13.03.2014

Harmonia

ubrani w górę od piżamy
z upodobaniem oglądamy te same
wschody i zachody
a wspólny papieros zasłoni
niepotrzebną resztę
i wydawać by się mogło
że jesteśmy jednym organizmem
wijącym się na pościeli
w wynajętym pokoju gdzieś na Białołęce
z pominięciem kilku szczegółów
o których tutaj celowo nie wspomnę
żeby nie popsuć
pozytywnego wrażenia

4.03.2014

Dzikie Pola

osiemdziesiąt tysięcy słońc odbitych
od napierśników tylko czeka żeby zalać
oślepiającym blaskiem Dzikie Pola

ziemia przebudzona z zimowego snu
przeciera z niedowierzaniem oczy
marszcząc przy tym podrapane kopytami czoło

Wygląda teraz jak Chrystus Frasobliwy
niezdarnie wystrugany z lipowego drzewa
i postawiony na rozstajnych drogach

Kijów Rzym Krym czy Moskwa z każdej strony
przeraźliwy dźwięk piszczałek tatarskich
wzywa duchy wojowników ku przestrodze

wiatr szarpie za kolorowe proporce
jakby chciał poprzewracać ołowiane żołnierzyki
i ułożyć z nich na trawie jakiś znak

a nad tym wszystkim unosi się wolność
płynie majestatycznie na ogromnych skrzydłach
nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca tam na dole

Ostatni pociąg

przytulam się do siebie z czułością
ale karykaturalnie wykrzywione usta
próbują mnie oszukać że to nie ja
emocje wypisane na ścianach w sposób wulgarny
spływają do brudnej umywalki
żeby się ukryć przed światem co śmierdzi
odurzającą mieszaniną moczu i spermy
damski głos oznajmia cichutko
że pociąg odjedzie zanim się zdążę zakochać
w jego delikatnym brzmieniu
wtedy znikam wśród jęków i zgrzytu wagonów
a ukręcony kran roni jedną
rdzawą kroplę

19.02.2014

Ekwilibrystyka języka

umiejętność przypinania cudzych kwiatów
do własnego kapelusza w ten sposób
na ruinach Rzymu zbudowano nowe miasto
rozbieram wzrokiem marmurowy posąg
który zdobi centrum handlowo-rozrywkowe
w miejscu gdzie powinna była być świątynia
łatwo jest rozpoznać siedem znajomych taktów
w nowym utworze ku czci Poncjusza
przecież kiedyś sam kradłem czereśnie
bo tamte u sąsiada były słodsze
wreszcie jacyś wandale odrąbali mi dłonie
ale ktoś się lituje i rzuca dwa euro
a ktoś inny bierze mnie pod pachę
i wyrzuca do Tybru

Delirium

wszystkie myśli zebrane
i złożone do plastikowego wiadra
nie chcę umierać synku
jest zagnieżdżone gdzieś z tyłu głowy
tam gdzie mieszkają największe świętości
o których chciałoby się zapomnieć
ale nie wypada o tym tutaj głośno rozmawiać
proszę traktować to miejsce jak cmentarz
oko patrzy na mnie tak przenikliwie
jest czyste inaczej niż zamglone oczy starców
dziewczynka lat sześć i wszędzie ślady krwi
chyba wypada w tym miejscu przyklęknąć
pamiętam jeszcze Pańskie Przemienienie
na straganach były różnokolorowe lizaki
i wata w ogromnych ilościach od której mnie mdli
być może to był najpiękniejszy umysł
nie mam kogo zapytać
wychodzę i idę do domu żeby się położyć
w pokoju obok ktoś bliski majaczy
ale ja się od tego oddzielam grubą ścianą
z napisem GŁOWA
wykonanym czarnym markerem

18.02.2014

Przekujmy zbroje na szpileczki

ach cóżem ci zawinił matko
żeś mnie zrodziła w takich czasach
jam Johnson-Baby nie namaszczon
pięcioramienna bździ się gwiazda

jeszcze nie zakrzepł krwawy grudzień
budowa huty podpisana
a ja bez ostróg w jednym bucie
mlecznego baru się domagam

przeklęty powstań ludu ziemi
wesoło sączy się z głośnika
to tu zrodzona między swemi
nadzieja chłoporobotnika sika

pod siebie

Bezradność popycha mnie do pisania o miłości

zaproponowałbym ci wieczną miłość
ale chyba najpierw wypadałoby zapytać
czy masz chęć żeby się ze mną stąd wymknąć
przemkniemy niepostrzeżenie przez kuchnię
do oranżerii a stamtąd
wyskoczymy prosto na parkową alejkę
nie bój się
o tej porze roku powinna tu być gruba warstwa liści
ukryjemy nasze ubrania złożone w kostkę
i będziemy biegać tak jakby już nigdy nic
po jakimś czasie zmęczymy się i ty powiesz
że mnie nigdy nie kochałaś a ja się przyznam
że cię kilka razy zdradziłem śniąc o innej
ubierzesz dzieci i wyprowadzisz się do matki
skoczę z mostu
a kiedy do mnie wrócisz zapytam
czy moja propozycja jest nadal aktualna
popatrzysz na mnie zalotnie mrużąc oczy