10.10.2013

Proszę mnie uszczypnąć

"Może udajemy nieszczęśliwych, by wprowadzić jakiś dramatyczny wątek
do naszego życia?" Richard Dunn. Papierowy bohater


ktoś odgrywa kompletnego idiotę do czasu
aż ciche skrzypnięcie budzi widownię
gromkie brawo! brawo! bravissimo!
zagłusza suchy trzask zamka w garderobie

ludzie się rozchodzą powłócząc nogami
w taki sposób jakby śledzili dalsze losy
toczącej się butelki po winie i trzeba było
skoczyć do sklepu za rogiem po następną

słońce wzeszło o szóstej pięćdziesiąt cztery
i nikt nie zauważył że z taśm produkcyjnych
zjechała świeżutka partia nowych Werterów
do nabycia z listkiem tabletek od bólu gardła

a w mieście aż huczy od plotek że jeszcze będzie
 przepięknie lub cudownie

8.10.2013

Biały bez wiersz ja i ona

szaro-bure zewnątrz zniechęca
do wystawiania nosa poza
ale wewnątrz jest taki bałagan
że ja nie ma gdzie postawić nogi
ona zagania ja do wyniesienia śmieci
bo jeśli nie to się! najlepiej przez okno
ale ja przykleiło wzrok do ona z tyłu
które na kolanach próbuje ogarnąć
wewnątrz lubi być w nieładzie i ja
ona ma takie krągłe z tyłu że popatrzeć
już zapisana cała rolka srajtaśmy?
wsunięta do ubikacji woła a ja drapie
to tu to tam była wena i poszła
spuszcza wodę głowę od śmieci klapę 

zostały już tylko te krągłości ona

Życie jest piękne

promyk słońce odbija się od czystego ostrza stali
i pada pomiędzy czerwonozłote liście klonu
na mięciutkim dywanie leży ciało w modnej jesionce
niebieskie światełka migocą w oknach kamienic
jak słoneczne refleksy na  tafli oceanu
słychać syreni śpiew coraz dalej i dalej
nieskazitelna biel szpitalnej kołdry wyłania się z mroku
wraz z pytaniem który to dzisiaj dzień
jest październik piątek mówi uśmiechnięta twarz
w drucianych okularach w których widać drugą
i ta druga też próbuje się uśmiechać chociaż z trudem
jeszcze krótka pogawędka pytanie o nazwisko wiek
oraz czy ta twarz odbita w okularach paliła papierosy
bo należy zerwać z nałogiem i będzie dobrze
uśmiechnięta pani wpuszcza troszkę świeżego powietrza
przynosi dwie kromki z pasztetową i herbatę
czy mogę pożyczyć telefon pyta człowiek
ten leżący na wyspie z nieskazitelnej bieli
krótka rozmowa tak dostałem nożem
jak wysiadałem z tramwaju a co u ciebie? u was?
wczoraj kupiłam czarną sukienkę na wyprzedaży
dzieci budzą się w nocy
jutro ci przyniosę domowe ciasto i kawę w termosie
poproszę to szpitalne jedzenie
jest obrzydliwe

7.10.2013

Wełniany szaliczek

matka chce żebym był księdzem
i przez pępowinę pompuje
we mnie tę swoją matczyną chęć
którą okręca mi mocno szyję
jak gryzącym szalikiem
zrobionym techniką krzyżową
nim zdążę zaczerpnąć powietrza
już jej nie ma

a kiedy jestem sam płynę
na tym jednym wdechu i do bólu mięśni
jak najdalej od miejsca które było domem
a teraz jest tylko konstrukcją
z wielkiej płyty obesranej przez ptaki
co się nażarły jakiś czerwonych owoców
zmiatam liście i zapalam wkład za trzy złote
bez grosza

Niepiosenka o niemiłości

obcy ludzie śpią w moim łóżku
albo nucą nie moje melodie
o tym że dla nich wciąż jestem
anonimowym przechodniem

nie mam pamięci do twarzy
gdy czasem zamykam oczy
od nieustannych pożegnań
wciąż jestem nieczuły na dotyk

nie kocham odkąd mnie nie ma
tu wszystko mi każe zapomnieć
zgubiony na drodze do domu
i z pustą butelką wspomnień

ref. hej, hej żegnaj kochana
już nigdy do ciebie nie wrócę
lecz zawsze będę pamiętał
ten nasz ostatni raz

6.10.2013

Café Le Versailles

wklepuję wodę kolońską w policzki
bo wszystko czego teraz pragnę
to zapach kobiety więc koleżanki uczą mnie
całować się z języczkiem i palić gauloises

sympatyczny arab zostawia the economist
zamiast napiwku lecz nie mam do niego żalu
i dodaję drugie ciasteczko do kawy
ale nie chce mi się z nim dzisiaj gadać

w pracy jestem uśmiechniętym człowiekiem
a po zamknięciu tańczymy mambo
gdyż nie mam do czego wracać
nawet ta dziewczyna którą odprowadzam

nigdy nie będzie moja

4.10.2013

Przedział służbowy

surowy ojciec jest królem kolei
ma klucz do wszystkich przedziałów
otwiera mnie i zamyka
a potem zapomina że ma syna
więc sikam do popielniczki
nienawidzę go z całego serca
do czasu

uwielbiam wystawiać głowę
a wiatr dmucha mi w twarz
zaciągać się nieswoim papierosem
albo wyobrażam sobie że wysiadam
w szczerym polu i znikam w zbożu
aby stać się kimś ważnym
bez kogo dalsza podróż traci
sens

3.10.2013

Zbaw mnie

żyję tylko przez chwilę
jak jedno krótkie spojrzenie
za chwilę zginę rozpłynę się
w tysiącu innych spojrzeń
które spotkasz dzisiaj
w autobusie w drodze z lub do

nie wiem czy zdążysz
coś wyczytać z mojego uśmiechu
niełatwo mi jest opowiedzieć ci
jednym przymrużeniem oczu
o tym wszystkim co we mnie
najpiękniejsze ale uśmiecham się
najlepiej jak tylko potrafię

jeśli zapamiętasz twarz oczy
a może tylko ten uśmiech
to wtedy nie umrę bo mnie zbawisz
od śmierci tych wszystkich
tysięcy zapomnianych spojrzeń
które spotkasz na swej drodze
z lub do

Warszawskie noce

teraz noce są chłodne
ktoś wiesza księdza
na jego własnym szaliku
ktoś inny sika
pomiędzy komunikanty
przy klasztorze
niedaleko Starego Miasta
i kiedy się skończy
nikt nie będzie pamiętał
postawią kulturalny pałac
a baby będą palić znicze
tylko jakiś turysta zapyta
gdzie jest ciąg dalszy


ulicy Złotej