jestem małym dzwoneczkiem
a moim przeznaczeniem
(tutaj chyba nikogo nie zaskoczę)
jest dzwonić
przy każdym kroku
najdrobniejszym poruszeniu
bezustannie
jak bzyczenie pszczoły
śpiew kosa pod oknem w maju
od rana do wieczora
czasem w nocy
ku uciesze
a może do refleksji
niby radośnie
beztrosko
jak domalowany kredką uśmiech
do smutnych oczu
matka
gdy się odwraca
aby przypadkiem nikt nie zauważył
wariat
co śmieje się głośno
żeby zagłuszyć własne myśli
albo sygnaturka
na Sanctus i na podniesienie
irytujący
mały dzwoneczek
którego nikt nie traktuje poważnie
najważniejszy atrybut
błazna
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
5.05.2014
Do Mateczki
Mateczko jabłonko co składasz dłonie
Splatasz palce w gniazdka żeby utulić
Swoje pisklęta do snu nucisz im kołysanki
Cała ukwiecona jak figurka Matki Boskiej
W majowe święto czuwasz aby nie zabrakło
Słodyczy pokoleniom pszczółek i ludzi
Wspinam się na palce wyciągam ramiona
Unieś mnie i pokaż rzepaku żółty dywan
Ciemną ścianę lasu i niebo tuż nad głową
tak blisko że prawie na wyciągnięcie ręki
A kiedy cię wiozą połamaną i pociętą
Listopad rzewnie płacze i ja płaczę
Ludzie powiadają że Bóg to co dobre
Zabiera żeby się nie zepsuło na ziemi
A złe cierpkie i gorzkie zostawia na poprawę
I palę wielki ogień żeby twoja dusza
Zamieniona w tysiące gwiazdek
Poszła prosto do granatowego nieba
Splatasz palce w gniazdka żeby utulić
Swoje pisklęta do snu nucisz im kołysanki
Cała ukwiecona jak figurka Matki Boskiej
W majowe święto czuwasz aby nie zabrakło
Słodyczy pokoleniom pszczółek i ludzi
Wspinam się na palce wyciągam ramiona
Unieś mnie i pokaż rzepaku żółty dywan
Ciemną ścianę lasu i niebo tuż nad głową
tak blisko że prawie na wyciągnięcie ręki
A kiedy cię wiozą połamaną i pociętą
Listopad rzewnie płacze i ja płaczę
Ludzie powiadają że Bóg to co dobre
Zabiera żeby się nie zepsuło na ziemi
A złe cierpkie i gorzkie zostawia na poprawę
I palę wielki ogień żeby twoja dusza
Zamieniona w tysiące gwiazdek
Poszła prosto do granatowego nieba
4.05.2014
że tem
Dlaczego mi zwyczajnie
Nie narobisz na wycieraczkę
Nie zadzwonisz
I nie powiesz spokojnym głosem
Przepraszam
Już myślałam że wszyscy pomarli
Pod tym numerem
A zresztą
Winda jest zepsuta
Dlaczego nie zgłosisz do administracji
Żeby naprawili
Nie musiałabym pokonywać
Tylu schodów
Żeby ci powiedzieć
Że to wszystko
Nie jest takie proste
Nie narobisz na wycieraczkę
Nie zadzwonisz
I nie powiesz spokojnym głosem
Przepraszam
Już myślałam że wszyscy pomarli
Pod tym numerem
A zresztą
Winda jest zepsuta
Dlaczego nie zgłosisz do administracji
Żeby naprawili
Nie musiałabym pokonywać
Tylu schodów
Żeby ci powiedzieć
Że to wszystko
Nie jest takie proste
30.04.2014
Zawsze mam wysokie wymagania, jeśli chodzi o sweet focie
usta ułożone w dzióbek
do zdjęcia na tle
zmysłowych pończoch
które można by zerwać
jednym ruchem
i biustonosz
miseczka tak na oko C
kawałek umywalki
koło a raczej novoterm
jeszcze gorzej jest z armaturą
przy tym oświetleniu
i z taką rozdzielczością
nawet nie sposób
rozpoznać producenta
i się zakochać
do zdjęcia na tle
zmysłowych pończoch
które można by zerwać
jednym ruchem
i biustonosz
miseczka tak na oko C
kawałek umywalki
koło a raczej novoterm
jeszcze gorzej jest z armaturą
przy tym oświetleniu
i z taką rozdzielczością
nawet nie sposób
rozpoznać producenta
i się zakochać
A u mnie wszystko gra!
