kiedy zapiszemy wszystkie kartki
jakimś ścierwem zmielonym z prochem armatnim
bo nie będzie już nic do zdobycia
a na pagonach zabraknie miejsca na gwiazdki
przy dźwiękach harmoszki zaśpiewamy rzewnie
o krasnolicych dziewkach i matuszce R.
które płaczą nad naszym soldackim losem
gdy my tu dziwek mamy więcej niż machorki
ale o tym nie lzja wspominać w liście
Agoń! Agoń! Krzyczy towariszcz lejtnant
ze zdobycznym Marlboro w ustach owrzodzonych
od samogonu z podejrzanego źródła
Jewropa, Ameryka pod piętami co jak tarka
zetrą wszystko i nastanie pokój
i demokracja
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
16.03.2014
14.03.2014
Studnia
tam na samiutkim dnie zawsze panuje półmrok
jego poziom podnosi się i opada
w zależności od pory dnia oraz innych
czynników zewnętrznych
wyżej są symbole i znaki zrobione czym popadnie
wśród których dominuje męski członek
o bardzo zróżnicowanych parametrach
i grubości kreski
w miejscu gdzie już ramię nie sięga
zaczyna się mozaika z nudnym motywem
przesuszonych pelargonii i szaro-burych kotów
co się oblizują lubieżnie
a ponad cembrowiną jest jeszcze ogromne oko
które spogląda na to wszystko z przymrużeniem
jego poziom podnosi się i opada
w zależności od pory dnia oraz innych
czynników zewnętrznych
wyżej są symbole i znaki zrobione czym popadnie
wśród których dominuje męski członek
o bardzo zróżnicowanych parametrach
i grubości kreski
w miejscu gdzie już ramię nie sięga
zaczyna się mozaika z nudnym motywem
przesuszonych pelargonii i szaro-burych kotów
co się oblizują lubieżnie
a ponad cembrowiną jest jeszcze ogromne oko
które spogląda na to wszystko z przymrużeniem
Gówno
Andriej Wacławowicz
przegląda pospiesznie
najnowszy tomik wierszy
żeby wreszcie
jednym zgrabnym ruchem
wybrać ten o miłości
twój najważniejszy
grube palce formują kuleczkę
żeby ją rozprostować
na gołym kolanie
adin dwa tri cztery razy
czynność powtarza
jakby nie wiedział co dalej
co ma zrobić z tym wierszem
unosi pośladki
a kilka srebrzystych much
odrywa się od twojej skroni
czując w powietrzu
ostry zapach
wojennego gówna
przegląda pospiesznie
najnowszy tomik wierszy
żeby wreszcie
jednym zgrabnym ruchem
wybrać ten o miłości
twój najważniejszy
grube palce formują kuleczkę
żeby ją rozprostować
na gołym kolanie
adin dwa tri cztery razy
czynność powtarza
jakby nie wiedział co dalej
co ma zrobić z tym wierszem
unosi pośladki
a kilka srebrzystych much
odrywa się od twojej skroni
czując w powietrzu
ostry zapach
wojennego gówna
13.03.2014
Harmonia
ubrani w górę od piżamy
z upodobaniem oglądamy te same
wschody i zachody
a wspólny papieros zasłoni
niepotrzebną resztę
i wydawać by się mogło
że jesteśmy jednym organizmem
wijącym się na pościeli
w wynajętym pokoju gdzieś na Białołęce
z pominięciem kilku szczegółów
o których tutaj celowo nie wspomnę
żeby nie popsuć
pozytywnego wrażenia
z upodobaniem oglądamy te same
wschody i zachody
a wspólny papieros zasłoni
niepotrzebną resztę
i wydawać by się mogło
że jesteśmy jednym organizmem
wijącym się na pościeli
w wynajętym pokoju gdzieś na Białołęce
z pominięciem kilku szczegółów
o których tutaj celowo nie wspomnę
żeby nie popsuć
pozytywnego wrażenia
4.03.2014
Dzikie Pola
osiemdziesiąt tysięcy słońc odbitych
od napierśników tylko czeka żeby zalać
oślepiającym blaskiem Dzikie Pola
