25.04.2013

Wstęp do robotyki

roboty przemysłowe wstają rano, bo tak
są zaprogramowane przez system
zarządzający ich czasem, który opracował
dla nich program dnia pracy w fabryce.

poranne czynności wykonują z automatu,
ponieważ ich procesory rozkręcają się dopiero
około godziny dwunastej, podczas przerwy
na kawę z dystrybutora w stołówce fabrycznej.

po godzinie czternastej, ich program
zawiesza się. układ ulega silnemu przegrzaniu
i wymaga natychmiastowego schłodzenia
płynem, zakupionym w wyznaczonych punktach.

po spożyciu kilku butelek płynu chłodzącego
następuje reset systemu i uruchamia się
tryb awaryjny, w którym będą funkcjonować
aż do późnych godzin nocnych.

zanim przejdą w stan uśpienia, mogą
się znęcać nad małymi robocikami za
złe stopnie. ewentualnie nad tymi robotami, które
Pan Konstruktor wyposażył w gniazda żeńskie.

22.04.2013

Głowa

szanowni państwo proszę zachowywać się stosownie
do tego miejsca. to jest cmentarz gdzie urny
z formaliną są równiutko poustawiane
w katakumbach metalowych regałów
pochylam się nad inskrypcją wypisaną na
kawałku plastra przyklejonego do brudnego słoika
przekrój podłużny stopy NN.
wieczny odpoczynek szepcą nieruchome usta
bo przecież jest jeszcze jakaś wrażliwość. 
ale Baśka sieM jednak odmóżdżyła za plecami
nerwowy chichot bo oto dochodzimy do
plastikowego wiadra z wypisanym markerem
memento GŁOWA przelatuje myśl ile się mieści
ludzi w takim żółtym wiadrze. Szybko gaśnie jak
te wszystkie życia zapakowane po brzegi. Proszę
wskazać i opisać części mózgu. Palec oddzielony
białą gumą dla zachowania dystansu i pozorów
emocjonalnego bezczucia naciska miękką
galaretowatą masą. zaliczyłem wychodzę na obiad
ale nie jestem głodny przez tydzień aż obrazy zastąpię innymi

21.04.2013

O Icku, co skoczył prosto do nieba

Icek pyta matkę czy to już piekło
ta patrzy przerażona to na okno
to znów na niego owija go szczelnie
puchową kołderką żeby mu było ciepło
tam w dole na trotuarze śpij Icuniu
zaraz bramy raju ci pokażę

Marsz węgierski na dwie skronie

werble pulsujących skroni
wystukują rytm marsza
węgierskiego w mojej głowie

zatykam uszy dwiema (dwoma)tabletkami z krzyżykiem
bo jestem wierzącym

i praktykującym połykaczem
leków od bólu głowy
i nigdy nie byłem zmobilizowany

Uważajcie na parkowe ławki!

siadam na ławce w parku w ten sposób
żeby zasłonić karteczkę z napisem
uwaga świeżo malowane. w zasięgu

wzroku jest kilka osób które udałoby się
złowić w pułapkę mojego towarzystwa
gdyby się nie domyśliły że ta oto ławka

dzisiaj jest zielona a wczoraj była niebieska.
lepki jęzor kameleona czyha zakamuflowany
na ofiary nie będące stałymi bywalcami parków

miejskich albo nie przykładające zbytniej
wagi do kolorów i pewnego samotnego
garnituru w szerokie zielone pasy.