przez chwilę stroję miny
wreszcie zasiadam do śniadania
obiecując sobie że dzisiaj zagram
kogoś lepszego
łyżka wystukuje rytm
aż do ostatniego płatka fitness
a libretto ogranicza się
do kilku mlaśnięć i siorbnięć
publiczność nieznacznie porusza ogonem
jakby nie do końca zachwycona
perspektywą drugiego aktu
więc sam sobie klaszczę
wklepując wodę t. w policzki
kłaniam się nisko
w poszukiwaniu kluczyków
głośne trzaśnięcie drzwiami
oddalające się kroki
i wyciszenie
wreszcie zasiadam do śniadania
obiecując sobie że dzisiaj zagram
kogoś lepszego
łyżka wystukuje rytm
aż do ostatniego płatka fitness
a libretto ogranicza się
do kilku mlaśnięć i siorbnięć
publiczność nieznacznie porusza ogonem
jakby nie do końca zachwycona
perspektywą drugiego aktu
więc sam sobie klaszczę
wklepując wodę t. w policzki
kłaniam się nisko
w poszukiwaniu kluczyków
głośne trzaśnięcie drzwiami
oddalające się kroki
i wyciszenie
29.04.2014
Trzy opowieści
trzy wątki splatają się jak warkocz
w kolorze nadmorskiego piasku
każdy opowiada inną historię
a jeszcze wiatr szumi swoją i mewa
próbuje wtrącić coś tam od siebie
niestety nie mam pod ręką czegoś
czym można by to wszystko spiąć
w jedną całość żeby było jak dawniej
jutro się rozjedziemy i każdy
pociągnie swoją historię w inną stronę
chciałby się jeszcze coś powiedzieć
ale może lepiej chwilę pomilczmy
i popatrzymy w jeden punkt na horyzoncie
jak wtedy kiedy wystarczyło nam się wsłuchać
w krzyk mewy albo w szum wiatru
w kolorze nadmorskiego piasku
każdy opowiada inną historię
a jeszcze wiatr szumi swoją i mewa
próbuje wtrącić coś tam od siebie
niestety nie mam pod ręką czegoś
czym można by to wszystko spiąć
w jedną całość żeby było jak dawniej
jutro się rozjedziemy i każdy
pociągnie swoją historię w inną stronę
chciałby się jeszcze coś powiedzieć
ale może lepiej chwilę pomilczmy
i popatrzymy w jeden punkt na horyzoncie
jak wtedy kiedy wystarczyło nam się wsłuchać
w krzyk mewy albo w szum wiatru
W moim bloku nie ma życia
W moim bloku są dwie klatki
i po jednej windzie na klatkę
jeśli się któraś zepsuje
to można się zesrać szczególnie
gdy ktoś mieszka na ósmym
ostatnią deską ratunku jest zsyp
w którym biegają szczury
każde piętro ma inny zapach
i kwiatki
lecz nikt ich nie podlewa
moje ma jeszcze pijaka
co śpi na wycieraczce
jeśli nie śpi
to je zupę ze słoiczka od mojej babci
na każdym piętrze są cztery mieszkania
w jednym
on umarł na serce a ona na raka
była krawcową
w drugim on umarł we śnie
był młody
i nie mówił dzień dobry
w trzecim
ona umarła na raka
potem babcia
bo nie chciała jeść
w przeciwieństwie do tamtego pijaka
na koniec on umarł na udar
w mieszkaniu siostry
wreszcie w czwartym mieszkał ten pijak
do momentu
aż go wyrzuciła żona
która jeszcze żyje i jest na rencie
z ósmego piętra jest piękny widok
i lepiej się nie wychylać
można kogoś oblać
albo podejrzeć
jak wkłada dziewczynie rękę
w krzakach
są jeszcze trzy pokoje
ale nie ma życia
i po jednej windzie na klatkę
jeśli się któraś zepsuje
to można się zesrać szczególnie
