przeżyłem już niejedną wojnę na śnieżki
zastępy aniołów z rozprutych poduszek
i szczęk łyżek podczas niedzielnych bitew
o najrumieńszy kawałek kurczaka
z ziemniaczkami przyprószonymi koperkiem
mizerią i kompotem z wiśni do strzelania
pod stołem w nogi wrogów wrogiń i wrogiątek
walczyłem jak walczył mój dziad i ojciec
o kubańskie mandarynki na wigilijny stół
kwaśne jak uśmiechy zwycięzców z pól bitewnych
kiedy zatyka nozdrza smród rozkładających się
kotów i psów niewinnych ofiar postępu
oraz brawury ludzi o duszach wojowników
i rozumie trwale nienadającym się do służby
Piszę rymowanki takie bardzo proste, co się nazywają rymy częstochowskie liczę więc sylaby, jak sie na nich skupie, to wychodą słowa czasem bardzo głupie. Grunt, że się rymuje, że coś napisałem może wyszło słabo, ale dobrze chciałem...
13.06.2014
11.06.2014
National Gallery w pudełku po butach
czarno-białą przeszłość
można zmieścić
w tekturowym pudełku po butach
kupionych na Marywilskiej 44
u Polaków
mają wąskie czuby
i cienkie sznurowadła
które się ciągle rozwiązują
poobcierałem sobie w nich stopy
i chyba ogłuchłem kiedy osiągaliśmy
wysokość przelotową
vis-à-vis National Gallery
zjadłem kanapkę z wędliną
jajkiem pomidorem i sałatą
do tego English Breakfast Tea
oraz słodkiego ślimaka z rodzynkami
staram się nie myśleć o pudełku
oglądam obrazy wielkich mistrzów
w każdej sali szukam wzrokiem
wolnego miejsca
albo skaczę na jednej nodze
jak po wyjściu z basenu
a otwartą dłonią uderzam się w skroń
i tak nikt tutaj na mnie nie zwraca uwagi
może z wyjątkiem kobiet na obrazach
które wydymają wargi
lub wypinają gołe pośladki
to wszystko chyba
przez zawartość pudełka
nie wiem ile bym teraz oddał
za cierpkość dzikiej gruszki
i zapach łopianu
pomieszany z czarnym bzem
można zmieścić
w tekturowym pudełku po butach
kupionych na Marywilskiej 44
u Polaków
mają wąskie czuby
i cienkie sznurowadła
które się ciągle rozwiązują
poobcierałem sobie w nich stopy
i chyba ogłuchłem kiedy osiągaliśmy
wysokość przelotową
vis-à-vis National Gallery
zjadłem kanapkę z wędliną
jajkiem pomidorem i sałatą
do tego English Breakfast Tea
oraz słodkiego ślimaka z rodzynkami
staram się nie myśleć o pudełku
oglądam obrazy wielkich mistrzów
w każdej sali szukam wzrokiem
wolnego miejsca
albo skaczę na jednej nodze
jak po wyjściu z basenu
a otwartą dłonią uderzam się w skroń
i tak nikt tutaj na mnie nie zwraca uwagi
może z wyjątkiem kobiet na obrazach
które wydymają wargi
lub wypinają gołe pośladki
to wszystko chyba
przez zawartość pudełka
nie wiem ile bym teraz oddał
za cierpkość dzikiej gruszki
i zapach łopianu
pomieszany z czarnym bzem
9.06.2014
Przepraszam
jeszcze przez studia
nosiłem wyidealizowany obraz wszechświata wsunięty za okulary
idąc krakowskim przedmieściem widziałem
niewymuszone uśmiechy na twarzach
budynki ulice a nawet książki
miały tylko dobre strony
pod domem towarowym sezam
sprzedawali najsmaczniejsze hamburgery
z plasterkiem ananasa
chyba najłatwiej mi szło z rodzicami
ale nie będę się nad sobą rozczulał
a kiedy pracowałem w księgarni
z naszego okna widać było fontannę
za tysiąc sto złotych
mogłem sobie kupić wszystko
najsmaczniejsze orzeszki w karmelu
sprzedawał pewien przesympatyczny człowiek
pod kościołem ojców kapucynów
to tutaj cały lublin chodził do spowiedzi
kilka razy wróciłem do domu piechotą
szło się przez stare miasto
później po prawej był zamek
a po lewej wzgórze czwartek
moje liceum
dalej kościół nmpww
kirkut
i już nawet nie pamiętam
kiedy pojawiła się rysa
nosiłem wyidealizowany obraz wszechświata wsunięty za okulary
idąc krakowskim przedmieściem widziałem
niewymuszone uśmiechy na twarzach
budynki ulice a nawet książki
miały tylko dobre strony
pod domem towarowym sezam
sprzedawali najsmaczniejsze hamburgery
z plasterkiem ananasa
chyba najłatwiej mi szło z rodzicami
