14.09.2013

Starodrzew

czerwonozłoty dywan zapada się
pachnie wilgocią i gnijącymi liśćmi
na suficie kłębią się brudne chmury
a przez otwarte okna wlatuje szum
parkowych drzew z których jedno
stoi tam gdzie stary kaflowy piec
i nic sobie nie robi z tego że teraz
noce są takie chłodne

starych drzew się nie przesadza
szepce babcia a ojciec ma taką minę
jakby się żegnał gdy ona przykłada do pieca
poduszkę żeby nie kaszleć i nie pluć
do chusteczki ukrywanej w rękawie
później leży nieruchomo wpatrzona
w jakiś punkt spoglądam w tamtą stronę
i widzę kawałek wyszczerbionego muru
a dalej parkową alejkę

12.09.2013

Mam suchą twarz

pieką mnie oczy
od gapienia się na horyzont
przez lornetkę prezent
z pierwszej komunii

mam oglądać dupy w oknach
a nie zawracać gitarę
siedzieć w pokoju i czekać
na zmiany ustrojowe

to jest kara za trzepanie
jęzorem o tym samym
jesteś jeszcze za mały
żeby wiedzieć co tam jest

po drugiej stronie

La dernière danse (sans culottes)

tańczymy menueta
kwintet smyczkowy
gra czysto i tak pięknie
trzepoczą migoczą rzęsy
marszczysz nosek
podajesz prawą rękę
teraz lewą figura zet
rozchylasz wargi

gdzie twój mąż gbur
i prostak kiedyś go wyzwę
wezmę tylko kilka lekcji
u najlepszego fechmistrza
z samej Wenecji przybył
na moją serdeczną prośbę
posadzka jak lustro
odkrywa nasz sekret

cóż to za hałas na dworze
przed pałacem gromadzi się
motłoch nie przestawajcie
grajcież na litość boską
Bastylia wzięta! to koniec
romansu na trzy czwarte

i bez pantalonów

11.09.2013

Nikąd

jestem wyrodnym potworem
i dzieci uciekają na mój widok
jeśli będziecie tak biegać
to wygracie wszystkie olimpiady
krzyczę a one się modlą
do czarnej madonny
żebym więcej nie przyszedł

to nie jest takie proste
trzeba lecieć z przesiadką
i dwa dni drogi samochodem
musisz najpierw zabić swojego ojca
mówi stary człowiek z ogromnym krzyżem

śmierdzę potem i czerwoną ziemią
ale nie mam odwagi się wykąpać
za to stawiam kroki tak żeby nie umrzeć
tutaj śmierć się wygrzewa na słońcu
a wszyscy święci są czarni

kiedy wracam znikąd
mój martwy ojciec podaje mi kurtkę
pierścień i urządza ucztę

***

zagrajmy w klasy
ja będę robotnicza
a ty będziesz chłopska
poznamy się
na lubelskiej uczelni
wróciłem znikąd
uciekłaś dokądś

jestem facetem
nie lubię grać w gumę
urodzą się dzieci
wciąż bawimy się w dom
na trzydziestoletni kredyt
pięć kart i rzadka ręka

zacznie się nasze piekło-niebo
będzie się ciągnąć
przez te wszystkie przemiany
kaczory donaldy
rydzyki w śmietanie
z podlaskich lasów

do których się kiedyś schowamy

9.09.2013

Garść poziomek

wyśniłem śmierć matki
pamiętam tylko łopianowy liść
jak otwartą dłoń a na nim poziomki
postrzępiony koniec linii życia
wyłonił się po słodkiej chwili

teraz delektuję się smakiem lata
i czerwienią która ma inny odcień
słabo czytam z ręki ale wiem
że to co dobre nie trwa wiecznie

kiedyś napiszę o tym wiersz
i może ktoś się skrzywi że nie lubi
poziomek

8.09.2013

Proszę coś ze mną zrobić

jestem taki maleńki
że się mieszczę w garści
proszę mnie przesypany
do pudełka po kawie
lubię ten zapach przypomina mi
młynek na korbkę z szufladką
ojca matkę i słońce w pokoju
na ósmym piętrze

schowany pod kamieniem
zrobię sie jeszcze mniejszy
że już prawie nieczytelny
wszyscy zapomną gdzie leżę
i będą mnie szukać a ja
będę się z nimi bawił
w chowanego

najgorzej jest w piwnicy
pośród starych bibelotów
do których ktoś stracił sentyment
albo zwyczajnie próbuje żyć dalej
tam jest ciemno i mieszkają demony
a ręka koszmarnie długo
poszukuje światła

Gnój

rój kolorowych gnojnic
kłębi się nad głową
i już zaciera odnóża

na te wszystkie brudne myśli
które wyleją się z ust
jak z wojskowej latryny trafionej
 pociskiem burzącym

uciekają motyle pszczoły
nawet słońce chowa się
za wieżą kościoła NMP
przerobionego na magazyn

białe robaki dokończą dzieła
zostawiając poczucie pustki
spleśniały chleb i liszaje na ścianach

lawenda pachnie za każdym dotknięciem
że na chwilę zapominam

5.09.2013

Pożegnanie tamtego lata

stada gęsi dają znaki że coś się kończy
wraz z ostatnim oddechem ciepłego powietrza
nastanie chłód i ciemność a obumarłe drzewo
w moim ogrodzie nie wyda więcej owoców

już czas sprzątnąć porcelanowe filiżanki
listy pożółkłe zdjęcia i sentymentalne bibeloty
do mrocznej piwnicy albo na śmietnik
idzie jesień najlepsza pora żeby się pożegnać