gdy ktoś mieszka na ósmym
ostatnią deską ratunku jest zsyp
w którym biegają szczury
każde piętro ma inny zapach
i kwiatki
lecz nikt ich nie podlewa
moje ma jeszcze pijaka
co śpi na wycieraczce
jeśli nie śpi
to je zupę ze słoiczka od mojej babci
na każdym piętrze są cztery mieszkania
w jednym
on umarł na serce a ona na raka
była krawcową
w drugim on umarł we śnie
był młody
i nie mówił dzień dobry
w trzecim
ona umarła na raka
potem babcia
bo nie chciała jeść
w przeciwieństwie do tamtego pijaka
na koniec on umarł na udar
w mieszkaniu siostry
wreszcie w czwartym mieszkał ten pijak
do momentu
aż go wyrzuciła żona
która jeszcze żyje i jest na rencie
z ósmego piętra jest piękny widok
i lepiej się nie wychylać
można kogoś oblać
albo podejrzeć
jak wkłada dziewczynie rękę
w krzakach
są jeszcze trzy pokoje
ale nie ma życia
Poetyckie ABC
A tam matka czeka z obiadem
A tam ojciec czeka z brodą
A ja zdecydowałem że już jestem
A czy dobry zimny rosołek?
A czy zły ciepły ojciec?
A ile już przesiedziałem roboczogodzin?
Burczy mi w brzuchu z głodu
Brzytwa leży na stole
Będę najlepszy z najlepszych
Będzie zimny i niedobry
Bóg cię kiedyś pokarze
Bardzo się cieszę że jestem
Co będzie ze mną dalej?
Czekałem na ciebie syneczku
Czas wziąć się do roboty
Czy można cofnąć zegarek?
Czy da się z tego wyleczyć?
Coś mi tu nie gra!
A tam ojciec czeka z brodą
A ja zdecydowałem że już jestem
A czy dobry zimny rosołek?
A czy zły ciepły ojciec?
A ile już przesiedziałem roboczogodzin?
Burczy mi w brzuchu z głodu
Brzytwa leży na stole
Będę najlepszy z najlepszych
Będzie zimny i niedobry
Bóg cię kiedyś pokarze
Bardzo się cieszę że jestem
Co będzie ze mną dalej?
Czekałem na ciebie syneczku
Czas wziąć się do roboty
Czy można cofnąć zegarek?
Czy da się z tego wyleczyć?
Coś mi tu nie gra!
24.04.2014
O granitowej strzale, PKiN, nocnym autobusie N11 i mojej życiowej porażce
Na rumowisku minionych potęg
ktoś próbuje z kamieni złożyć
jakiś nowy kształt żeby potem
straszył kolejne pokolenia
gdzieś tam pomiędzy dworcem
a domami towarowymi centrum
granitowa strzała trafia
w dziesiątkę najlepszych
i przeszywa na wylot moje serce
bo przecież każdy z nas
chciałby zostawić dla potomnych
jakiś zgrabny pałac kultury i nauki
kiedy cała Warszawa się bawi
nocne autobusy rozwożą wszystkich
którym nie udało się wejść
na uroczystą galę w Kongresowej
a stamtąd windą na sam szczyt
żeby poczuć się bogami poezji
podkulam ogon
i chowam się w bramie na Chmielnej
ktoś próbuje z kamieni złożyć
jakiś nowy kształt żeby potem
straszył kolejne pokolenia
gdzieś tam pomiędzy dworcem
a domami towarowymi centrum
granitowa strzała trafia
w dziesiątkę najlepszych
i przeszywa na wylot moje serce
bo przecież każdy z nas
chciałby zostawić dla potomnych
jakiś zgrabny pałac kultury i nauki
kiedy cała Warszawa się bawi
nocne autobusy rozwożą wszystkich
którym nie udało się wejść
na uroczystą galę w Kongresowej
a stamtąd windą na sam szczyt
żeby poczuć się bogami poezji
podkulam ogon
i chowam się w bramie na Chmielnej
Subskrybuj:
Posty (Atom)