gdy ty piałeś koguciku kurodziobku
z wysokości glinianego garnka z jednym uchem
opuszczonym biesek przez wieś przemykał
cichuteńko opłotkami leciuteńko się unosił
biały dymek z letniej kuchni zapach
gotowanego mięsa z kością
niezgody rzuconej przez złego pomiędzy
domy drewniane kryte a słońce się odbija
jak od niklowanych hełmów gdy obce wojsko
maszeruje środkiem uniesione lufy
kostuchy ślepia zaglądają do okien
gore! gore! stodółka w samym środku wszechświata
oczy przewrócone do nieba w wojskowej kuchni
bulgoce rosół Mittagessen samt Nachtisch
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
11.02.2014
Letnia przygoda nad jeziorem osobliwości
jeśli tylko chcesz ukochana
możemy brodzić pośród wysokich traw
odurzeni zapachem polnych kwiatów
aż dojdziemy do tajemniczego jeziorka
o którym wiedzieliśmy tylko ja i Bóg
zanurzymy stopy w chłodnej wodzie a potem
nauczę cię splatać palce
tak żeby nie uronić ani kropli
opowiesz mi te wszystkie niesamowite historie
co ci akurat przyjdą do głowy
a ptaki zaśpiewają nam swoje stare szlagiery
których motywem przewodnim jest namiętność
i dopiero na koniec szepniesz mi cichutko
że mnie już nie kochasz
możemy brodzić pośród wysokich traw
odurzeni zapachem polnych kwiatów
aż dojdziemy do tajemniczego jeziorka
o którym wiedzieliśmy tylko ja i Bóg
zanurzymy stopy w chłodnej wodzie a potem
nauczę cię splatać palce
tak żeby nie uronić ani kropli
opowiesz mi te wszystkie niesamowite historie
co ci akurat przyjdą do głowy
a ptaki zaśpiewają nam swoje stare szlagiery
których motywem przewodnim jest namiętność
i dopiero na koniec szepniesz mi cichutko
że mnie już nie kochasz
10.02.2014
Pozbywanie się złudzeń
nie widzę postaci tylko ich wydłużone cienie
układają się na kształt tarczy zegara
ja stoję po środku a one kręcą się
do melodii którą ostatni raz słyszałem
będąc dzieckiem
wyciągam ręce bo tęsknię za czymś więcej
niż tylko popękana kora parkowych drzew
wtedy one podrywają się spłoszone
żeby za chwilę zniknąć w gęstwinie gałęzi
i pozbawić mnie złudzeń
układają się na kształt tarczy zegara
ja stoję po środku a one kręcą się
do melodii którą ostatni raz słyszałem
będąc dzieckiem
wyciągam ręce bo tęsknię za czymś więcej
niż tylko popękana kora parkowych drzew
wtedy one podrywają się spłoszone
żeby za chwilę zniknąć w gęstwinie gałęzi
i pozbawić mnie złudzeń
8.02.2014
Happy Birthday Mr. President
twój lukrowany uśmiech
i dwie wisienki
wciśnięte w oczodoły
sprawiają że nie wiem czy
siedzi w tobie M. Monroe
czy może jednak A. Capone
jeszcze ten huk
truskawkowych piccolo
w połączeniu z fałszywym sto lat
a wszystko chyba tylko po to
żeby nie zasnąć pod stołem
bo wtedy zamiast świeczek
postawisz mi znicz
i dwie wisienki
wciśnięte w oczodoły
sprawiają że nie wiem czy
siedzi w tobie M. Monroe
czy może jednak A. Capone
jeszcze ten huk
truskawkowych piccolo
w połączeniu z fałszywym sto lat
a wszystko chyba tylko po to
żeby nie zasnąć pod stołem
bo wtedy zamiast świeczek
postawisz mi znicz
7.02.2014
Zbrodnia doskonała, opisana w sposób daleki od ideału
na wpół-leżąc
ze współczesnym atrybutem władzy w dłoni
(tutaj w zależności od wyobraźni
mógł to być pilot ale mogło być dużo gorzej)
przykryty ciepłym pledem w kolorze purpury
z dodatkiem zgniłej zieleni za oknem
Pan (proszę traktować bardziej jako formę
grzecznościową niż tytuł)
obmyślał misterny plan (ewentualnie uknuwał)
okropniej zbrodni
w tym miejscu proszę sprawdzić czy w pobliżu
nie ma osób nieletnich bo będzie się działo
ów plan
chodził mu po głowie od tygodni
(jeśli nie od miesięcy)
był chyba równie intrygujący co rozwój wydarzeń
w jednym polskim serialu na M.
może już przejdę do sedna bo wyczuwam
że większość czytelników właśnie robi sobie
przerwę na kawę tudzież herbatę
uwaga!
(wyjawię ofiarę której imię zrekompensuje
państwu cały trud dotarcia
aż do tego miejsca)?