ziemia przebudzona z zimowego snu
przeciera z niedowierzaniem oczy
marszcząc przy tym podrapane kopytami czoło
Wygląda teraz jak Chrystus Frasobliwy
niezdarnie wystrugany z lipowego drzewa
i postawiony na rozstajnych drogach
Kijów Rzym Krym czy Moskwa z każdej strony
przeraźliwy dźwięk piszczałek tatarskich
wzywa duchy wojowników ku przestrodze
wiatr szarpie za kolorowe proporce
jakby chciał poprzewracać ołowiane żołnierzyki
i ułożyć z nich na trawie jakiś znak
a nad tym wszystkim unosi się wolność
płynie majestatycznie na ogromnych skrzydłach
nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca tam na dole
od napierśników tylko czeka żeby zalać
oślepiającym blaskiem Dzikie Pola
ziemia przebudzona z zimowego snu
przeciera z niedowierzaniem oczy
marszcząc przy tym podrapane kopytami czoło
Wygląda teraz jak Chrystus Frasobliwy
niezdarnie wystrugany z lipowego drzewa
i postawiony na rozstajnych drogach
Kijów Rzym Krym czy Moskwa z każdej strony
przeraźliwy dźwięk piszczałek tatarskich
wzywa duchy wojowników ku przestrodze
wiatr szarpie za kolorowe proporce
jakby chciał poprzewracać ołowiane żołnierzyki
i ułożyć z nich na trawie jakiś znak
a nad tym wszystkim unosi się wolność
płynie majestatycznie na ogromnych skrzydłach
nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca tam na dole
Ostatni pociąg
przytulam się do siebie z czułością
ale karykaturalnie wykrzywione usta
próbują mnie oszukać że to nie ja
emocje wypisane na ścianach w sposób wulgarny
spływają do brudnej umywalki
żeby się ukryć przed światem co śmierdzi
odurzającą mieszaniną moczu i spermy
damski głos oznajmia cichutko
że pociąg odjedzie zanim się zdążę zakochać
w jego delikatnym brzmieniu
wtedy znikam wśród jęków i zgrzytu wagonów
a ukręcony kran roni jedną
rdzawą kroplę
ale karykaturalnie wykrzywione usta
próbują mnie oszukać że to nie ja
emocje wypisane na ścianach w sposób wulgarny
spływają do brudnej umywalki
żeby się ukryć przed światem co śmierdzi
odurzającą mieszaniną moczu i spermy
damski głos oznajmia cichutko
że pociąg odjedzie zanim się zdążę zakochać
w jego delikatnym brzmieniu
wtedy znikam wśród jęków i zgrzytu wagonów
a ukręcony kran roni jedną
rdzawą kroplę
21.02.2014
20.02.2014
19.02.2014
Ekwilibrystyka języka
umiejętność przypinania cudzych kwiatów
do własnego kapelusza w ten sposób
na ruinach Rzymu zbudowano nowe miasto
rozbieram wzrokiem marmurowy posąg
który zdobi centrum handlowo-rozrywkowe
w miejscu gdzie powinna była być świątynia
łatwo jest rozpoznać siedem znajomych taktów
w nowym utworze ku czci Poncjusza
przecież kiedyś sam kradłem czereśnie
bo tamte u sąsiada były słodsze
wreszcie jacyś wandale odrąbali mi dłonie
ale ktoś się lituje i rzuca dwa euro
a ktoś inny bierze mnie pod pachę
i wyrzuca do Tybru
do własnego kapelusza w ten sposób
na ruinach Rzymu zbudowano nowe miasto
rozbieram wzrokiem marmurowy posąg
który zdobi centrum handlowo-rozrywkowe
w miejscu gdzie powinna była być świątynia
łatwo jest rozpoznać siedem znajomych taktów
w nowym utworze ku czci Poncjusza
przecież kiedyś sam kradłem czereśnie
bo tamte u sąsiada były słodsze
wreszcie jacyś wandale odrąbali mi dłonie
ale ktoś się lituje i rzuca dwa euro
a ktoś inny bierze mnie pod pachę
i wyrzuca do Tybru
Subskrybuj:
Posty (Atom)