20.04.2013

Gołębie odmawiają kadisz

rozdarte paszcze kamienic
wypluwają czarne perły
bo ich przeznaczeniem niebieskie
niwy nie ogień piekielny

oblizują się przy tym
czerwonymi jęzorami ognia
jakby z żalu że najlepsze
co miały muszą teraz oddać

a śmierć od aryjskiej strony
zbliża się równym krokiem
sprawdza czy nie ma jeszcze życia
w wypalonych oczodołach okien

płonie siedmioramienny świecznik
potępionego miasta Generalnej Guberni
karuzela życia już się nie kręci
tylko gołębie odmawiają kadisz

Dojrzałość ze Szczęśliwic

wyrzucona z autobusu
w godzinach poporannych na moście.
bomba wraz ze starą torbą
poleciały do rzeki smródki. prawie
kilogram trotylu i prymitywny zapalnik
który miał być uruchomiony przez pociągnięcie
za czarne sznurowadło obciążone
damską portmonetką na końcu spadł jak kamień
z serca i jest poszukiwany przez naszych dzielnych
szambonurków. za molestowanie
nieletniego połączone z piciem kawy z mlekiem
i dwoma łyżeczkami cukru
 w pojeździe komunikacji miejskiej
spotkała ją sprawiedliwa kara. bohaterski
młodzieniec otworzył i skonfiskował portmonetkę zanim
zdążyła pociągnąć za sznurek uniemożliwiając dokonanie
aktu terroru na szpital miejski
przy ulicy wilczej w warszawie.
decyzją pani prezydent może
zachować zawahtość pohtmonetki w wysokości
najniższej henty khajowej
whaz z odcinkiem a dla mnie
ohdeh za męstwo i nowy autobus niskopodłogowy.
nie będzie przeprowadzanych eutanazji
dofinansowanych z enefzetu w szpitalu
na wilczej z obawy przed kolejnymi aktami terroru
oskarżona w ostatnim słowie
procesu poszlakowego wybełkotała coś niewyraźnie
że jest przeszczęśliwa bo obyło się bez ofiar w ludziach

19.04.2013

Młodość w Wesołej

w szpitalu na wilczej jest
darmowy pokaz eutanazji
bo dofinansowanej z enefzetu.
zakładam niedzielne spodnie
dresowe i obuwam się adekwatnie
na tę okazję która trwa do końca maja.
w autobusie linii sześć sześć sześć
jest dość ciasno i nie mogę
rozłożyć kolan w potrójne lampasy
co powoduje dyskomfort dla mojego
krocza. na domiar złego jakaś
pomarszczona desperatka sadza swoją
trzydrzwiową szafę na moich rzepkach
płacząc że ma żylaki.
los jest dla mnie łaskawy bo
współpasażerowie interweniują
u kierowcy i pasażerka opuszcza pojazd.
udaje mi się też wymierzyć osobistą karę
pozbywając staruchy renty wraz z odcinkiem
widząc przez okno niczym niewytłumaczalną
radość w jej oczach wygodnie się rozkraczam.

Starość na Radości

w rossmanie jest promocja na krem
przeciwzmarszczkowy dla klientek
z podbitą legitymacją szkolną
i poniżej dwunastu
idę kupić a ona, że jestem za stara
na krem przeciwzmarszczkowy
i żebym natychmiast opuściła sklep.
w szpitalu na wilczej robią eutanazję
z dofinansowania enefzetu. niech się pani
pospieszy bo tylko do końca maja. w autobusie
siadam na kolanach z potrójnym lampasem
u jakiegoś młodzieńca bo mi się żylaki odezwały.
kierowca sprawdza, że mam legitymację
inwalidzką zalaną kawą z mlekiem i dwoma
łyżeczkami cukru. wyprasza mnie z pojazdu
bo sam pije czarną z termosu, widziałam to
i wychodzę bez szarpaniny a pojazd odjeżdża
widzę w oknie uśmiechniętego młodzieńca z moją
portmonetką  w rączce. macha do mnie ja do niego.
Jest jeszcze most na rzece między bratnią a wilczą.
szybciutko rozbieram się do naga
bo mi szkoda wrzucać ubrania do takiego ścieku.
aresztuje mnie patrol i dostaję dożywocie.
pod językiem mam schowane sznurowadło.
na czarną godzinę.