ale nie będę się nad sobą rozczulał
a kiedy pracowałem w księgarni
z naszego okna widać było fontannę
za tysiąc sto złotych
mogłem sobie kupić wszystko
najsmaczniejsze orzeszki w karmelu
sprzedawał pewien przesympatyczny człowiek
pod kościołem ojców kapucynów
to tutaj cały lublin chodził do spowiedzi
kilka razy wróciłem do domu piechotą
szło się przez stare miasto
później po prawej był zamek
a po lewej wzgórze czwartek
moje liceum
dalej kościół nmpww
kirkut
i już nawet nie pamiętam
kiedy pojawiła się rysa
Krótka fascynata nad życiem albo o sprawach okołocielesnych
Poranne słońce próbuje przeniknąć przez matowość szyby
żeby wylizać z naszych stóp trudy dnia wczorajszego
a do ciał oklejonych mokrą pościelą powraca
konstytutywny element struktury bytu człowieka
z dalekich wędrówek po zaświatach albo bliskich
żeby wylizać z naszych stóp trudy dnia wczorajszego
a do ciał oklejonych mokrą pościelą powraca
konstytutywny element struktury bytu człowieka
z dalekich wędrówek po zaświatach albo bliskich
Koniec
Odurzeni zapachem kwitnących traw
myśleliśmy że ten pomost jest całym naszym światem
i że ktoś rysuje zaczarowane kręgi na jeziorze
świerszcze wykonywały fragment
kiedy Zygfryd spotyka Odettę i zakochuje się w niej
na wodzie tańczył zespół baletowy złożony z pluskwiaków
kiedy byłem głodny brałem
twoje dojrzałe sutki a ty karmiłaś mnie najczystszym uczuciem
spróchniałe deski jęczały w ekstatycznym uniesieniu
nadleciały potwory-iluzjoniści
początkowo pojedynczo i dla niepoznaki ubrane w niewinną biel
żeby po chwili nakryć wszystko czarną peleryną
i wtedy zrozumieliśmy że to koniec
myśleliśmy że ten pomost jest całym naszym światem
i że ktoś rysuje zaczarowane kręgi na jeziorze
świerszcze wykonywały fragment
kiedy Zygfryd spotyka Odettę i zakochuje się w niej
na wodzie tańczył zespół baletowy złożony z pluskwiaków
kiedy byłem głodny brałem
twoje dojrzałe sutki a ty karmiłaś mnie najczystszym uczuciem
spróchniałe deski jęczały w ekstatycznym uniesieniu
nadleciały potwory-iluzjoniści
początkowo pojedynczo i dla niepoznaki ubrane w niewinną biel
żeby po chwili nakryć wszystko czarną peleryną
i wtedy zrozumieliśmy że to koniec
5.06.2014
Koncert
Przyjmijmy że mój pokój
to duża mroczna sala
a przez przysłonięte okno wpada
wąski snop światła i kładzie się
dokładnie w tym miejscu
na którym aktualnie siedzę
Przebieram nerwowo palcami
i chociaż przykurzony klawikord
jeszcze nic nie zagrał
pyłki z przydomowej topoli
tańczą w powietrzu jak oszalałe
słychać pokasływanie zniecierpliwionej widowni
(przyszła chyba tylko po to
żeby mi udowodnić że nie tędy droga)
albo to mój ojciec
odpalił kolejnego papierosa
w samobójczym geście desperacji
skrzypnęło krzesło gdzieś na końcu
a w ten sposób skrzypią tylko drzwiczki
w szafce nad zlewem
tam gdzie trzymamy leki po matce
zastanawiam się co mam zagrać
żeby wreszcie rozpędzić mrok
i zobaczyć ludzkie twarze
na pewno będzie to coś długiego
bo uwielbiam kiedy do tego wszystkiego
dochodzi jeszcze ból nadgarstków
to duża mroczna sala
a przez przysłonięte okno wpada
wąski snop światła i kładzie się
dokładnie w tym miejscu
na którym aktualnie siedzę
Przebieram nerwowo palcami
i chociaż przykurzony klawikord
jeszcze nic nie zagrał
pyłki z przydomowej topoli
tańczą w powietrzu jak oszalałe
słychać pokasływanie zniecierpliwionej widowni
(przyszła chyba tylko po to
żeby mi udowodnić że nie tędy droga)
albo to mój ojciec
odpalił kolejnego papierosa
w samobójczym geście desperacji
skrzypnęło krzesło gdzieś na końcu
a w ten sposób skrzypią tylko drzwiczki
w szafce nad zlewem
tam gdzie trzymamy leki po matce
zastanawiam się co mam zagrać
żeby wreszcie rozpędzić mrok
i zobaczyć ludzkie twarze
na pewno będzie to coś długiego
bo uwielbiam kiedy do tego wszystkiego
dochodzi jeszcze ból nadgarstków
Jak umiera poezja?
