7.06.2016

Jest idealnie, brakuje tylko zakończenia

kiedy już wypowiemy sakramentalne
zamieszkajmy razem bo tak będzie taniej
pojawi się perspektywa stworzenia rodziny
dla naszych wykastrowanych kotów
wniesiesz w posagu tysiąc fejsbukowych lajków
i może wreszcie polubię programy kulinarne
ktoś kogoś zarżnie nożem do pieczywa
a gdzieś tam nastąpi poważna awaria
jak dwie szczoteczki do jednej ładowarki
będziemy wymieniać płyny ustrojowe
bez pytań o sens niezdejmowania skarpet
pelargonia na balkonie wypuści pędy
na znak że związek jest w stadium rozkwitu
umówimy się na mieście z doradcą kredytowym
ktoś się powiesi na sznurze od bielizny
a gdzieś tam włączy się poczta głosowa
jak dwie szczoteczki do jednej ładowarki
będziemy się zastanawiać
nad jakimś ładnym zakończeniem   

6.06.2016

Chorobliwie i opętańczo

czytam wielkich poetów z nadzieją
że coś we mnie zostanie z tego
ich fizycznego bólu i cierpienia
które są wyczuwalne pod opuszkami palców

głaszczę każdy wiersz poczynając od tytułu
a kończąc na puencie żeby nic mi nie umknęło
szczególnie to co ukryte gdzieś między wersami
bo może nagle zabrakło odpowiedniego słowa

gdyby jeszcze dodać trochę lęków i frustracji
i wymieszać z odrobiną niespełnionych pragnień
to nagle się okazuje że oni wcale nie umarli
tylko żyją we mnie i w moich koszmarach

5.06.2016

Raj dla łotrów

zaczepiam przypadkowego przechodnia
i pytam jak trafić do raju dla łotrów
bo nie ukrywam że się trochę pogubiłem

przecież mu nie powiem że prawie wszystko
co było do spierdolenia to spierdoliłem
więc stoję i czekam na jakieś wskazówki

facet najpierw patrzy mi prosto w oczy
a potem sięga do kieszeni po papierosy
na znak że to wszystko nie jest takie proste

jeżeli bardzo chcesz się tam znaleźć
to najpierw musisz się stoczyć i zrozumieć
że jesteś w punkcie z którego już nie ma odwrotu

zobaczysz twarze tych wszystkich których zwiodłeś
a ciepła wódka w szklance zamieni się w absynt
i wtedy być może pojmiesz że przecież nie tędy droga

3.06.2016

Kiedy już postawią nam pomniki

ja już nie mam złudzeń że ktoś kiedyś
te wszystkie wiersze zapisze na płycie
i pewnie się przewrócicie jeśli dodam
że na pomnik dla nieśmiertelnego poety
zrobiony z imitacji czerwonego granitu
polski dystrybutor daje dwuletnią gwarancję
czy to wystarczy żeby sobie utrwalić
przynajmniej jeden wybrany cytat
albo czy przypadkowi przechodnie
nie skoncentrują się na sprawach prozaicznych
takich jak mech albo ptasie odchody
które mogą zagrażać wiecznej sławie
dużo bardziej niż internetowe trolle
a nieokreślony wyraz twarzy na porcelanowej emotikonie
to kolejny dowód na to że nigdy nie ma pewności
co powie ostateczny juror i jeszcze wypada dodać
że trzeba mieć kogoś kto będzie stawiał znicze
i od czasu od czasu przejedzie po wszystkim
mokrą szmatą

Ad mortem defecatum

kiedy próbujesz walczyć ze stereotypami
ale skurwysyny gdzieś się pochowały
a ty zwyczajnie nie masz już ochoty
żeby się napierdalać z własnymi myślami
w bramie z niezdarnie namalowanym chujem
który idealnie obrazuje stosunek
do szarej i tak ponurej rzeczywistości
jak twój wyraz twarzy gdy z braku innych zajęć
musisz czytać te wszystkie wulgaryzmy
powypisywane przez podobnego tobie frustrata
dla którego wyssane z palca numery do okolicznych dziwek
są najlepszym dowodem na to że nic nie jest idealne
i chociaż wiem że jesteś wkurwiony
to jednak uprzejmie proszę żebyś się nie obrażał
na ten wiersz