N-u-d-a
ze współczesnym atrybutem władzy w dłoni
(tutaj w zależności od wyobraźni
mógł to być pilot ale mogło być dużo gorzej)
przykryty ciepłym pledem w kolorze purpury
z dodatkiem zgniłej zieleni za oknem
Pan (proszę traktować bardziej jako formę
grzecznościową niż tytuł)
obmyślał misterny plan (ewentualnie uknuwał)
okropniej zbrodni
w tym miejscu proszę sprawdzić czy w pobliżu
nie ma osób nieletnich bo będzie się działo
ów plan
chodził mu po głowie od tygodni
(jeśli nie od miesięcy)
był chyba równie intrygujący co rozwój wydarzeń
w jednym polskim serialu na M.
może już przejdę do sedna bo wyczuwam
że większość czytelników właśnie robi sobie
przerwę na kawę tudzież herbatę
uwaga!
(wyjawię ofiarę której imię zrekompensuje
państwu cały trud dotarcia
aż do tego miejsca)?
N-u-d-a
6.02.2014
Rytualny zabieg oczyszczająco-pielęgnacyjny
nie umiem wyczytać
z tych kilku orłów i reszek
rozsypanych na dłoni
czy było warto albo
ile można poświęcić
więc wyrzucam wszystko
choćby najmniejszą gorycz
(nie przywiązuję się do rzeczy)
i nasłuchując odpowiedzi
zanurzam twarz w święconej wodzie
wierzę w jej kojące właściwości
bo na koniec czuję się
wypielęgnowany i oczyszczony
wychodzę i idę prosto do nieba
z tych kilku orłów i reszek
rozsypanych na dłoni
czy było warto albo
ile można poświęcić
więc wyrzucam wszystko
choćby najmniejszą gorycz
(nie przywiązuję się do rzeczy)
i nasłuchując odpowiedzi
zanurzam twarz w święconej wodzie
wierzę w jej kojące właściwości
bo na koniec czuję się
wypielęgnowany i oczyszczony
wychodzę i idę prosto do nieba
5.02.2014
Uliczny sprzedawca papierosów
nawet nie widać kręgów
na ledwie muśniętej
powierzchni kałuży
co na krótką chwile
zamienia się w cudowny obraz
stoję na wyciągnięcie ręki
i chyba mógłbym dotknąć
rozpiętych skrzydeł płaszcza
poczuć na twarzy lekki powiew
ale się boję
sens mojego istnienia
to jest ten właśnie moment
później jest tylko brudna ulica
która z każdą następną godziną
robi się czarna i pusta
aż się nie mogę doczekać jutra
na ledwie muśniętej
powierzchni kałuży
co na krótką chwile
zamienia się w cudowny obraz
stoję na wyciągnięcie ręki
i chyba mógłbym dotknąć
rozpiętych skrzydeł płaszcza
poczuć na twarzy lekki powiew
ale się boję
sens mojego istnienia
to jest ten właśnie moment
później jest tylko brudna ulica
która z każdą następną godziną
robi się czarna i pusta
aż się nie mogę doczekać jutra
Dzień-ciołek
wesoło świeci słonko
i twarz bez szczypty pudru
do nieba leć biedronko
na pączku dużo lukru
a kiedy się rymuje
przy pełnym audytorium
nie ważne czy smakuje
nagrobne lapidarium
zmiażdżonej muchy truchło
i już nie po raz pierwszy
bo jutro będzie futro
a dzisiaj będzie wierszyk
i twarz bez szczypty pudru
do nieba leć biedronko
na pączku dużo lukru
a kiedy się rymuje
przy pełnym audytorium
nie ważne czy smakuje
nagrobne lapidarium
zmiażdżonej muchy truchło
i już nie po raz pierwszy
bo jutro będzie futro
a dzisiaj będzie wierszyk
Cztery pory roku
kiedyś wyrośnie tu zboże
pszeniczne łany będą falować
za każdym poruszeniem rozgrzanego powietrza
tutaj znajdą schronienie polne zwierzęta
a na niebie zatańczą ptaszki najpiękniej
jak to tylko one potrafią
ale niech już spadnie śnieg
i niech zasłoni niespełnione nadzieje
spisane na kawałku papieru przesiąkniętym
prawdziwym uczuciem i tęsknotą za domem
a gdy rdza uprzątnie stalowe szkielety
do ostatniego guzika
nadejdzie wiosna
pszeniczne łany będą falować
za każdym poruszeniem rozgrzanego powietrza
tutaj znajdą schronienie polne zwierzęta
a na niebie zatańczą ptaszki najpiękniej
jak to tylko one potrafią
ale niech już spadnie śnieg
i niech zasłoni niespełnione nadzieje
spisane na kawałku papieru przesiąkniętym
prawdziwym uczuciem i tęsknotą za domem
a gdy rdza uprzątnie stalowe szkielety
do ostatniego guzika
nadejdzie wiosna
Subskrybuj:
Posty (Atom)