest przeszczęśliwa bo obyło się bez ofiar w ludziach

19.04.2013

Młodość w Wesołej

w szpitalu na wilczej jest
darmowy pokaz eutanazji
bo dofinansowanej z enefzetu.
zakładam niedzielne spodnie
dresowe i obuwam się adekwatnie
na tę okazję która trwa do końca maja.
w autobusie linii sześć sześć sześć
jest dość ciasno i nie mogę
rozłożyć kolan w potrójne lampasy
co powoduje dyskomfort dla mojego
krocza. na domiar złego jakaś
pomarszczona desperatka sadza swoją
trzydrzwiową szafę na moich rzepkach
płacząc że ma żylaki.
los jest dla mnie łaskawy bo
współpasażerowie interweniują
u kierowcy i pasażerka opuszcza pojazd.
udaje mi się też wymierzyć osobistą karę
pozbywając staruchy renty wraz z odcinkiem
widząc przez okno niczym niewytłumaczalną
radość w jej oczach wygodnie się rozkraczam.

Starość na Radości

w rossmanie jest promocja na krem
przeciwzmarszczkowy dla klientek
z podbitą legitymacją szkolną
i poniżej dwunastu
idę kupić a ona, że jestem za stara
na krem przeciwzmarszczkowy
i żebym natychmiast opuściła sklep.
w szpitalu na wilczej robią eutanazję
z dofinansowania enefzetu. niech się pani
pospieszy bo tylko do końca maja. w autobusie
siadam na kolanach z potrójnym lampasem
u jakiegoś młodzieńca bo mi się żylaki odezwały.
kierowca sprawdza, że mam legitymację
inwalidzką zalaną kawą z mlekiem i dwoma
łyżeczkami cukru. wyprasza mnie z pojazdu
bo sam pije czarną z termosu, widziałam to
i wychodzę bez szarpaniny a pojazd odjeżdża
widzę w oknie uśmiechniętego młodzieńca z moją
portmonetką  w rączce. macha do mnie ja do niego.
Jest jeszcze most na rzece między bratnią a wilczą.
szybciutko rozbieram się do naga
bo mi szkoda wrzucać ubrania do takiego ścieku.
aresztuje mnie patrol i dostaję dożywocie.
pod językiem mam schowane sznurowadło.
na czarną godzinę.

17.04.2013

Taki śliczny chłopczyk

na jałowej skalistej ziemi
starej kaliny
zbocze wąwozu
miedzy kościołem świętej agnieszki
a żydowskim kirkutem
z przewróconymi macewami
przez idiotów w mundurach

w otoczeniu chwastów
których nikt nie wyrwał
skomlących na bułkę
dziobaną przez wrony
pod mordownią kalinka
a dzisiaj biedronka

bez dostępu do słońca
bo pokój od północy
ósme piętro
ciężko znosić matkę
w trumnie
z wielkiej płyty ocieplonej
wełną mineralną
na osiedlu kolejarz
z powodu ojca

wyrósł bez silnych korzeni
zasad moralnych
ze skwaszoną miną
ale z wybujałą fantazją
i rozwiniętym instynktem
samozachowawczym
taki śliczny chłopczyk

16.04.2013

Wiosna!

krokusy rozkładają płatki
do pierwszych promieni
drugi cios w klatkę
piersiową natępny w krocze
na gałęzi śpiewa zięba
cichą modlitwę szepce
nim omdleją usta
kot wygrzewa futro
w kwietniowym słońcu
wpatrzone w bezchmurny
błękit oczy bez ruchu
do życia świat się budzi
odchodzi wreszcie zima
i do nas już nie wróci
zgłasza się poczta głosowa

15.04.2013

Chryzantemy złociste

Przyszedł z reputacją miejscowego lumpa.
Najpierw była kanapa w salonie
Aż cieknący kran w kuchni
Zamknął wreszcie mordę.
Był złotą rączką w poprzednim życiu
A ona była wciąż nieufna.
Nauczyła go pić herbatę
Na stole w kuchni było bosko
Przenieśli się do sypialni.
Budzący promień słońca zmieniał go
W dziesięciokaratowe złoto.
Z dziurawą wątrobą. Odtąd dba
Żeby miał zawsze świeże
Złociste chryzantemy.

12.04.2013

Leży baba na stole

lekko przypudrowana
i rubensowskie kształty
dziś naszła mnie ochota
nie stronię też od gorzały
ale kawał wielkiej baby
mógłbym mieć codziennie
nie od święta, a gorzałę
to można w weekendy
bo papierosów nie palę
rzuciłem na studiach
jak się zakochałem w jednej
takiej niepalącej babce

w zasadzie małe babeczki
są i owszem niczego sobie
ale czuję po nich
jakiś taki niedosyt
jeśli małe to najlepiej
kilka jednocześnie
jak szaleć to szaleć
wszak jestem pies na baby
w zasadzie to lubię
takie duże, wyrośnięte
a i nie lubię też jak mają
za dużo tego… no  lukru
bo od takich mnie mdli