Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
1.07.2014
Przybycie Pana Z Do Miasteczka W
to chyba nie jest wiersz o kolejce Piko albo Panu X
kiedy wysiadłem na tamtej stacji
bez wulgaryzmów uniesionego fallusa
czy choćby numeru telefonu do lokalnej dziwki
ale zmniejszony do rozmiarów krasnoludka
zagubiony w zupełnie mi obcym świecie
w którym nawet drzewa rosły jakby od linijki
na próżno szukałem znajomego widoku
pijaka mamrocącego swoją autobiografię
albo jakiegoś kundla który sobie upodobał pociągi
nic od czego można zacząć zwyczajne życie
bez sztucznych uśmiechów na plastikowych twarzach
i tego nieznośnie duszącego zapachu świeżości
Wiersz-konglomerat na początek sezonu, w którym na próżno się doszukiwać oklepanych wątków miłosnych, nawet w formie ilustracji do książki
Sezon dopiero się zaczyna
a wygląda tak
jakby się miał skończyć
gdyby nie zapach gotowanego bobu
trzymam język za zębami
ale aż mnie korci
aby się wślizgnąć w łyżwy
które stoją dzisiaj tak wdzięcznie
lipowy pan x patrzy na mnie
i marszy czoło
kiedy powielam stare żarty
chociaż nikt nie ma ochoty na nowe
chyba muszę wyjechać
na dzień albo dwa
żeby sobie wreszcie przypomnieć
jak się włącza światło nosem
a wygląda tak
jakby się miał skończyć
gdyby nie zapach gotowanego bobu
trzymam język za zębami
ale aż mnie korci
aby się wślizgnąć w łyżwy
które stoją dzisiaj tak wdzięcznie
lipowy pan x patrzy na mnie
i marszy czoło
kiedy powielam stare żarty
chociaż nikt nie ma ochoty na nowe
chyba muszę wyjechać
na dzień albo dwa
żeby sobie wreszcie przypomnieć
jak się włącza światło nosem
24.06.2014
Rysunek na gładkiej powierzchni
Słonce zawisło albo je ktoś powiesił
na tle brudnoszarego kłębowiska
które powinno mieć inną nazwę niż ta
ogólnie przyjęta przez osobniki
robiące wszystko żeby się tam dostać
i jeszcze te żałośnie betonowe pudełka
rozsypane przez pijanego architekta
któremu najwidoczniej było wszystko jedno
bo właśnie odkrył że praca jest po to
żeby sobie zrobić dłuższą przerwę od życia
przechodzę przez ten koszmar uzbrojony
w coś co chyba tylko z nazwy jest płaszczem
kapeluszem przyciemnianymi okularami
oraz papierosem i koniecznie bez filtra
ponieważ w zaistniałych okolicznościach
raczej mi nie wypada tego przedłużać
na tle brudnoszarego kłębowiska
które powinno mieć inną nazwę niż ta
ogólnie przyjęta przez osobniki
robiące wszystko żeby się tam dostać
i jeszcze te żałośnie betonowe pudełka
rozsypane przez pijanego architekta
któremu najwidoczniej było wszystko jedno
bo właśnie odkrył że praca jest po to
żeby sobie zrobić dłuższą przerwę od życia
przechodzę przez ten koszmar uzbrojony
w coś co chyba tylko z nazwy jest płaszczem
kapeluszem przyciemnianymi okularami
oraz papierosem i koniecznie bez filtra
ponieważ w zaistniałych okolicznościach
raczej mi nie wypada tego przedłużać
23.06.2014
konik polny i boża krówka
na trawniku pod blokiem urosły pieczarki
ogromne jak deserowe talerze
matka
siedzi w kuchni i płacze
mamo dlaczego płaczesz? pytam
to od cebulki do tych twoich muchomorków
syneczku
czy wiesz że w krzakach mamy tajną bazę?
tylko pamiętaj bądź grzeczny
pamiętam
jak co rano latała po chleb i bułki
aż kiedyś już tam została
niebo
leżymy sobie z chłopakami na trawie
każdy o czymś marzy albo za kimś tęskni
ojciec
w pokoju na wersalce
gapi się w sufit i słucha radia
czasem skacze na jednej nodze do ubikacji
a ja
nie mogę znieść tego rzępolenia
ogromne jak deserowe talerze
matka
siedzi w kuchni i płacze
mamo dlaczego płaczesz? pytam
to od cebulki do tych twoich muchomorków
syneczku
czy wiesz że w krzakach mamy tajną bazę?
tylko pamiętaj bądź grzeczny
pamiętam
jak co rano latała po chleb i bułki
aż kiedyś już tam została
niebo
leżymy sobie z chłopakami na trawie
każdy o czymś marzy albo za kimś tęskni
ojciec
w pokoju na wersalce
gapi się w sufit i słucha radia
czasem skacze na jednej nodze do ubikacji
a ja
nie mogę znieść tego rzępolenia
22.06.2014
17.06.2014
Być może odejdę bez słów
ramiona się wzruszą do łez
w oku zakręci się droga
a przeszłość zaskomli jak pies
że nowy rozpoczął się rozdział
i gdzieś zarumieni się chleb
gdy oczko puści mu rosół
jak głupi zaśmieje się ser
pokrywka podskoczy wysoko
opadnie mgła albo kurz
być może odejdę i już
w oku zakręci się droga
a przeszłość zaskomli jak pies
że nowy rozpoczął się rozdział
i gdzieś zarumieni się chleb
gdy oczko puści mu rosół
jak głupi zaśmieje się ser
pokrywka podskoczy wysoko
opadnie mgła albo kurz
być może odejdę i już
16.06.2014
Słodko-gorzkie wiersze-kuleczki
czy pamiętasz matko przenajświętsza
jak mówiłaś że jeśli będę niegrzeczny
to mnie porwie dziad i wsadzi do worka?
widziałem tego dziada podszedł do mnie
bałem się że to już czas że już nigdy
nie poprowadzisz mnie za rączkę po schodach
ale to ty z nim poszłaś
zostawiłaś tęsknotę za kromką chleba
smarowaną twoją ciepłą ręką większą od mojej
i garścią poziomek na łopianowym liściu
jeszcze mokrym od deszczu
długo pływał po mojej poduszeczce
cudownie zamieniony w statek
aż do ostatniej odrobinki słodyczy
piszę do ciebie na kartkach
wyrwanych z zeszytu od religii
i zwijam je w słodziutkie kuleczki
a w pokoju czuć jeszcze
obrzydliwie gorzki zapach łopianu
jak mówiłaś że jeśli będę niegrzeczny
to mnie porwie dziad i wsadzi do worka?
widziałem tego dziada podszedł do mnie
bałem się że to już czas że już nigdy
nie poprowadzisz mnie za rączkę po schodach
ale to ty z nim poszłaś
zostawiłaś tęsknotę za kromką chleba
smarowaną twoją ciepłą ręką większą od mojej
i garścią poziomek na łopianowym liściu
jeszcze mokrym od deszczu
długo pływał po mojej poduszeczce
cudownie zamieniony w statek
aż do ostatniej odrobinki słodyczy
piszę do ciebie na kartkach
wyrwanych z zeszytu od religii
i zwijam je w słodziutkie kuleczki
a w pokoju czuć jeszcze
obrzydliwie gorzki zapach łopianu
Subskrybuj:
Posty (Atom)