12.02.2014

Mamo, mamo coś ci dam

tam gdzie ta sterta liści
kiedyś rosły fiołki
pamiętasz? stawialiśmy je
w kieliszku na stole
tamta ścieżka wiodła do domu
i dokładnie w tym miejscu
czekała nasza matka
wcześniej trzeba było wejść
przez ciemną sień do środka
tutaj była kuchnia
a pod oknem stał stół
ja trzymałem kwiatki za plecami
w ten sposób
ona się uśmiechnęła i zapytała:
co tam synku chowasz?
wtedy bura kotka uniosła głowę
a ja wyrecytowałem mój pierwszy
i chyba najważniejszy wierszyk
który mi pozostał w pamięci
jest jeszcze pusty kieliszek

Los Bandidos De Brudno Literationes

porozmawiaj z nią
albo włóż jej język miedzy zęby
bum bum bang bang odbija się echem
a zaraz potem uuu zwielokrotnione
miasto zasypia i tylko zbóje nie mogą
nie gadaj tyle tylko włóż jej rękę
no dalej przecież ona liczy barany
w czarnych foliowych woreczkach
i co jeszcze nie jesteś entertained?
to po co tu przyszedłeś wędrowcze?
uczucia wyższe zostawiamy w bramie
bo namiętność jest wypisana na ścianach
z braku umiejętności rysowania wagin
koślawy fallus symbolem zmierzchu
hau hau szczeka pies rasy pitbull
a w ślad za nim cała sfora
z dzielnicowego komisariatu
dobry wieczór dowód osobisty proszę
nie czas i nie miejsce na amory
ale poezja jest i owszem ponadczasowa
obywatelu

11.02.2014

Blair Witch Mushrooms Project

kiedy mnie złe wodzi po lesie
a dookoła tylko szatany
łypią spod kapeluszy
modlę się
o jeszcze jednego grzybka
obchodzę to samo drzewo kilka razy
zagubionych grzybiarzy pogański rytuał
i trzask
złamanej gałęzi bo jakie licho
mnie podkusiło wybierać się samotnie
do obcego lasu co szumi złowieszczo
kilka kroków i podrywa się
spłoszony ptak
a spocona dłoń ściska rękojeść noża
jedynego obrońcy
i koszyk dziurawy niech będzie mi tarczą
kiedy wreszcie trafiam na skraj lasu
staję oko w oko z rogatym potworem
rasy mlecznej Holsztyno-Fryzyjskiej
ryczy na mnie żebym ją wydoił
zgiń przepadnij
żegnam się pospiesznie i pędzę
udusić moje grzyby w śmietanowym sosie

Zła pora na kąpiel

tańczcie tańczcie dziewczęta
malowane nad zielonym stawem
chłopcy wypiją za wasze zdrowie
ciała jędrne rumiane twarze
kołyszą się szuwary
do dna do dna za warkocze
ciągnie ręka zwodnicza
aż tęczowe bąbelki
na spienionej wodzie pękają
prawda wypłynie nazajutrz
a święty Jan i tym razem nie zdążył

Pora obiadowa

gdy ty piałeś koguciku kurodziobku
z wysokości glinianego garnka z jednym uchem
opuszczonym biesek przez wieś przemykał
cichuteńko opłotkami leciuteńko się unosił
biały dymek z letniej kuchni zapach
gotowanego mięsa z kością
niezgody rzuconej przez złego pomiędzy
domy drewniane kryte a słońce się odbija
jak od niklowanych hełmów gdy obce wojsko
maszeruje środkiem uniesione lufy
kostuchy ślepia zaglądają do okien
gore! gore! stodółka w samym środku wszechświata
oczy przewrócone do nieba w wojskowej kuchni
bulgoce rosół Mittagessen samt Nachtisch

Letnia przygoda nad jeziorem osobliwości

jeśli tylko chcesz ukochana
możemy brodzić pośród wysokich traw
odurzeni zapachem polnych kwiatów
aż dojdziemy do tajemniczego jeziorka
o którym wiedzieliśmy tylko ja i Bóg
zanurzymy stopy w chłodnej wodzie a potem
nauczę cię splatać palce
tak żeby nie uronić ani kropli
opowiesz mi te wszystkie niesamowite historie
co ci akurat przyjdą do głowy
a ptaki zaśpiewają nam swoje stare szlagiery
których motywem przewodnim jest namiętność
i dopiero na koniec szepniesz mi cichutko
że mnie już nie kochasz

10.02.2014

Pozbywanie się złudzeń

nie widzę postaci tylko ich wydłużone cienie
układają się na kształt tarczy zegara
ja stoję po środku a one kręcą się
do melodii którą ostatni raz słyszałem
będąc dzieckiem

wyciągam ręce bo tęsknię za czymś więcej
niż tylko popękana kora parkowych drzew
wtedy one podrywają się spłoszone
żeby za chwilę zniknąć w gęstwinie gałęzi
i pozbawić mnie złudzeń

8.02.2014

Happy Birthday Mr. President

twój lukrowany uśmiech
i dwie wisienki
wciśnięte w oczodoły
sprawiają że nie wiem czy
siedzi w tobie M. Monroe
czy może jednak A. Capone
jeszcze ten huk
truskawkowych piccolo
w połączeniu z fałszywym sto lat
a wszystko chyba tylko po to
żeby nie zasnąć pod stołem
bo wtedy zamiast świeczek
postawisz mi znicz

7.02.2014

Zbrodnia doskonała, opisana w sposób daleki od ideału

na wpół-leżąc
ze współczesnym atrybutem władzy w dłoni
(tutaj w zależności od wyobraźni
mógł to być pilot ale mogło być dużo gorzej)
przykryty ciepłym pledem w kolorze purpury
z dodatkiem zgniłej zieleni za oknem
Pan (proszę traktować bardziej jako formę
grzecznościową niż tytuł)
obmyślał misterny plan (ewentualnie uknuwał)
okropniej zbrodni

w tym miejscu proszę sprawdzić czy w pobliżu
nie ma osób nieletnich bo będzie się działo

ów plan
chodził mu po głowie od tygodni
(jeśli nie od miesięcy)
był chyba równie intrygujący co rozwój wydarzeń
w jednym polskim serialu na M.
może już przejdę do sedna bo wyczuwam
że większość czytelników właśnie robi sobie
przerwę na kawę tudzież herbatę

uwaga!

(wyjawię ofiarę której imię zrekompensuje
państwu cały trud dotarcia
aż do tego miejsca)?

N-u-d-a