3.07.2014

Wszystko się zaczyna od kwitnących kasztanów

dobre wspomnienia są kruche jak vanilla butter biscuits z gorzką kawą bez mleka a ten aromat już nigdy nie będzie taki jak wtedy przed maturą kiedy wszystko było jeszcze przed domem od zawsze rósł kasztanowiec który chwytał rozczapierzonymi palcami promienie słońca albo krople deszczu i można było śnić o tym co nieprawdopodobne aż przyleciała śmierć pod postacią małego motylka* i usiadła sobie najpierw na naszym drzewie *) Cameraria ohridella

2.07.2014

Byłem? Jestem? Będę?

Byłem poetą
Jestem poetą
Będę:

1.07.2014

Przybycie Pana Z Do Miasteczka W

to chyba nie jest wiersz o kolejce Piko albo Panu X


kiedy wysiadłem na tamtej stacji
bez wulgaryzmów uniesionego fallusa
czy choćby numeru telefonu do lokalnej dziwki

ale zmniejszony do rozmiarów krasnoludka
zagubiony w zupełnie mi obcym świecie
w którym nawet drzewa rosły jakby od linijki

na próżno szukałem znajomego widoku
pijaka mamrocącego swoją autobiografię
albo jakiegoś kundla który sobie upodobał pociągi

nic od czego można zacząć zwyczajne życie
bez sztucznych uśmiechów na plastikowych twarzach
i tego nieznośnie duszącego zapachu świeżości

Wiersz-konglomerat na początek sezonu, w którym na próżno się doszukiwać oklepanych wątków miłosnych, nawet w formie ilustracji do książki

Sezon dopiero się zaczyna
a wygląda tak
jakby się miał skończyć
gdyby nie zapach gotowanego bobu

trzymam język za zębami
ale aż mnie korci
aby się wślizgnąć w łyżwy
które stoją dzisiaj tak wdzięcznie

lipowy pan x patrzy na mnie
i marszy czoło
kiedy powielam stare żarty
chociaż nikt nie ma ochoty na nowe

chyba muszę wyjechać
na dzień albo dwa
żeby sobie wreszcie przypomnieć
jak się włącza światło nosem

24.06.2014

Window


Rysunek na gładkiej powierzchni

Słonce zawisło albo je ktoś powiesił
na tle brudnoszarego kłębowiska
które powinno mieć inną nazwę niż ta
ogólnie przyjęta przez osobniki
robiące wszystko żeby się tam dostać

i jeszcze te żałośnie betonowe pudełka
rozsypane przez pijanego architekta
któremu najwidoczniej było wszystko jedno
bo właśnie odkrył że praca jest po to
żeby sobie zrobić dłuższą przerwę od życia

przechodzę przez ten koszmar uzbrojony
w coś co chyba tylko z nazwy jest płaszczem
kapeluszem przyciemnianymi okularami
oraz papierosem i koniecznie bez filtra
ponieważ w zaistniałych okolicznościach

raczej mi nie wypada tego przedłużać

23.06.2014

konik polny i boża krówka

na trawniku pod blokiem urosły pieczarki
ogromne jak deserowe talerze
matka
siedzi w kuchni i płacze
mamo dlaczego płaczesz? pytam
to od cebulki do tych twoich muchomorków
syneczku
czy wiesz że w krzakach mamy tajną bazę?
tylko pamiętaj bądź grzeczny
pamiętam
jak co rano latała po chleb i bułki
aż kiedyś już tam została
niebo
leżymy sobie z chłopakami na trawie
każdy o czymś marzy albo za kimś tęskni
ojciec
w pokoju na wersalce
gapi się w sufit i słucha radia
czasem skacze na jednej nodze do ubikacji
a ja
nie mogę znieść tego rzępolenia

17.06.2014

Być może odejdę bez słów

ramiona się wzruszą do łez
w oku zakręci się droga
a przeszłość zaskomli jak pies
że nowy rozpoczął się rozdział

i gdzieś zarumieni się chleb
gdy oczko puści mu rosół
jak głupi zaśmieje się ser
pokrywka podskoczy wysoko

opadnie mgła albo kurz
być może odejdę i już