27.05.2014

Koloryzacja i rekonstrukcja

piwnice roją się od matek w rozciętych bluzkach. wolność
niesie podziurawiony sztandar. skulona i słodka od krwi.
w najciemniejszych zakamarkach nie widać nieba, nie ma światła.
jest strach z którym trzeba walczyć.

głód idzie w pierwszym szeregu, zanim błysną bagnety. światełko
kaganka trzęsie się ze strachu. ktoś maluje na ścianie
demony w podkutych butach. wyprute resztki nadziei.
unoszą się wyrwane pióra anioła.

jutro, pojutrze ktoś to wszystko pomaluje. a ja poproszę
popcorn karmelowy i dużą colę.

HISTORIA PEWNEJ MELODII

mam pęknięte serce
więc tylko huśtam się bezwładnie
ludzie zadzierają głowy...
niekórzy mówią że to fallus
inni że może pączek tulipana
a ty się stroszysz
jakbyś chciała wszystkim udowodnić
że jeszcze jeden podmuch
i wstaniesz z martwych
będziemy na przemian
dzwonić i słodko szczebiotać
tak jak zawsze
zadzwnię do ciebie na anioł pański
wtedy przylecisz i mi opowiesz
o czym szumią drzewa

23.05.2014

Początek sezonu - ZiKo feat. Adam M. & Rafał W.


przekujmy sosnowe igły
na miecze dwusieczne
mężną pierś w chitynowy
pancerz przyobleczmy
i kupą mości panowie
kto żyw niechaj bieży
niech się ściółka zaroi
od walecznych rycerzy
już widzę ich wodza
chrząknął głową skinął
i jak ptak swego auta
skrzydło drzwi rozwinął
wylewa się spod skrzydła
ściśniona hołota
błyska szkło butelki
skądś wycieka ropa
ktoś rzucił ogryzkiem
i trafia w majora
ten pada jak martwy
lecz widać nie pora
żegnać się z tym światem
kiedy wróg swawoli
trzeba by czymś ciężkim
w maskę przy...
już lotna kompania
w ataku powietrznym
zrzuca spod ogona
bomby barwy mlecznej
już rdzawa piechota
przypuściła szarżę
z butów na skarpety
i potem już z górki
tam gdzie wodna armatka
a za nią dwie kulki
krzyk się podniósł okrutny
jak na rykowisku
oto zaczął się sezon
to już chyba wszystko

22.05.2014

Zlizywanie zabliźnionych ran

chciałem mieć ranę na policzku
w lustrze które się później zbiło
widziałem determinację i czułem
kawałek zimnej stali w palcach
taki malutki jak pół żyletki
niech przez tą bruzdę ludzie zobaczą
że w środku jestem dobrym człowiekiem
może do szczęścia wystarczy mi litość
kiwających się głów w pierwszych rzędach
które wciąż szepcą z empatią
dziękuję Panie ze nie jestem taka jak on
albo dziękuję ze mnie tak nie pokarałeś
nie mogłem dłużej na to patrzeć
umyłem ręce

O Jezu!

chciałbym to wszystko z siebie wyrzucić
wypluć
zmieszać z błotem i pomazać wam oczy
wtedy wy się zdziwicie
o Jezu?!
ja się uśmiechnę szeroko i się przedstawię
nazywam się ten i ten
i wy spytacie
a gdzie twój dom kolego?
ja odpowiem
który?
wy dopytacie
ten najważniejszy
i ja się wtedy zasmucę
wy popatrzycie z troską
no gdzie? no gdzie?
nie ma
odpowiem wymijająco
jak to nie ma?
umarł
no to gdzie się czujesz jak w domu?
patrzcie, patrzcie samolot!
odwrócę waszą uwagę
żebyście mi teraz nie spojrzeli w oczy
o Jezu!
zawołacie
Dreamliner!
z ekranem dotykowym w oparciu fotela
jest dobrze
teraz już wszyscy chcemy zostawić swoje domy w spokoju
i lecieć
daleko wysoko daleko
jak najdalej
ile starczy buteleczek z Johnym W.
i chmur i słońca ponad chmurami
o Jezu!

19.05.2014

Bal przebierańców

kiedy wymiotą z izby już ostatni paproszek
w ustach szampan wymiesza się z kawiorem
kury przestaną przybiegać na sam widok z trzepotem
lakierowane półbuty pokażą co kryją warstwy koronek
ale bez jednego nawet ździebełka najmniejszej słomki
rama po starej Ukrainie przestanie być tą jedyną
którą trzymamy dumnie pod płotem i do rytmu na trzy-czwarte
zagra orkiestra tylko bez Ursusów mocarnych i bez sztachet
zawirują ciała wymoczone w pianie porządnie aż do białości
a słońce się schowa zawstydzone w rzepaku

OŚWIADCZENIE!

Jestem patologicznym zwracaczem nia siebie uwagi
encyklopedycznym przykładem osobnika
o niskim poczuciu własnej wartości
z chorobliwą wręcz potrzebą wywieszania
gaci i skarpet na widok publiczny
ale w taki sposób
żeby wyszła z tego jakaś kompozycja

gacie
skarpety
gacie
skarpety

albo

gacie
skarpety
skarpety
gacie

albo

skarpety
gacie
gacie
skarpety

jest jeszcze wiele kombinacji na których mógłbym się skupić
żeby oszukać państwa czujność
i nadać tej notatce formę okołowierszową
celem wywołania jakiś niezamierzonych wrażeń estetycznych
z pominięciem problemu który wierszokleci zwykle chowają pod szafę
błagam!
nie ulegajcie złudzeniom i wyłączcie intelekt
niech wam nie podpowiada jakiegoś ukrytego sensu
w tym co tak naprawdę
nie jest niczym więcej niż tylko

zwykłym
głupim
prymitywnym
praniem własnych brudów!

14.05.2014

Pierwsza męska decyzja

kiedy mi tłumaczyłaś
że przecież można żyć
z wyciętą macicą
stomią i przerzutami
patrzyłem
na twoją sąsiadkę
była arogancka wobec męża
ona nie radzi sobie z umieraniem
szepnęłaś

i wysłałaś mnie w podróż
wtedy pierwszy raz spałem
na dworcowej ławce
miałem dylemat
czy trzeba zdjąć buty
a co jeśli mi je ukradną?
zdjąłem i schowałem pod chlebak
i to była chyba moja pierwsza
męska decyzja

Posprzątaj wreszcie ten chlew albo Podzielimy się każdą łzą albo Ludzie wynoszą różne rzeczy, ale nie wrzucają do śmietnika, tylko opierają o ścianę albo W wielkiej wannie można utopić wszystko

podzielimy wszystko na pół
każdy łyk herbaty z cytryną
aż po najmniejszą gorzką kroplę
tylko zrób trochę miejsca dla nas
uprzątnij cały ten bałagan
wynieś i oprzyj o ścianę pod blokiem
niech sobie ktoś pogrzebie
i zobaczy
że inni mogą mieć gorzej
ja nie mam wielkich potrzeb
wystarczą mi ze dwie komory
dwa przedsionki i duża wanna
tylko błagam niczego nie odkurzaj
trupy twoich byłych
pochowajmy w piwnicy
między butelkami z winem
będzie im dobrze
i namaluję dla nas księżyc i słońce
a kiedy nastanie równonoc
zrobimy sobie malinową pianę
do której wrzucimy
zimę zło i śmierć