18.05.2016

***

Wszystko jest takie powszednie
dzień 
dom
krzesło
chleb
kubek
cerata
i te wszystkie nieudolne próby
żeby herbata smakowała nadzwyczajnie
albo liszaj na ścianie 
zamienił się w jakieś fantastyczne zwierzę
krople z cieknącego kranu
uderzają w zwykły emaliowany garnek
nie potrafię do tego dorobić melodii
a codzienny skowyt psa sąsiadów
utwierdza mnie w przekonaniu
że tak już będzie zawsze
gdyby nawet nastąpił koniec świata
to potem będzie tak jak dawniej
dzień 
dom
krzesło
kubek
cerata
niech ktoś się zlituje i ze mną zgodzi
że tak właśnie wygląda 
piekło

Wieszyk

na skutek wewnątrzpoetyckich rozgrywek
ludzie nie chcą lajkować moich wierszy
bo kluczem do literackiej nieśmiertelności
jest przynależność do któregoś ze stowarzyszeń
możesz się zapisać pod warunkiem że pocałujesz w dupę
matkę założycielkę i administratorów grupy
oraz wykupisz całą ryzę ich wierszyków bez dedykacji
powiem ci jeszcze na ucho
że w tym środowisku liczy się lojalność
i nie można funkcjonować bez wzajemnych polubieni
to co mam do powiedzenia jest sprawą drugorzędną
liczy się warsztat więc powinienem się skupić
na liczeniu głosek i nie pisz wierszy na czczo
zjedzenie choćby jednej literki w tytule
kończy się dożywotnim wykluczeniem
z towarzystwa wzajemnej absztyfikancji
w grafomańskim piekle smażą się wiersze
jeśli nie chcesz do niego trafić
to się przynajmniej spuentuj
że jest ci głupio i że przepraszasz

Nieoczekiwany zbieg okoliczności łagodzących

Kiedyś byłem twardy jak leszczynowy orzeszek
ale na skutek brawurowego nietrzymania gardy
odkryłem uroki zapatrywania się w rozgwieżdżone niebo
przybrawszy pozycję horyzontalną snuję plany
kosmicznych podróży gdy tylko spłacę wszystkie kredyty
które na wzór ołowianej kuli trzymają mnie przy ziemi
i nie pozwalają się oderwać od spraw codziennych
jest jeszcze kształt embrionalny
zajmujący teraz dwie trzecie mojej przestrzeni
ale mógłbym sobie i z tym poradzić
gdybym znalazł wystarczająco dużo siły
żeby otworzyć oczy i zrobić zachęcającą minę
przybrawszy formę wielokończynowego potwora
moglibyśmy pozałatwiać wszystkie niezałatwione sprawy
albo dokończyć niedokończone rozmowy
a tak tylko leżę i nasłuchuję o czym śni moja druga połowa
żeby ją w odpowiednim momencie uratować
z objęć wyimaginowanego przeciwnika
co tylko czyha żeby nas otworzyć
i zeżreć cały środek wiersza

To będzie o miłości

w pierwszych słowach mojego wiersza
chciałbym cię pozdrowić najmilsza
ale nie mam najmniejszego pojęcia
jak to zostanie odczytane na zajęciach
z rozbierania utworów na czynniki pierwsze
zapewniam że moje intencje są najszersze
i może od razu wyłożę co mam na myśli
bo nie daj Bóg komuś się przyśni
jakaś niedorzeczna interpretacja
powiem krótko - poznaliśmy się na wakacjach
na przełomie lipca i sierpnia
zachód słońca w kolorze sepia
lekki wiaterek i falująca sukienka
przyjemna w dotyku aksamitnie miękka
trawa żółto nakrapiana polnym kwieciem
oraz turkusowe oczy chyba najpiękniejsze na świecie
już tłumaczę do czego zmierzam
bo cała konstrukcja się nadwyręża
i ktoś stwierdzi że na darmo moje poetyckie próby
gdy rozwlekłość stylu prowadzi do zguby
więc wyjaśniam w żołnierskich słowach
że puenta jeszcze nie jest gotowa