ścierwo poezji leży na chodniku
rozjechane po stokroć
przez pijanych krytyków
tłoczą się tocząc ją białe robale
a gdy się już przetoczą
to nie koniec wcale
nadlecą kruki i wrony z oddali
wydziobią co zostało
razem z robalami
ptaszek jak wiadomo pożywką dla kota
kota gonić pieska
naszła dziś ochota
a psa wszyscy wiemy ciągnie do człowieka
człowiek jak to człowiek
nie zadrży mu ręka
chwyci psa za kołnierz i na dwór wyrzuci
pies obsika furtkę
pójdzie i nie wróci
jaki z tego morał? spytam retorycznie
poezja moi mili
umiera cyklicznie
rozjechane po stokroć
przez pijanych krytyków
tłoczą się tocząc ją białe robale
a gdy się już przetoczą
to nie koniec wcale
nadlecą kruki i wrony z oddali
wydziobią co zostało
razem z robalami
ptaszek jak wiadomo pożywką dla kota
kota gonić pieska
naszła dziś ochota
a psa wszyscy wiemy ciągnie do człowieka
człowiek jak to człowiek
nie zadrży mu ręka
chwyci psa za kołnierz i na dwór wyrzuci
pies obsika furtkę
pójdzie i nie wróci
jaki z tego morał? spytam retorycznie
poezja moi mili
umiera cyklicznie
4.06.2014
Zabawa w kotka i myszkę
już nie pamiętam czy to ja uciekłem wzrokiem
czy może raczej ciebie oczy poniosły
jeszcze przed chwilą wodziłem za tobą spojrzeniem
aż znalazłem się w martwym punkcie
gadają że przepadłaś jak kamień w wodzie
złośliwi to nawet że trafił cię jasny szlag
a ja nie potrafię zrobić kroku bez ciebie
i wciąż mam nadzieję że się tylko ze mną bawisz
w kotka i myszkę
czy może raczej ciebie oczy poniosły
jeszcze przed chwilą wodziłem za tobą spojrzeniem
aż znalazłem się w martwym punkcie
gadają że przepadłaś jak kamień w wodzie
złośliwi to nawet że trafił cię jasny szlag
a ja nie potrafię zrobić kroku bez ciebie
i wciąż mam nadzieję że się tylko ze mną bawisz
w kotka i myszkę
2.06.2014
Dzień dziecka
jakby to było wczoraj
pamiętasz?
mnie jest o wiele trudniej
czasami chciałbym zasnąć
i się obudzić bez wspomnień
albo żebym mógł wybrać
tylko te najlepsze zabawy
to nic że nigdy nie było czasu
dzisiaj jestem żołnierzykiem
bez podstawki
a ty leżysz i udajesz
że dostałeś prosto w serce
twarz ukryta za bukietem chryzantem
żebym przypadkiem nie zauważył
że się uśmiechasz
pamiętasz?
mnie jest o wiele trudniej
czasami chciałbym zasnąć
i się obudzić bez wspomnień
albo żebym mógł wybrać
tylko te najlepsze zabawy
to nic że nigdy nie było czasu
dzisiaj jestem żołnierzykiem
bez podstawki
a ty leżysz i udajesz
że dostałeś prosto w serce
twarz ukryta za bukietem chryzantem
żebym przypadkiem nie zauważył
że się uśmiechasz
Subskrybuj:
Posty (Atom)